Handel często operje na pensji minimalnej, a ta w Polsce systematycznie rośnie. Dla pracowników jest to wiadomość dobra, ale zarząd Biedronki kiedy patrzy na stosunek dynamiki płac do wzrostu sprzedaży robi się zaniepokojony. Jak zaznaczył w trakcie swojego przemówienia, dynamika płac zaczyna wyraźnie wyprzedzać tempo wzrostu sprzedaży, co bezpośrednio uderza w rentowność biznesu.
Prezes Jeronimo Martins podkreślał, że stabilność całego modelu zależy od sprzedaży, która powinna "rozmywać" koszty stałe. Tymczasem – jak zaznaczył – przy obecnym tempie wzrostu wynagrodzeń nie ma przestrzeni na oddech ani poluzowanie dyscypliny.
– Mamy pełną świadomość, jak bardzo trwałość naszego modelu biznesowego zależy od utrzymania odpowiedniej dynamiki sprzedaży, która pozwala rozkładać koszty stałe. Jsst to szczególnie istotne, gdy koszty pracy w całej grupie rosną szybciej niż przychody. To właśnie dlatego tak mocno koncetrujemy się na wzroście sprzedaży i nie widzę tutaj przestrzeni na jakiekolwiek złagodzenie podejścia – mówi Pedro Soares dos Santos.
W odpowiedzi na tę presję Biedronka zmienia podejście do zarządzania. Jak tłumaczył prezes, sieć przechodzi na bardziej rygorystyczny model, który określił jako "heavy fist" (ciężka pięść), w którym kluczową rolę odgrywają kontrola kosztów i wzrost produktywności.


