05.10.2020/10:47

Dariusz "Tiger" Michalczewski i Food Care spotkali się w Sądzie Najwyższym

Trzyosobowy skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego rozstrzygnie, czy Dariuszowi Michalczewskiemu należy się odszkodowanie za wykorzystywanie nazwy Tiger przez firmę Food Care przez ok. półtora roku po rozwiązaniu umowy między stronami - czytamy w "Rzeczpospolitej".

W SN odbyła się już rozprawa, na której Michalczewski stawił się osobiście, ale wydanie wyroku odroczono o 10 dni. W trakcie rozprawy kluczowym problemem okazało się, czy Tiger do pseudonim sportowy, czy przydomek, i jaka jest między nimi różnica.

"Rzeczpospolita" przypomina, że Michalczewski w pozwie domagał się 21 mln zł od Food Care za korzystanie z nazwy Tiger po rozwiązaniu umowy. Sąd okręgowy uznał, że bokserowi należy się 2,4 mln zł, ponieważ spółka naruszyła dobro osobiste w postaci przydomka ściśle związanego z nazwiskiem sportowca. Jednak krakowski Sąd Apelacyjny oddalił pozew, wskazując, że przydomki nie podlegają tego typu ochronie, a jedynie pseudonimy.

Michalczewski odwołał się jednak do Sądu Najwyższego. Bokser żąda na tym etapie już nie 21 mln zł, jak pierwotnie, lecz "tylko" 2,4 mln zł, czyli tyle, ile zasądził mu sąd okręgowy. Już niebawem poznamy wyrok w tej sprawie.

Przypomnijmy, że marka Tiger Energy Drink powstała w 2003 r. Napoje produkowane były przez Food Care, jednak w 2008 r. fundacja Michalczewskiego udzieliła licencji konkurencyjnemu Maspeksowi. W 2010 r. przez pewien okres na rynku funkcjonowały napoje Tiger produkowane zarówno przez Maspex, jak i Food Care. Po licznych bataliach sądowych energetyki Tiger zasiliły portfolio Maspeksu. Natomiast Food Care rozwija brand Black, którego twarzą jest Mike Tyson.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także