REKLAMAMLEKOVITA - Święta Śmietanka - Baner Główny (14-19.12.2019)
Przywykliśmy do tego, że informowanie pracodawcy o niewłaściwym zachowaniu innych to donoszenie i lepiej udawać, że niczego się nie widzi. Pora to zmienić. Łatwo nie będzie.
REKLAMAATLANTA POLAND - BAKAL - ŚWIĘTA - BELKA W ARTYKUŁACH (09-24.12.2019)

Przez lata przymykaliśmy oko na wszystko, co działo się w naszym miejscu pracy. Na kombinowanie, oszukiwanie pracodawcy, wyciąganie ręki po cudze, czyli niczyje, istniało społeczne przyzwolenie. Bo przecież „na biednego nie trafiło”, bo mamy z szefostwem na pieńku za brak podwyżek czy niewłaściwe traktowanie, czepianie się o byle bzdurę albo narzekanie, że moglibyśmy pracować więcej i lepiej. Jeśli sami nie robiliśmy niczego złego, ale widzieliśmy, jak inni kradną czy po prostu kompletnie nie dbają o majątek pracodawcy, woleliśmy milczeć, by nie narazić się na miano donosiciela – czarnej owcy.

Dmuchanie w gwizdek

– W Polsce określenie „donosić” ma z założenia bardzo negatywne konotacje – mówi Mieszko Maj z firmy Polski HR Rozwój i Szkolenia. – Na Zachodzie od dawna funkcjonuje pojęcie „whistleblower” (dosłownie: dmuchający w gwizdek – red.), które u nas najlepiej przetłumaczyć jako: sygnalista. To pracownik, który nie godzi się z tym, że ktoś oszukuje pracodawcę lub klientów. U nas bycie takim „ostatnim sprawiedliwym” niestety zupełnie się nie opłaca. Sygnalista natychmiast jest wyrzucany poza swój krąg społeczny w pracy, czyli w miejscu, gdzie spędza dużo czasu. Takie zachowania, ugruntowane przez dziesięciolecia „ludowej” gospodarki, trudno wyplenić.

Nie bądź obojętny

Przyzwolenie na drobne przekręty może zachęcać do łamania prawa, kradzieży, malwersacji. A na to powinien reagować każdy, jeśli nie z czysto ludzkich pobudek, to chociażby stosując się do norm prawnych, które jasno mówią, że świadek przestępstwa powinien o nim poinformować.
W Stanach Zjednoczonych, za pieniądze podatników, działa specjalna organizacja (National Whistleblower Center), która przyjmuje wszelkie sygnały dotyczące nieprawidłowości od pracowników różnych firm. Te informacje są przekazywane  szefom tych firm, a sygnaliści podlegają szczególnej ochronie. W ten sposób rozwiązuje się tysiące drażliwych spraw rocznie.

Trzeba rozmawiać

Wiele zależy także od pracodawców. A także od tego, jak traktują pracowników, czy z nimi rozmawiają. Wyjaśnianie problemów daje nieporównanie lepsze efekty niż pokrzykiwanie, grożenie karami finansowymi czy stosowanie odpowiedzialności zbiorowej. – Pojawia się tu coś, co nazywamy „onboardingiem”, czyli wdrożenie nowo przyjmowanej osoby w standardy, które obowiązują w firmie – wyjaśnia Mieszko Maj.
Tak jak uczy się nową ekspedientkę obsługi kasy fiskalnej lub właściwego zatowarowania sklepu, tak trzeba od razu wyjaśniać, jakie panują u nas porządki. Należy zaznaczyć, czego nie będziemy tolerować, co jest naganne, jakie konsekwencje grożą za złamanie zasad. Warto dmuchać w gwizdek. Nie tylko dla własnego dobra.



Wredny donos czy pożyteczna informacja?

Choć „donosicielstwo”, jako wszelka forma przekazywania przełożonym tego, co się dzieje wśród pracowników, kojarzy się źle, należy rozróżnić jego dwie formy:
pozytywna dla pracodawcy pod względem „informacyjnym” – ujawnia nadużycia lub niedbalstwo pracowników. Często pozwala uratować sklep przed stratami lub nawet upadłością. Żeby chronić wizerunek, ale przede wszystkim majątek, towary lub tajemnicę handlową, firmy wprowadzają dla pracowników telefony zaufania, które zapewniają anonimowość „informatora”. Popularnymi sposobami rejestracji informacji jest również specjalny adres e­‑mail lub np. automatyczna sekretarka;
negatywna dla pracownika – przede wszystkim forma plotek, które docierają do przełożonego za pośrednictwem podwładnych. „Konfident” szybko jest izolowany i odtrącany. Osoba, która donosi, chce zjednać sobie przełożonego. Liczy, że przedstawiając inną osobę w złym świetle, wybiela siebie albo reklamuje się jako wspaniały pracownik, zasługujący np. na podwyżkę lub awans.
Każda informacja, która dotyczy działań niepożądanych lub niezgodnych z prawem, powinna być sprawdzona przez pracodawcę, np. w drodze wewnętrznej kontroli. Konsekwencje potwierdzenia się „doniesienia” mogą być dla łamiącego zasady pracownika różnorakie. Poczynając od upomnienia, poprzez naganę, karę pieniężną, aż do wypowiedzenia umowy o pracę lub nawet zawiadomienia organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa.

Piotr Truszkowski, adwokat, bdgconsulting.pl



(WCH)

Wiadomości Handlowe, Nr 5 (145), Maj 2015

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 5

  • 4
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony