10.02.2016/16:16

Carrefour powoli rozpycha się w handlu internetowym

Prezes Carrefoura w wywiadzie dla francuskiej gazety Les Echos podkreśla mocną pozycję firmy we Francji i Europie, a także z optymizmem patrzy na rozwój e-handlu

Prezes francuskiego Carrefoura Georges Plassat z zadowoleniem patrzy na pozycję sieci w Europie. W macierzystej Francji firma robiła postępy przez trzy kolejne lata. Na wielu innych rynkach europejskich także plasuje się w ścisłej czołówce. Jak się wydaje, swoje sukcesy koncern w znacznym stopniu zawdzięcza przyjętej koncepcji funkcjonowania, w ramach której rozwijane są równolegle różne formaty placówek, uruchamiane w zróżnicowanych lokalizacjach i oferujące asortyment dostosowany do potrzeb lokalnych klientów.

Ważnym uzupełnieniem tego modelu jest intensywny rozwój sprzedaży online. Aby zwiększyć tempo ekspansji w tym kierunku, w styczniu br. koncern sfinalizował operację zakupu 100 proc. udziałów firmy Rue de Commerce, jednego z największych graczy francuskiego e-handlu. Handlujący artykułami non-food portal odnotowuje ponad 5 mln odwiedzin miesięcznie, dysponuje mocną, rozpoznawalną marką, generuje znaczące obroty – w 2014 r. firma odnotowała przychód w wysokości 458,3 mln euro – i posiada szeroką bazę klientów. Ta akwizycja umożliwia Carrefourowi skuteczniejszą realizację strategii rozwoju „wielokanałowego”.

Co prawda Carrefour, idąc z duchem czasów, intensywnie rozwija sprzedaż online, jednak zdaniem prezesa Plassata podstawą funkcjonowania każdego detalisty jest i na długo pozostanie istniejąca fizycznie sieć sklepów działających „w realu”. Dla klientów ważny jest, oprócz wygody, także bezpośredni kontakt ze sprzedawcą, możliwość uzyskania porady czy skorzystania z różnych usług. Celem nie powinno być zatem przenoszenie sprzedaży do Internetu, ale raczej rozwijanie systemu mieszanego, „wielokanałowego”, w którym sprzedaż online i offline wzajemnie się uzupełniają. Zdaniem francuskiego menedżera firmy specjalizujące się wyłącznie w e-handlu, takie jak Amazon, nie stanowią bezpośredniej konkurencji dla sieci handlowych działających także „w realu”.

Wypada się zgodzić z tą opinią – trudno sobie wyobrazić, by fizycznie istniejące sieci marketów zdominowały rynek np. książek czy filmów, a z drugiej strony Amazon czy Allegro w przewidywalnej przyszłości raczej nie przejmą handlu żywnością. Ze względu na specyfikę handlu artykułami spożywczymi, m.in. wymogi logistyczne, trudno sobie wyobrazić, by e-sklepy, nie posiadające gęstej sieci fizycznie istniejących placówek, były w stanie realizować dostawy w terminach liczonych w godzinach, a nie dniach.

(oprac. KK)

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.