08.05.2020/14:15

Uber Eats, Glovo i Wolt na celowniku UOKiK. Czy dostawcy jedzenia pobierają za duże prowizje?

Nawet 37 proc. ceny płaconej za jedzenie dostarczane przez aplikacje jak Uber Eats, Wolt czy Glovo to prowizja. Restauratorzy się skarżą, a właściciele platform tłumaczą wysokimi kosztami. Sprawę ma wyjaśnić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – informuje „Gazeta Wyborcza”.

W czasach pandemii jedzenie na dowóz to często jedyna szansa na utrzymanie biznesu. Restauratorzy korzystają z popularnych platform jak Uber Eats, Wolt czy Glovo, dzięki którym klienci zamawiają ich jedzenie, jednak skarżą się na zbyt wysokie prowizje. Według cenników - wahają się między 25 a 30 proc. od wartości zamówienia, ale w rzeczywistości – jak pisze „Wyborcza” - są jeszcze wyższe, osiągając nawet 37 proc. po doliczeniu nieuwzględnianego podatku VAT. Skarżą się na to właściciele restauracji, których pandemia „skazała” na współpracę z firmami, które są wyspecjalizowane w dostawach jedzenia.

Właściciel jednej z warszawskich restauracji mówi „Wyborczej”, że z platformami pokroju Glovo, Ubert Eats czy Wolt w zasadzie nie da się negocjować. Są skłonne maksymalnie obniżyć prowizję o 1-3 proc. Wysoka prowizja to nie efekt koronawirusa, teraz po prostu przekonało się o tym znacznie więcej właścicieli lokali gastronomicznych.

Dlatego wniosek o kontrolę, czy dostawcy jedzenia na wynos nie naliczają zbyt dużych opłat, trafił już do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. W trybie interwencji poselskiej złożyła go posłanka Koalicji Obywatelskiej Urszula Zielińska.

Platformy zasłaniają się tym, że szybka i sprawna obsługa klientów kosztuje. Jak twierdzą, przeznaczają ponad połowę prowizji oraz całość opłat za dowóz na wynagrodzenia kurierów.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • taka prawda 12.11.2020

    Rzekome dostawy z Biedronki poprzez Glovo to jest kompletny żart. Biedronka nie informuje, że taki dostawca może zabrać max. 9kg i jest ograniczony do objętości rzędu jednej reklamówki (a nawet mniej). Na swojej stronie Biedronka zachęca do nieograniczonych kwotowo i ilościowo zakupów. To jest wprowadzanie w błąd bo kurier może przywieźć 2kg ziemniaków i parę butelek mleka. Jak to się ma do sprzedaży online? W dodatku nie jest honorowana karta Biedronki, więc z najlepszych promocji np. na mięso nie można skorzystać! Kpina, a nie dostawy. W praktyce kupuję towar wart może z 30-40zł i płacę 1/4 więcej za jego dostarczenie!!! Kto to wymyślił w ogóle? Czy naprawdę Biedronka nie ma z kim wejść w partnerstwo? Taki np. Spar potrafił dogadać się z Woltem i wożą pięknie samochodami każdą ilość towaru!

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.