Czy Lidl wygrał system kaucyjny w Polsce?
Ryszard Machoj, COO, członek zarządu ds. sprzedaży i logistyki, Lidl Polska: Czy wygraliśmy? Zdecydowanie tak! To zwycięstwo nie było jednak dziełem przypadku. Było efektem ogromnego zaangażowania i kilkuletnich przygotowań.
Do uruchomienia systemu kaucyjnego przygotowywaliśmy się przez pięć lat zanim ruszył 1 października 2025 r. Mieliśmy tę przewagę, że mogliśmy korzystać z doświadczeń innych rynków europejskich, gdzie podobne rozwiązania funkcjonowały już wcześniej i gdzie sieci handlowe mierzyły się z różnymi wyzwaniami.
Największym problemem w Polsce przez długi czas był brak ostatecznych regulacji. Nie było ustawy ani szczegółowych wytycznych określających, jak system będzie wyglądał, kiedy ostatecznie zostanie uruchomiony, jaki będzie jego zakres, ilu operatorów będzie funkcjonowało na rynku i jak mają wyglądać zasady współpracy. Przez wiele lat trwały dyskusje, czy powinien działać jeden operator, czy kilku.
Regulator wielokrotnie zapraszał branżę na konsultacje i spotkania.
Handel był i pozostaje tym ogniwem, które ponosi największy ciężar funkcjonowania systemu. Klient przecież kupuje produkt w sklepie i do sklepu przynosi opakowanie.
Zgodnie z ustawą każda placówka handlowa o powierzchni powyżej 200 m², która sprzedaje produkty objęte systemem kaucyjnym, ma również obowiązek przyjmowania wszystkich takich opakowań.
Dlatego odpowiednio wcześnie rozpoczęliśmy inwestycje. Już na etapie projektowania nowych sklepów uwzględnialiśmy miejsce pod automaty kaucyjne. Wiedzieliśmy, że wcześniej czy później taki system zostanie wdrożony, niezależnie od jego ostatecznego kształtu.
Kiedy pojawiła się pierwsza data wejścia systemu, czyli styczeń 2025 roku, rozpoczęliśmy przygotowania z założeniem, że właśnie wtedy wszystko zacznie obowiązywać. Późniejsze przesunięcie terminu na październik nastąpiło właściwie w ostatniej chwili – zaledwie miesiąc lub półtora miesiąca przed planowanym uruchomieniem.
… i Lidl był dobrze przygotowany.
Lidl był gotowy już na 1 stycznia 2025 r. Przygotowaliśmy do tego wszystkie sklepy w Polsce. Przeanalizowaliśmy również skalę inwestycji. Rozbudowa placówek, które wymagały dodatkowej powierzchni, zakup automatów, dodatkowy czas pracy pracowników oraz wszystkie pozostałe elementy organizacyjne oznaczają, że cały projekt – uwzględniając zarówno wcześniejsze inwestycje, jak i kolejne działania po uruchomieniu systemu – będzie realizowany przez okres od pięciu do ośmiu lat.
Tak naprawdę nadal inwestujemy i przez kolejne pięć lat również będziemy rozwijać ten system. Naszym celem jest przede wszystkim zwiększenie wygody klientów.
Obecnie około 600 sklepów Lidl Polska wyposażonych jest w mniejsze automaty kaucyjne ustawione na sali sprzedaży. To rozwiązanie przejściowe, ale jednocześnie standard, do którego dążyliśmy.
Czy handel i Lidla czeka druga fala inwestycji w większe maszyny? Część sieci nie doszacowało ruchu jaki generują butelkomaty, a także potrzeb konsumentów? Inwestowały zachowawczo lub brały z rynku maszyny, które akurat były dostępne. Teraz czas na zwiększenie mocy? Czy wybranych lokalizacjach pojawią potwory pożerające całe worki butelek i puszek na raz?
Uważnie obserwujemy to, co dzieje się na rynku. W Lidl Polska idziemy w stronę zaawansowanej technologii oraz optymalizacji. Jesteśmy organizacją nowoczesną, a nasze podejście do systemu kaucyjnego dokładnie to odzwierciedla. Stawiamy na szybkie, kompaktowe i inteligentne automaty najnowszej generacji.
Nie planujemy inwestować w ogromne maszyny pochłaniające całe worki opakowań na raz. Z naszej perspektywy takie rozwiązania zajmują mnóstwo cennej przestrzeni i potrafią generować zatory oraz problemy z utrzymaniem czystości w punktach zbiórki.
