28.01.2019/09:53

Ukraińcy stali się ratunkiem dla handlu w Polsce. Czy wyjadą do Niemiec?

Ukraińcom jest w Polsce dobrze, ale kuszą ich niemieckie pensje. Niewykwalifikowany pracownik bez znajomości języka może zarobić od 2000 euro miesięcznie na rękę. To problem dla polskiego handlu detalicznego i przemysłu spożywczego, gdzie o takich zarobkach nikomu nawet się nie śni.

Decyzja o otwarciu niemieckiego rynku pracy zapadła pod koniec zeszłego roku, ale jej ewentualne skutki nasza gospodarka odczuje dopiero za rok – przepisy wchodzą bowiem w życie 1 stycznia 2020 roku. Jest więc sporo czasu, by się do tego przygotować. Prawo ułatwiające zatrudnianie osób spoza Unii Europejskiej jest efektem deficytu pracowników na niemieckim rynku i napisano je głównie z myślą o Ukraińcach. Może się więc wydawać, że Niemcy zrobią wszystko, by ich do siebie ściągnąć. Jednak gdy ukraiński emigrant zarobkowy przyjrzy się z bliska zapisom ustawy, nie będzie już taki zadowolony.

Niepewność może budzić choćby punkt, który mówi, że ustawa będzie obowiązywała tylko przez dwa i pół roku. Jeśli później niemiecki rząd uzna, że nowe prawo nie spełnia oczekiwań, wycofa się z niego. Porzucenie pracy w Polsce i wyjazd za zachodnią granicę oznacza więc dwa i pół roku niepewności. To może zniechęcić część ukraińskich pracowników, którzy dziś noszą się z zamiarem wyjazdu. Ponadto niemieckie urzędy będą weryfikować doświadczenie zawodowe pracowników spoza Wspólnoty. To może być przyczyną problemów, bo wymagania stawiane kandydatom do pracy w Niemczech są wysokie.

Bez taryfy ulgowej

Tym, co – poza wykształceniem – może się okazać barierą nie do pokonania na niemieckim rynku pracy, jest język. Polski jest podobny do ukraińskiego, co pozwala Ukraińcom na podjęcie pracy w sklepie praktycznie z marszu. W przyszłości zaś lepsza znajomość polskiego i odpowiednie kwalifikacje dają możliwość objęcia bardziej odpowiedzialnego stanowiska. – Niemieccy pracodawcy nie stosują taryfy ulgowej wobec obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do nich do pracy. Od pierwszego dnia traktują ich tak jak każdego nowego niemieckiego pracownika i oczekują znajomości języka niemieckiego przynajmniej na poziomie B2 – mówi Ewelina Glińska-Kołodziej, dyrektor operacyjny w agencji zatrudnienia Trenkwalder. Jej zdaniem język to bariera np. dla kasjerów. – Nie spodziewam się masowych wyjazdów kasjerów z Polski, ale polscy pracodawcy zatrudniający Ukraińców powinni przemyśleć strategię działania. Duże sieci spożywcze już od kilku lat wprowadzają automatyzację i ten trend będzie przyspieszał w najbliższych latach na całym świecie. Spadające zapotrzebowanie na kasjerów w dużych sieciach będzie ratunkiem dla właścicieli małych sklepów przed niedoborem pracowników – tłumaczy.

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Marcin.. 21.04.2019

    Oooo wlasnie ze dostanie, ja bylem robolem pod Dreznem i dostalem na czysto E2188 dokladnie tyle. Nie klam. Ja nie pracowalem na czarno i nie przez polskiego posrednika, ale znam niemiecki.

  • marco 28.01.2019

    jeśli ktoś w Niemczech jest niewykwalifikowanym pracownikiem i jeszcze gdzieś nie z Unii to na pewno nie dostanie 2000 euro na rękę.

  • Logos 28.01.2019

    Jak to jest że firmy trudniące się zatrudnieniem pracowników mają takie wysokie stawki za godz u mnie w markecie pracownik z Ukrainy ma opłacony czynsz przez taką firmę płaci tylko media i dostaje 2700 na rękę po 10 godz pracy jak spytałem szefa czy mogę dorobić w nadgodzinach to usłyszałem że tylko odbiór nie płatne

  • robs 28.01.2019

    obecnie przez ich inwazje polscy pracownicy hiperów/dyskontów nie mogą liczyć na zbytnie podwyżki tak samo dotyczy rzeszy osób które sobie dorabiały
    pracownicy z ukrainy ich po prostu wyparli

    niech jadą

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.