15.09.2016/13:10

Biedronka vs Lidl Polska: 1:1 - komentarz

Starcie wagi ciężkiej między sieciami Biedronka i Lidl z każdym dniem nabiera rumieńców, a nawet sińców. Fakt, że dwaj najwięksi detaliści będą, co jakiś czas mocniej zwierać się w zmaganiach na polskim ringu handlowym nikogo nie dziwi. Ale zupełnie inną sprawą jest to, w jaki sposób, a właściwie w jakim stylu obie firmy będą to robić?

Warto wskazać dwie sytuacje, których znaczenie mogło umknąć uwadze części kibiców zapatrzonych na kwoty rabatów i reklamy. Można odnieść dziwne wrażenie, że starcie biznesowe Lidla i Biedronki coraz mocniej wchodzi na pole osobistych ambicji. Trudno jednak nie przyznać, że potyczki obu gigantów realizowane są z dużym wdziękiem i skutecznością. Żeby osłabić przeciwnika nie trzeba bić poniżej pasa. Można to zrobić w bardziej subtelny sposób.

Biedronka uderza

Przypomnijmy sobie sytuację sprzed kilku tygodni, o której głośno było w mediach. Chodzi o licytację na rabaty i bony zniżkowe pomiędzy Lidlem a Biedronką. Lidl jako pierwszy zaoferował klientom bon na 20 zł przy zakupie produktów na 100 zł. Biedronka wyczekała moment, a następnie precyzyjnie uderzyła oferując natychmiastowy 25-złotowy rabat przy zakupach na 199 zł. Lidl, który miał policzoną w budżecie akcję na 20 zł, musiał zareagować i zalicytować wyżej (czyli dołożyć dodatkowe pieniądze do akcji) dając bon o wartości 30 zł od zakupów o wartości 100 zł. Dodatkowo operator podniósł o 10 zł wartość każdego wcześniej wydanego bonu na 20 zł. Biedronka, której ta kontrakcja nie kosztowała wiele, rozbiła koncept dużej akcji marketingowej Lidla i zmusiła przeciwnika do poniesienia znacznie wyższych, niż przewidziane wcześniej nakładów finansowych.

Lidl kontratakuje

Okazją dla Lidla na odegranie się na konkurencie była akcja lojalnościowa „Gang Świeżaków”, która inaugurowała wprowadzenie przez Biedronkę karty lojalnościowej Moja Biedronka (to ważne wydarzenie na rynku, proszę je zapamiętać). Mija trochę ponad tydzień od rozpoczęcia akcji gdy dowiadujemy się, że Biedronka prawdopodobnie skopiowała akcję  "Gang dos Frescos" portugalskiego oddziału sieci Lidl. Co ciekawe, Lidl nie prostuje tej informacji, a sugeruje, że „poprosi prawników”, żeby sprawdzili, czy czasem Biedronka nie dokonała plagiatu.

Informacja o skopiowaniu przez Biedronkę kampanii konkurenta z prędkością błyskawicy obiega niemal wszystkie media (to w końcu informacja o problemach Biedronki). Lidl, który doskonale wie na jakich zasadach została zorganizowana akcja w Portugalii, sygnalizuje dodatkowo, że w ostatnim czasie wiele jego pomysłów było kopiowanych przez „konkurencję”.

Sytuacja jest niezręczna. Biedronka ma problem wizerunkowy, a jej kampania postawiona została w negatywnym świetle. To oznacza konieczność wyjaśnienia sytuacji przed klientami. Biedronka obrywa dość mocno, a wyjaśnień, że koncept akcji należy do agencji zewnętrznej (TCC), a nie do niemieckiego konkurenta słucha już niewiele osób.

Teraz bokserzy krążą po ringu, szykując się do kolejnych wyczerpujących rund. Warto jednak zapytać, czy ostatecznie taka gra się opłaca?

Co dalej? Czeka nas „codziennie coś nowego” lub „codziennie nowe promocje”.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.