27.11.2017/14:08

Drastyczne zdjęcia z opakowań papierosów niestraszne polskim palaczom

Drastyczne obrazki na paczkach nie doprowadziły do spadku sprzedaży papierosów, ale wpłynęły na zmianę zachowań części konsumentów.

W pierwszym tygodniu po wprowadzeniu zakazu sprzedaży papierosów w starych paczkach (bez drastycznych zdjęć) konsumpcja nagle spadła. Jednak już po kilku dniach wróciła do poprzedniego poziomu, bo palacze szybko przyzwyczaili się do nowych opakowań. Jak twierdzą przedstawiciele handlu, oswoili się z nimi i przestali bać. Ci zaś, którzy wciąż nie zaakceptowali drastycznych zdjęć, sięgają po etui na paczki (ich sprzedaż rośnie w dwucyfrowym tempie) lub papierośnice.

Handel i producenci spodziewali się również, że zdjęcia pokazujące skutki palenia tytoniu spowodują, że palacze zaczną palić tańsze papierosy – bo skoro nie widać, jaka to marka, to co za różnica… Lecz i to nie nastąpiło. Jeśli już, to na znikomą skalę i głównie w segmencie najtańszych papierosów, gdzie o wyborze konsumenta decyduje wyłącznie cena, a nie brand czy smak. W przypadku najdroższych marek palacze niechętnie zmieniają swoje preferencje.

Frontem do klienta

Handel wyrobami tytoniowymi utrudniają nie tylko drastyczne obrazki, ale i przepis, który zakazuje umieszczania w punkcie sprzedaży materiałów przedstawiających paczki papierosów. Ze sklepów musiały więc zniknąć m.in. bilonownice i podkładki ze zdjęciami produktów. Detaliści mogą dziś jedynie posługiwać się podkładkami z logotypem i ceną, bo zgodnie z przepisami jest to cennik, a tego nikt na razie nie zabrania.

Mimo że większość konsumentów przyzwyczaiła się do zdjęć i ostrzeżeń na paczkach, detaliści chętniej je teraz ustawiają wieczkiem w stronę konsumenta, bo nie ma na nim nic oprócz logotypu. Tam, gdzie półka nie pozwala na takie ułożenie, paczki stoją frontem do klienta, ale zdjęcia są zasłonięte nakładkami z ceną. Nakładki są przyczepione do mebli, a nie do produktów, więc detalista działa zgodnie z przepisami, bo te nie pozwalają na przyklejanie przedmiotów do paczek.

Nagroda dla sprzedawcy

Z badań wynika, że mniej niż 10 proc. konsumentów jest skłonnych zmienić markę za namową sprzedawcy. Mimo że to niewielka część rynku, firmy tytoniowe postanowiły o nią powalczyć. Organizują w tym celu programy lojalnościowe. Osoba, która kupi zamiast marki X markę Y, dostaje prezent, np. zapalniczkę. Z kolei programy skierowane do detalistów polegają na tym, że tajemniczy klient nagradza sprzedawców, którzy rekomendują konsumentowi markę danego producenta. Przy czym nagroda dla sprzedawcy (50-100 zł) nie zależy od rezultatu. Sprzedawca dostaje bonus nawet wówczas, gdy nie uda mu się przekonać klienta. Wystarczy, że się stara, a przedstawiciel producenta to wychwyci.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.