Alibaba rozpoczęła sądową batalię z amerykańskim Departamentem Obrony. Chiński koncern e-commerce i technologiczny domaga się usunięcia z tzw. listy 1260H, na którą trafiają przedsiębiorstwa uznawane przez Waszyngton za powiązane z chińskim przemysłem obronnym. Stawką są nie tylko kwestie wizerunkowe, ale także dostęp do amerykańskiego rynku usług prawnych i lobbingowych oraz dalsze relacje biznesowe w USA.
W tym artykule przeczytasz:
- Dlaczego Pentagon wpisał Alibaba na czarną listę?
- Pentagon rozszerza listę objętych restrykcjami
- Alibaba zarzuca USA brak możliwości obrony
- Kolejny front w sporze Pekinu i Waszyngtonu
Dlaczego Pentagon wpisał Alibabe na czarną listę?
Alibaba, czyli właściciel m.in. platformy AliExpress, złożyła pozew do federalnego sądu w Kalifornii, kwestionując decyzję Pentagonu o umieszczeniu spółki na liście podmiotów uznanych za uczestników strategii „fuzji cywilno-wojskowej” wspierającej chiński sektor obronny. Według Departamentu Obrony firma, poprzez podporządkowanie się chińskim regulatorom technologicznym, pozostaje w praktyce częścią zaplecza militarnego Państwa Środka.
Chińska grupa stanowczo odrzuca te zarzuty.
– Alibaba nie jest chińską firmą wojskową ani częścią strategii fuzji cywilno-wojskowej – podkreśliła spółka w oświadczeniu cytowanym przez BBC.
