16.07.2018/10:52

Zakaz handlu w niedziele: pracownicy sklepów muszą brać więcej nadgodzin

Obawy pracowników sieci urzeczywistniły się. Zanim została ograniczona niedzielna sprzedaż, ponad 38 proc. kasjerów przewidywało, że będzie musiało pracować w soboty do północy i w poniedziałki od bardzo wczesnych godzin. Teraz dwa razy więcej badanych zauważa taką konieczność, patrząc z perspektywy wejścia w życie ustawy. Deklaruje to 69 proc. respondentów będących rodzicami i 67 proc. osób bezdzietnych.

Trzeba też przypomnieć, że na początku roku 43 proc. wolało otrzymać dwa i pół razy wyższą stawkę godzinową we wszystkie niedziele, niż przymusowy wolny dzień. Natomiast po kilku miesiącach przybyło 8 proc. zwolenników tej opcji. W małych i średnich miastach stali się bardziej widoczni, niż w dużych ośrodkach miejskich.

Gorsze godziny

Z poprzedniego badania platformy TakeTask wynika, że w lutym br. 21 proc. respondentów nie umiało przewidzieć, czy będzie musiało pracować w niedogodnym dla siebie czasie. Po wejściu w życie ustawy odsetek osób niezdecydowanych spadł do 4 proc.. Nawet ci, którzy nie wierzyli w zły scenariusz, w większości zmienili zdanie. Niektórzy mogą jeszcze się łudzić, że sytuacja jest jedynie przejściowa. Ale przy niedoborze pracowników w sektorze handlu „odrabianie” wolnych niedziel raczej szybko się nie skończy.

– Kasjerzy już nie muszą się niczego domyślać. Dlatego wśród nich tak mocno spadło niezdecydowanie. Oczywiście organizacja pracy w dużej mierze nadal zależy od formatu sklepu, w jakim są zatrudnieni. W małej placówce wolna niedziela jest stosunkowo niewielkim problemem z punktu widzenia poniedziałkowego otwarcia. Ale w hipermarketach pracownicy muszą zdążyć uzupełnić półki sporą ilością towaru wykupionego w sobotę – wyjaśnia Sebastian Starzyński, prezes zarządu platformy TakeTask.

Osoby mające dzieci najbardziej ze wszystkich grup obawiały się pracy do północy w soboty i od bardzo wczesnych godzin porannych w poniedziałki. Przed wprowadzeniem zakazu handlu 41 proc. spodziewało się takiej sytuacji. A teraz o 28 proc. więcej rodziców ją potwierdza. Niemniej wielu kasjerów jest zaskoczonych. I dlatego o 18 proc. spadł odsetek respondentów, którzy wcześniej odrzucali taką możliwość.

– Rodzice często zgadzają się na niedogodne godziny pracy, bo zwyczajnie chcą zarobić wystarczającą ilość pieniędzy dla siebie i dzieci. Trzeba podkreślić, że niedostatek bardzo niekorzystnie wpływa na relacje rodzinne. I nawet wspólnie spędzone niedziele nie są w stanie go zrekompensować. Niektórzy mogą być rozczarowani zmianami, bo nie tego się spodziewali – zauważa prof. Janusz Hryniewicz z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych.

Wśród bezdzietnych respondentów o 34 proc. wzrósł odsetek osób potwierdzających konieczność pracy w niedogodnych godzinach w porównaniu do tych, którzy wcześniej wyrażali takie obawy. Z kolei 27 proc. niezdecydowanych kasjerów całkowicie zniknęło. Zdaniem Sebastiana Starzyńskiego, zapewne ci ludzie mieli nadzieję, że przykry obowiązek ich ominie. I nawet jeśli tak się stało, to mogą słyszeć od znajomych, że np. zostawanie w sklepie w sobotni wieczór do północy jest powszechną praktyką.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • onufry 17.07.2018

    Pracownicy nic nie muszą. Mogą jeśli chcą.

  • Rekruter 16.07.2018

    Zdumiewające dane. Szukam pracowników do wielkiej sieci sklepów i nie mam chętnych. Pracodawca uczciwy, od zawsze oferuje równowagę praca-życie osobiste,. Zapraszam.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.