W projekcie podatku od sprzedaży detalicznej będzie wyższa kwota wolna - źródła PAP.
— PAP Biznes (@PAPBiznes) luty 2, 2016
Będzie wyższa kwota wolna od podatku handlowego!
Polacy coraz rzadziej kupują piwo, a wartość tego rynku systematycznie maleje. Spadająca sprzedaż zmusza producentów oraz sieci handlowe do zmiany dotychczasowych metod działania. Badanie firmy eLeader pokazuje, że zamiast walki na wolumeny, handlowcy stawiają teraz na zróżnicowanie oferty.
Piwni liderzy oddają przestrzeń mniejszym firmom
Działające w Polsce grupy piwowarskie tracą dotychczasową przestrzeń ekspozycyjną na rzecz mniejszych podmiotów. Zgodnie z analizą, udział w ekspozycji półkowej pięciu największych producentów spadł od 2024 roku o 4 punkty procentowe. Obecnie kontrolują oni około 71 proc. powierzchni regału z piwami. Pozostałe 29 proc. miejsca na regałach należy już do innych, rozproszonych wytwórców.
Mimo tego hierarchia na podium największych graczy pozostaje bez zmian. Kompania Piwowarska utrzymała pozycję lidera, kontrolując w czwartym kwartale 2025 roku 21,9 proc. udziałów półkowych. Tuż za nią uplasowała się Grupa Żywiec z wynikiem 19,6 proc. oraz Carlsberg, który zdobył 18,1 proc. Pierwszą piątkę zamykają Van Pur z udziałem 7,7 proc. oraz Perła – Browary Lubelskie, zajmująca 3,6 proc.
Wypada zauważyć, że jedynym przedsiębiorstwem z wielkiej piątki, które powiększyło swoją ekspozycję, okazał się Van Pur. Firma urosła o 1-1,5 punktu procentowego, przejmując część miejsca utraconego przez konkurentów.
Reszta zwolnionej przestrzeni zasiliła niezależne browary, importerów oraz marki własne sieci handlowych. Półka staje się zatem areną zaciętej rywalizacji, a sprawne zarządzanie ekspozycją urasta do rangi strategicznego wyboru.
– Udział mniejszych graczy w strukturze półki z piwem wyraźnie się zwiększył, a oferta dostępna dla konsumenta stała się szersza i bardziej zróżnicowana. Mimo spadków ekspozycji największych grup piwowarskich, segment ten pozostaje jednak stabilny – mówi Iwona Puchacz-Wośko, analityk ekspozycji w eLeader.
Sieć Dino podjęła zaskakującą decyzję o przywróceniu do sprzedaży jaj z chowu klatkowego, popularnie zwanych „trójkami”. Taką decyzję chwalą producenci jaj i liczą, że śladem spółki z Krotoszyna pójdą inne sieci handlowe. O to, czy tak się stanie, zapytaliśmy przedstawicieli Lidla, Biedronki, Żabki i innych sprzedawców.
Dino wraca do sprzedaży jaj „trójek”.
Niedawno Dino Polska poinformowała, że ze względu na trudną sytuację na krajowym rynku jaj kurzych, sieć podjęła decyzję o czasowym wprowadzaniu do oferty w 2026 r. jaj pochodzących od kur z chowu klatkowego. Wynika to z zakłóceń na rynku, które są związane z szybkim rozprzestrzenianiem się grypy ptaków oraz rzekomym pomorem drobiu.
Krotoszyńska spółka tłumaczy to chęcią zapewnienia pełnej dostępności jaj w cenach przystępnych dla konsumentów. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: Dino idzie pod prąd!
Producenci jaj liczą, że inne sieci wezmą przykład z Dino
Z takiej decyzji zadowolona jest branża drobiarska. Jej przedstawiciele zwracają uwagę, że to ostatecznie do konsumenta powinno należeć prawo wyboru produktu. Producenci jajek zwracają uwagę, że koszt produkcji tzw. „trójek” jest niższy ze względu na to, że przy tej metodzie hodowcom łatwiej spełniać wszystkie wymogi bioasekuracji i chronić kury przez chorobami, takimi jak grypa ptaków.


