19.01.2021/14:45

Teraz to politycy będą decydować, czy sieć handlowa może zostać sprzedana [FELIETON]

Wystarczyło, że francuski rząd pogroził palcem, a kanadyjski właściciel Circle K grzecznie wycofał z planów przejęcia sieci Carrefour. Ten precedens to sygnał, że państwa w najbliższych latach mogą odgrywać aktywniejszą rolę na rynku fuzji i przejęć, blokując niektóre transakcje z przyczyn politycznych. Trudno o bardziej jaskrawy dowód na to, że kapitał jednak ma narodowość.

Francuzi nie musieli nawet oficjalnie blokować transakcji. Wystarczyły dwa telewizyjne wywiady udzielone przez ministra finansów i gospodarki Bruno Le Maire'a, by dać jasno do zrozumienia, że Francja nie pozwoli na nabycie Carrefoura - posiadającego około 20 proc. udziałów w rodzimym rynku handlu spożywczego - przez zagraniczny podmiot. Jako oficjalny powód wskazano troskę o bezpieczeństwo żywnościowe kraju.

Parasol ochronny

Rząd Francji formalnie dysponuje narzędziami do zablokowania transakcji takiej, jak przejęcie Carrefoura. Nie zostały jednak użyte. W tym przypadku do przejęcia było jeszcze daleko, dopiero rozpoczęły się negocjacje. Tymczasem nieformalne (telewizyjne) weto Francji zadziałało i skutecznie odstraszyło kanadyjską firmę Alimentation Couche-Tard. Żadne decyzje (które ACT mogłoby następnie spróbować zaskarżyć do sądu) nie były potrzebne, wystarczyło "soft power".

Trudno dać wiarę argumentom Le Maire'a, że przejęcie Carrefoura - prywatnej, nie państwowej firmy - przez Kanadyjczyków groziłoby bezpieczeństwu żywnościowemu Francji. ACT to nie firma-krzak. Nie zdemolowałaby biznesu Carrefoura, nie narzuciłaby absurdalnych cen w hipermarketach, supermarketach i sklepach convenience tej sieci. Byłaby takim samym uczestnikiem rynku, jak E.Leclerc czy Intermarche, z jedną jedynie różnicą: byłaby kontrolowana przez zagraniczny kapitał.

Bruno Le Maire swoje prawdziwe intencje zdradził w zdaniu: "Nie można tak po prostu oddawać jednego z dużych francuskich detalistów". A zatem chodzi o dumę narodową. Komunikat jest jasny: nie może być tak, że Kanadyjczycy (Japończycy, Australijczycy, wszystko jedno) przejmują wielkie podmioty gospodarcze z Francji. Zrobimy wszystko, by to, co francuskie, pozostało francuskie.

To zupełnie inna kategoria blokowania przejęć niż ochrona konkurencji, którą zajmują się urzędy antymonopolowe przy okazji badania dużych transakcji. To nie tylko uderzenie w nutę narodowej dumy, ale zarazem pokaz siły i obietnica bronienia rodzimego kapitału za wszelką cenę. Dla innych państw, zwłaszcza unijnych, czyli korzystających ze wspólnego rynku, tego typu działania Francji to zachęta do podążenia podobną, protekcjonistyczną (w szerokim tego słowa znaczeniu) drogą. I to nie tylko w sferze deklaracji, wypowiadanych publicznie słów, ale również w praktyce - czyli w blokowaniu z przyczyn politycznych problematycznych fuzji i przejęć.

Strategiczne znaczenie

Polskie sieci spożywcze nigdy nie były potęgą na skalę międzynarodową, dlatego trudno znaleźć jakiekolwiek analogiczne przykłady. Ale spróbujmy wyobrazić sobie Mateusza Morawieckiego publicznie oznajmiającego, że Polska zablokuje przejęcie Dino albo Polomarketu przez zagranicznego inwestora, np. Carrefoura. Jak takie deklaracje zostałyby odebrane?

Reakcją niektórych zapewne byłby śmiech. Jak to, sieć sklepów spożywczych to tak ważny dla państwa podmiot gospodarczy, że za wszelką cenę trzeba utrzymać jej "polskość"? Inni uznaliby, że to świetnie, bo pandemia pokazała, że sprawnie funkcjonująca dystrybucja żywności to w trudnych czasach rzecz fundamentalna. Zapewne najgłośniej narzekaliby sami polscy właściciele firm, którzy przy ewentualnej próbie sprzedaży biznesów zagranicznemu kapitałowi napotkaliby dodatkową przeszkodę. A może nawet... ofertę nacjonalizacji od państwa.

Ciąg dalszy artykułu - na drugiej stronie.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

  • white patriot 1488 21.01.2021

    Wojsko Polskie powinno wejść i siła przejąć budynki francuskich oraz portugalskich sklepów. Wtedy możemy tam zatrudnić Polaków i budować Polskie sieci sklepów z Polskimi produktami a nie chińszyzna i pompowanie pieniędzy za granicę.

  • Konsultant 20.01.2021

    Czy kara dla JMD (Biedronki) są tego początkiem? Wg mnie carrefour czy auchan to nie tylko hipermarket. To też dystrybucja francuskiej zywności i towarów. Ja się dziwię, że po tym co zrobili w tych sieciach w latach 90tych (pampersy na kasach) Polacy ich nie zbojkotowali.Moze Lidl i Biedra przebił się bo były świeże. Byłam kilka razy zawodowo w centrali auchan - no magazynier w mojej firmie miał lepsze biuro niż to gdzie zostałam podjęta jako przedstawiciel firmy konsultingowej (btw: ds. jakości). Naprawdę żenada żeby tak wyglądało biuro w auchan;-( ale z castoramą mam wspaniałe b. miłe wspomnienia.

  • MAF 20.01.2021

    to fatalny sygnał. po kryzysie potrzebny będzie kapitał, nie tylko z UE. starym temu nie sprzyja, bo kryteria nie są tu równo laskawe dla branż. francuski etatyzm i "patriotyzacja" rynku kapitałowego to zły sygnał dla krajów na dorobku, szczgolnie"nadambitnych". oby na incydencie się skończyło...

  • do Ewan 19.01.2021

    do Ewan: RTV EUro Agd, Neonet, Media Expert, Polomarket, Topaz, w jakiejś częsci nadal Dino. To tylko kilka przykładów sieci handlowych z polskim kapitałem

  • Ewan 19.01.2021

    A co tu jest polskiego ? Raczej sam obcy kapital ktory daje prace naszym obywatelom i po prostu rzadzi sie jak chce.

  • Nick 19.01.2021

    a teraz jeszcze rząd dorżnie kilka polskich sieci podatkiem handlowym (którego dzięki partacko napisanej ustawie nie zapłaci część zagranicznych sieci działających w Polsce)

  • Tytus 19.01.2021

    A dlaczego tekst o politykach francuskich został opatrzony fotografią premiera Moraweckiego, który nie rości sobie prawa do decydowania o sprzedaży sieci handlowych?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także