16.09.2016/13:47

Szef Celpolu: Największą sympatią darzę zająca

Rozmowa z Andrzejem Lewandowskim, współwłaścicielem firmy Celpol.

Celpol specjalizuje się w ofercie okolicznościowej. Byliście jedną z pierwszych firm z branży, które wprowadziły kolekcje ciastek z okazji Bożego Narodzenia czy walentynek. Na ile jest to dziś istotna część waszego biznesu?

Pierwsze wyroby sezonowe wprowadziliśmy do sprzedaży przed Bożym Narodzeniem 20 lat temu, potem doszła seria walentynkowa. Dziś takie kolekcje odpowiadają za mniej więcej 20 proc. naszej sprzedaży. Do tej pory wprowadziliśmy około 40 wzorów. Co dwa lata proponujemy nowości lub modyfikujemy istniejące wyroby. Produkt nie może się opatrzeć.

Nie wszystkie firmy wprowadzają kolekcje sezonowe. Nie wszystkim się opłaca?

Firmy, szczególnie te duże, boją się strat, więc bardzo ostrożnie podchodzą do tematu. W przypadku średniej wielkości przedsiębiorstwa, jakim jest Celpol, kolekcje okolicznościowe są doskonałym uzupełnieniem stałej oferty. Wyłonienie dodatkowych okazji zakupowych w ciągu całego roku to dla nas naturalne posunięcie. Dużo jest zachodu przy opracowaniu takiej nowości, a nigdy nie wiadomo jak zostanie ona przyjęta przez klientów. Choć i ciastkami rządzą pewne mody – teraz np. na czasie jest karmel czy toffi – to nie sposób przewidzieć, czy dany wyrób przypadnie ludziom do gustu. Bywa, że jestem sceptyczny, czy produkt ma potencjał, a po wprowadzeniu na rynek okazuje się, że był to strzał w dziesiątkę. Ostatnio tak było z ciastkami na bazie żurawiny – były zapytania o produkty z naturalnymi składnikami, więc je wprowadziliśmy, choć wątpiłem, czy to się przyjmie. Zdumiewające, jak dużo tych ciastek sprzedajemy.

Krótkie serie są na rynku od niedawna. Ile czasu zajmują prace koncepcyjne i wyprodukowanie takich wyrobów?

Wdrożenie nowego ciastka okazjonalnego zabiera pół roku. Kiedyś trwało to ponad rok, a mówimy o wyrobach, które są na rynku góra trzy miesiące. Tak jest w przypadku kolekcji bożonarodzeniowej, jeśli chodzi o walentynki, to na sprzedaż mamy zaledwie półtora miesiąca. Maszyny nowej generacji i komputeryzacja sprawiają, że wszystko odbywa się szybko. Są też całkiem nowe możliwości niż jeszcze parę lat temu. Możemy produkować ciastka w niemal dowolnych kształtach i wielu kolorach. Postęp technologiczny umożliwia nam dopracowywanie istniejących wzorów okazjonalnych. Największą sympatią darzę Zająca. Produkujemy ten wzór od dość dawna i w końcu się znudził. Poprawiliśmy projekt i nowy Zając wygląda dużo lepiej. Przez pomyłkę trzyma między nogami pisankę – miał być inny motyw, nie pamiętam już nawet jaki, ale błędnie przygotowaliśmy walec. Podobnie jest z Dzwonkami. Produkowaliśmy je przez 14 lat na najprostszych maszynach. W tym roku przerzuciliśmy się na nowoczesną linię i Dzwonki wyglądają dużo lepiej, mają bardziej dopracowany kształt, bardziej cieszą oko, bo w ramach jednego ciastka możemy łączyć już pięć kolorów, a do niedawna byliśmy ograniczeni tylko do dwóch.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.