Zdaniem rynku kapitałowego, same liczby nie powinny przesłaniać szerszego obrazu. Janusz Pięta, Equity Analyst w mBank Biuro maklerskie, zwraca uwagę, że mimo medialnego ciężaru spraw, potencjalne sankcje nie stanowią zagrożenia dla stabilności finansowej całej grupy.
- Mimo że nominalna wartość wszystkich potencjalnych kar robi wrażenie, oceniam, że nie stanowią one ryzyka, które mogłoby zachwiać kondycją finansową Grupy. W praktyce część kar w kolejnych instancjach bywa obniżana, co redukuje ostateczne obciążenie. Dodatkowo postępowania sądowe trwają zwykle latami, więc realny moment wypływu środków, o ile do niego dojdzie, jest istotnie odłożony w czasie – podkreśla Pięta.
Jak zaznacza analityk, na koniec III kw. 2025 r. Jerónimo Martins posiadała ok. 1,7 mld euro w gotówce i ekwiwalentach, a w tym ok. 470 mln euro gotówki netto. To oznacza, że nawet przy niekorzystnym scenariuszu spółka byłaby w stanie sfinansować potencjalne kary bez konieczności zaciągania dodatkowego długu.
– Najbardziej prawdopodobnym źródłem finansowania pozostaną bieżące przepływy pieniężne oraz gotówka na bilansie – dodaje ekspert.
Miliard złotych rozłożony w czasie
Istotnym elementem w sprawie kar UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) nakładanych na Biedronkę jest czas. Jak wskazuje Janusz Pięta, procedury odwoławcze w sprawach urzędu są długotrwałe, a same płatności w praktyce rozciągają się na wiele lat.


