Rozwój sprzedaży internetowej w Biedronce wchodzi w bardziej dojrzałą fazę. Sieć nie traktuje e-commerce jako jednolitego kanału, lecz dzieli go na dwa wyraźne segmenty – produkty spożywcze i non-food – dostosowując do nich odrębne modele operacyjne.
– Nasza strategia dla online ma dwie nogi. Obecnie jedną jest segment produktów pozaspożywczych (non-food), a drugą żywności – tłumaczy Luis Araujo, dyrektor generalny Biedronki w Polsce. Segment non-food rozwijany jest przede wszystkim w ramach platformy biedronka.pl, gdzie obok standardowej oferty pojawiają się również produkty dostępne wyłącznie online.
Zgodnie z zapowiedziami, serwis ma stopniowo poszerzać asortyment o kategorie szczególnie dobrze radzące sobie w handlu internetowym. Chodzi m.in. o artykuły dla niemowląt, karmę dla zwierząt czy produkty kupowane w większych ilościach, które klienci chętnie zamawiają z dostawą do domu. To kierunek spójny z globalnymi trendami, gdzie e-commerce rośnie najszybciej właśnie w segmentach powtarzalnych i wygodnych zakupowo.
Dostawy żywności z każdego sklepu Biedronki
Najbardziej ambitnym elementem strategii pozostaje jednak rozwój e-grocery. Jak wynika ze słów Luisa Araujo, Biedronka chce docelowo przekształcić swoją rozbudowaną sieć sklepów w ogólnokrajowy system realizacji zamówień online. – Naszą intencją jest rozwijanie tej usługi [dotaw e-grocery]. Strategia Biedronki polega na jej optymalizacji i udostępnieniu we wszystkich sklepach – przynajmniej w teorii. To oczywiście proces, bo pracownicy sklepów mają wiele zadań i musimy odpowiednio przygotować operacje. Ale teoretycznie taka usługa mogłaby być dostępna we wszystkich sklepach w Polsce, bo taki jest nasz kierunek – mówi.
Oznaczałoby to dużą zmianę na rynku. E-zakupy spożywcze przestałyby być domeną dużych miast, a stałyby się usługą powszechną. Jednocześnie zarząd sieci nie ukrywa, że wdrożenie tego modelu będzie wymagało czasu i precyzyjnego przygotowania operacyjnego.
Dalsza część artykułu pod materiałem


