02.02.2013/15:11

Supermarket w starej masarni

Wędliny z własnej masarni, świeże mięso, warzywa i owoce, bardzo tanie chleb i cukier oraz wysoka lojalność klientów – to tylko kilka z długiej listy czynników, które zadecydowały o tym, że dwa lata działalności supermarketu Intermarché w Chełmnie śmiało można uznać za sukces. Dodajmy sukces, którym właściciele dzielą się z lokalną społecznością.

Gdy Joanna i Grzegorz Ciastek, po prawie dwuletniej przynależności do Grupy Intermarché i wielu szkoleniach, mieli rozpocząć działalność w swoim pierwszym sklepie, otrzymali możliwość wyboru placówki handlowej. Zdecydowali się na Chełmno. – Ujęły nas uroda i spokój tego pomorskiego miasteczka oraz lokalizacja samego marketu. Miał on powstać w starym, liczącym ponad 130 lat budynku dawnej masarni, nieopodal centrum miasta, a więc blisko klientów – wspomina Grzegorz Ciastek.

I tak w 2010 roku został oddany do użytku jeden z pierwszych obiektów sieci Intermarché wyraźnie kształtem odbiegający od dotychczasowych standardów. Już nie klasyczny blaszak, ale sklep mieszczący się w stylowych murach, na pozór na uboczu, a jednak cieszący się w Chełmnie dużym uznaniem. Każdy mieszkaniec miasta, zapytany o drogę, bez trudu wskazuje właściwy kierunek. I trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę fakt, iż chełmiński market posiada najszerszą ofertę handlową w okolicy, liczącą około 13 000 SKU. W leciwym budynku zorganizowano prawdziwie nowoczesną placówkę o powierzchni sprzedaży ponad 1000 mkw. Znalazło się również miejsce na niewielką galerię handlową z barkiem kawowym, apteką i punktami usługowymi. Gdy już się wejdzie do środka, wcale nie widać, że jest się w starych murach. Nowocześnie zaaranżowana sala sprzedaży, z czytelnymi oznakowaniami towarów na półkach i w strefach promocyjnych, przyciąga klientów. – Dzięki nam mieszkańcy Chełmna nie muszą po większe zakupy jeździć do Bydgoszczy lub Grudziądza. A i nasze ceny okazały się konkurencyjne względem Polomarketu, Tesco, a nawet Lidla i Biedronki – wylicza Grzegorz Ciastek.

Chełmiński Intermarché ma ceny konkurencyjne względem Polomarketu, Tesco, a nawet Lidla i Biedronki

Top 10 w dyskontowych cenach

Właścicielom udało się doskonale dopasować ofertę do potrzeb lokalnych, bardzo zróżnicowanych klientów. Na sali sprzedaży znaleźć więc można zarówno produkty droższe, z wyższej półki cenowej i jakościowej, jak i tanie, oferowane w „dyskontowych” cenach. Grzegorz Ciastek szczególnie dumny jest z faktu, że 10 towarów o podstawowym znaczeniu, w tym cukier, chleb, ziemniaki, jeden asortyment mięsny czy jabłka, może zaproponować niemal po cenach zakupu. Nie w ramach promocji, ale w ciągłej sprzedaży. To zjednuje klientów. Podobnie jak niskie ceny produktów dostarczanych przez bazę Intermarché, liczne promocje oraz rosnący asortyment marek własnych. Efekt? Już w 2011 roku sprzedaż brutto przekroczyła 11,5 mln zł, zaś w pierwszym półroczu ub.r. wyniosła prawie 6,8 mln zł.

Lokalni dostawcy przyciągają klientów

To, że zdecydowana większość produktów pochodzi z centralnych dostaw, nie oznacza, iż detaliści nie zamawiają niektórych towarów we własnym zakresie. Tak jest w przypadku chleba, warzyw i owoców, dostarczanych przez okolicznych rolników, a przede wszystkim w przypadku mięsa. Sklep sam dzieli półtusze i posiada własną masarnię, której produkty cieszą się coraz większym uznaniem klientów. – Półtusze dostarcza nam lokalna ubojnia, oczywiście współpracująca z odpowiednimi służbami weterynaryjnymi. To mięso naprawdę najwyższego sortu. Uruchamiając masarnię, sięgnęliśmy po miejscowe receptury, dzięki czemu nasze wędliny od razu stały się hitem. Ponadto z kilograma mięsa robimy kilogram wędlin, co nie jest standardem na rynku. A i tu ceny mamy bardzo konkurencyjne – zapewnia Grzegorz Ciastek.

Biznes z ludzką twarzą

Właściciele Intermarché w Chełmnie troszczą się, żeby ich biznes miał „ludzką twarz”. I to zarówno w dziedzinie współpracy z liczącą niemal 50 osób załogą, jak i z lokalną społecznością. Sklep ufundował plac zabaw dla dzieci, wspiera lokalne domy dziecka oraz stowarzyszenie „Przyjazna dłoń”. – Uczestniczymy w wielu działaniach charytatywnych skierowanych głównie do najmłodszych oraz do osób ubogich. Kryterium zysku jest dla nas istotne, ale nie najważniejsze. Chcemy, aby to, co robimy, służyło także innym – podkreśla Grzegorz Ciastek.



Witold Nartowski

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.