19.09.2013/17:33

Czy opłaty marketingowe korzystne dla producentów?

Sądy prowadzą obecnie około 700 spraw o zwrot tzw. opłat półkowych, zwanych dziś marketingowymi. Choć nie funkcjonują już one w takiej formie, jak kiedyś, sieci cały czas nie chcą stawiać na półce nowości, które nie otrzymują od producentów odpowiedniego wsparcia sprzedaży. Dlaczego producentom i nowoczesnemu handlowi trudno dojść do porozumienia? Czy rzeczywiście jest tak, jak przekonują przedstawiciele handlu, że opłaty marketingowe są korzystne nie tylko dla sieci, ale również dla producentów?

ZA



Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji w art. 15 ust. 1 pkt 4 zabrania stosowania opłat za przyjęcie produktu do sprzedaży. Zapis ten jest nielogicznie sformułowany, bo zakazuje pobierania „innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży”, a przecież marża to nie opłata. Sieci nie oczekują opłat za wstawienie produktów na półkę, tylko za ich promocję. Dziś, przy tak dużej konkurencji na rynku, produkt musi być intensywnie wspierany, żeby się sprzedał, co jest szczególnie ważne w przypadku nowości. A kampanie promocyjne prowadzone przez sklepy są tańsze i skuteczniejsze od tych, które oferują agencje marketingowe. Prawne ograniczanie takich porozumień pozbawia dostawców i producentów możliwości reklamowania wyrobów, a sklepom odbiera narzędzia ułatwiające zarządzanie przestrzenią na półce. Takie opłaty są dobre i potrzebne, bo na jakiejś podstawie trzeba przecież wybierać produkty, które trafią do sprzedaży.
Wspomniany zapis nie tylko stanowi ingerencję w relacje biznesowe, ale również rodzi patologie i ogranicza rozwój handlu. Powszechną praktyką jest, że producenci płacą za wsparcie sprzedaży swoich wyrobów, a gdy kończą współpracę z siecią, domagają się zwrotu opłaty, powołując się na ten zapis. Obecnie podobnych spraw toczy się około 700, funkcjonują już nawet kancelarie prawne wyspecjalizowane w odzyskiwaniu takich opłat. Ponieważ przepis jest niejasno sformułowany i brak wykładni eksperckiej, interpretacja sądów bywa różna, często na korzyść producentów. A sprawy toczą się o setki tysięcy, a nawet o miliony złotych. Nie ma się więc co dziwić, że kanał nowoczesny podchodzi bardzo asekuracyjnie do wprowadzania nowych produktów. A to z kolei jest ze stratą dla wszystkich – producentów, sprzedawców i konsumentów.





PRZECIW

Za bardzo otworzyliśmy się na rynek nowoczesny, a nie ma polityki ukierunkowanej na małe sklepy. Dzięki dominacji, sieci traktują producentów jak petentów i narzucają im swoją wolę. Bo gdy firma X nie wstawi produktu na półkę na danych warunkach, to zrobi to Y. A jak nie Y, to już na pewno Z. Między tymi podmiotami nie ma i nie będzie żadnego układu partnerskiego. Dominacja przechodzi w narzucanie producentowi wytwarzania marek własnych, a to jest już ubezwłasnowolnianie dostawcy. Założy mu się najpierw smycz, następnie kaganiec, a potem będzie mu się obcinać tę smycz, pomniejszając marżę. Polski producent staje się anonimowy, jest sprowadzany do roli usługodawcy. Sieci są zachłanne i nie przestaną żerować na producentach. Aby wejść na półkę, trzeba np. podpisać umowę na cztery gazetki za 200 000 zł. Myślę, że każda gazeta na rynku chciałaby reklamodawcę, który płaci 50 000 zł za ogłoszenie...

Nie jestem przeciwny płaceniu za wsparcie sprzedaży w sklepach. Gorzej, jak sieci biorą od producentów pieniądze za jakieś usługi, a w rzeczywistości ich nie świadczą. To jest nieuczciwe i nie dziwię się, że firmy zaczęły walczyć o swoje na drodze sądowej. Wiele z nich odzyskało już pieniądze, które niesłusznie zostały wyjęte z ich kieszeni. Ale sieci znalazły już rozwiązanie tego problemu. W ogólnych warunkach umowy, zamiast zapisu mówiącego, że spory będą rozstrzygane przez sąd powszechny, pojawił się zapis o rozstrzyganiu ich przez sąd arbitrażowy. A tam zasiadają m.in. przedstawiciele dużych sieci handlowych. Jaki producent ma szanse wygrać przed takim sądem? To nie wina złego prawa, że z nowoczesnym handlem pracuje się źle. Jak może być inaczej, jeśli w sytuacji, gdy chcę podnieść cenę produktu, bo podrożały surowce, sieć przeciąga te procedury formalne przez kilka miesięcy, żeby jak najdłużej mieć niższą cenę? A gdy obniżę cenę, to też minie kilka miesięcy, nim zmiany odczują konsumenci, bo sieć nie przepuści żadnej okazji do wyciśnięcia z klienta ile tylko się da.



Wiadomości Handlowe, Nr 9 (128) Wrzesień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.