02.09.2020/12:59

1,5 mld zł z podatku handlowego? Wpływy będą wyższe od zakładanych przez rząd [TYLKO U NAS]

Rząd w uzasadnieniu do projektu budżetu na 2021 r. zapisał dochody z podatku od sprzedaży detalicznej na poziomie 1,458 mld zł. Wydaje się, że to kwota mocno niedoszacowana. Jeśli podatek zacznie obowiązywać od stycznia - co nie jest jeszcze przesądzone, Polska czeka bowiem na wyrok TSUE w tej sprawie - sieci handlowe wpłacą w przyszłym roku do budżetu państwa wyższą kwotę.

Skąd wzięło się owe 1,458 mld zł? Ministerstwo Finansów w komentarzu dla portalu wiadomoscihandlowe.pl przyznaje, że prognozowane dochody z podatku "są zgodne z wyliczeniami zawartymi w sporządzanej Ocenie Skutków Regulacji do ustawy z 6 lipca 2016 r. o podatku od sprzedaży detalicznej". - Na podstawie OSR roczne wpływy z tytułu podatku szacowane są w kwocie 1,5906 mld zł. Z uwagi na miesięczny charakter tego podatku wpływy w pierwszym roku jego obowiązywania (wpływy za 11 miesięcy) szacowane są w kwocie 1,458 mld zł - tłumaczy w odpowiedzi na nasze pytania biuro prasowe MF.

Dynamiczny wzrost rynku

Warto przypomnieć, że do szacunków z OSR można było mieć zastrzeżenia już w 2016 r. Kwotę 1,59 mld zł wskazano jako prognozę wpływów na rok 2017, ale także lata 2018, 2019 i tak dalej, aż do roku 2026 włącznie. Jak gdyby rząd zakładał, że sprzedaż sieci handlowych w międzyczasie nie będzie rosła (danina jest bezpośrednio powiązana z przychodami) i każdy co roku będzie płacił podatek w identycznej wysokości. Mało tego: w OSR wskazano nawet, iż w szacunku wpływów nie uwzględniono... efektu wprowadzenia 500+.

Od tamtej pory przychody sieci handlowych wzrosły i to znacząco. Biedronka, potencjalnie największy płatnik podatku, w 2016 r. miała 43,5 mld zł przychodów, a w roku 2019 było to już 55,57 mld zł. Jeśli sieć utrzyma tempo rozwoju, to w roku 2021 r. - potencjalnie pierwszym roku płacenia podatku - może mieć przychody w okolicach 65 mld zł, czyli nawet o połowę wyższe niż wtedy, gdy ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej rozpatrywał Sejm.

W minionych latach w szybkim tempie rozwijał się również wicelider na rynku detalicznym, Lidl, który cztery lata temu miał w Polsce sprzedaż na poziomie 13,7 mld zł, a w roku 2019 wyniosła ona już 18,3 mld zł. Śmiało można założyć, że w 2021 r. przychody dyskontowej sieci przekroczą 20 mld zł.

Sprzedaż praktycznie wszystkich spożywczych sieci handlowych jest dziś na nieporównywalnie wyższym poziomie niż w 2016 r. Wyjątków jest niewiele: Tesco, które w ostatnich latach zamknęło niemal co trzeci sklep w Polsce, a niedawno ogłosiło sprzedaż biznesu w naszym kraju Salling Group (sieć Netto); a także sieć Piotr i Paweł (restrukturyzowana i okrojona o dwie trzecie sklepów; wkrótce zniknie z rynku, zmieniając szyld na Spar).

Pandemia nie przeszkodzi

Z naszych wyliczeń wynika, że spółka Jeronimo Martins Polska (właściciel Biedronki), która za 2016 r. zapłaciłaby ok. 590 mln zł podatku od sprzedaży detalicznej (gdyby danina wówczas obowiązywała), za 2019 r. zapłaciłaby ponad 760 mln zł. W 2021 r. jej zobowiązania podatkowe z tego tytułu mogą się zbliżyć nawet do 900 mln zł. To pokazuje, że rządowe wyliczenia sprzed czterech lat - "powtórzone" w ostatnich dniach - nijak mają się do obecnych i przyszłych realiów rynkowych.

Podatek handlowy, na którego najwyższą stawkę załapią się sieci handlowe osiągające nieco ponad 2,2 mld zł przychodów rocznie, będzie płacony przez sprzedawców żywności, ale także sieci odzieżowe, obuwnicze, DIY, elektromarkety, czy sieci paliwowe. Niektóre z tych firm ucierpiały podczas pandemii COVID-19, teraz jednak odbudowują przychody. Czy Ministerstwo Finansów powinno uwzględniać jakąkolwiek "covidową poprawkę" in minus przy szacowaniu wpływów z podatku handlowego od części podmiotów (sieci pozaspożywczych) w 2021 r.? Sprawdźmy.

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Dostawca 08.09.2020

    Taki mamy system. Przysłowiowy Kowalski dostaje +500 do jednej ręki a do drugiej coraz wyższe rachunki za wszystko: energię, żywność, chemię. To że przysłowiowy Kowalski nie potrafi liczyć, to wszyscy wiedzą. W szkole nie uczymy dzieci realnego wykorzystania matematyki, co to są kredyty, leasing, podatek .... Po co jak młody Kowalski nie będzie potrafił liczyć to uwierzy że coś dostał za darmo ... Zatem będzie podatek dla sieci i Kowalski się ucieszy "dobrze tym ..." a to że on za to zapłaci ... no cóż takie życie

  • pinokio mateusz 03.09.2020

    Wszystko zapłacą klienci. Albo wieksza czesc

  • Jerusalem 03.09.2020

    Ten podatek zapłacimy wszyscy , i jeszcze od cukru, deszczu i kto wie czego jeszcze. A ministrowie pisowscy kłamią mówiąc, że w tym roku nie będzie nowych podatków.

  • Dostawca 02.09.2020

    A jak pan Premier zamierza zabezpieczyć producentów i dostawców aby sieci nie przerzuciły tej opłaty na nich? Bo jak znam życie handlowe to nacisk na poprawę warunków handlowych, obniżki cen będą kosmiczne

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także