31.10.2019/11:00

Dyrektor w dużej sieci handlowej opowiada o konsekwencjach congestion tax [WYWIAD]

- Aż boję się pomyśleć, w jaką stronę może pójść kreatywność naszych urzędników - mówi anonimowo portalowi wiadomoscihandlowe.pl o planach opodatkowania sieci wielkopowierzchniowych tzw. congestion tax dyrektor w jednej z największych sieci handlowych działających w Polsce.

Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz zapowiedziała wprowadzenie nowego podatku dla sklepów wielkopowierzchniowych, tzw. congestion tax – podatku „od trudności, jakie sklep tworzy w tkance miejskiej”. W jaki sposób rozumie pan wypowiedz pani minister, z której ta następnie, po kilku godzinach, częściowo się wycofała?

Przede wszystkim uśmiechnąłem się, bo ta bardzo ogólna i wstępna zapowiedź świadczy o tym, że rząd - wbrew temu, co mówił wcześniej - chyba nie do końca wierzy w pozytywne rozwiązanie w TSUE sprawy podatku handlowego. Próbuje w związku z tym znaleźć inne sposoby na ściągnięcie pieniędzy z rynku, by zasilić budżet na 2020 r. W dodatku nowy rząd może mieć problem z przeprowadzeniem projektu zniesienia tzw. 30-krotności, co sprawia, że budżet będzie potrzebował więcej pieniędzy, a najłatwiej je ściągnąć z branży handlowej. Po tej bardzo ogólnej wypowiedzi pani minister tak naprawdę trudno się zorientować, o co rządowi chodzi, poza tym, że chce znaleźć jakieś dodatkowe fundusze.

Muszę także przyznać, że słowa pani minister spowodowały, że zrobiło się trochę nerwowo.

Mam duże wątpliwości, czy takie rozwiązanie można w ogóle nazwać podatkiem. Pani minister nie podała także zbyt wielu konkretów projektu, a to rodzi całe mnóstwo pytań.

To prawda. Pierwszy przykład z brzegu: co to znaczy "sklepy wielkopowierzchniowe"? W jaki sposób będziemy to mierzyć? Czy sklep powyżej 200 mkw. powierzchni sprzedaży to już sklep wielkopowierzchniowy? Taka interpretacja byłaby zapewne najwygodniejsza dla rządu, bo wtedy byłaby szansa uzyskać większe wpływy do budżetu. A może będziemy się posługiwać definicją sklepu wielkopowierzchniowego z ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, która określa w ten sposób placówkę handlową mającą powyżej 2000 mkw.? W takim przypadku sklepów objętych podatkiem byłoby bardzo mało. Oczywiście jest to również problem galerii handlowych, które najbardziej zostaną dotknięte nowym podatkiem, jeśli jego projekt ujrzy światło dzienne. Mam wrażenie, że nie stanie się to szybko, jeśli w ogóle.

Wracając do definicji - jeżeli określiłaby, że nowa danina obejmie sklepy powyżej 2000 mkw., to przypuszczam, że w krótkim czasie wszystkie sklepy wielkopowierzchniowe stałyby się sklepami poniżej 2 tys. metrów.

Problemem będzie także sposób w jaki ma zostać naliczony podatek. Jak to obliczyć?

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • mimi 04.11.2019

    Może i treść jest dobra, ale formuła "anonimowego eksperta" jest nieprofesjonalna. Zamiast zrobić dobry tekst publicystyczny, redakcja próbuje ukryć się ze swoją oceną sytuacji za plecami "ktosia". Nie popieram.

  • Praktyk 02.11.2019

    bardzo dobry artykul. Sieci bite ze wszystkich stron. W ranzy widac stagnacje. Przecietny sklepw w Polsce 5-6 lat temu mial wyzsze standardy iz jego odpowiednik w Czechach czy Rumunii, dzisiaj jest przeciwnie. Te standardy przekladaja sie na wszystko, jakosc produktow i h marze, place w sektorze. Prawie kazdy sklep w Poosce wyglada tak samo zle. Oferta pieczywa, warzyw i owocow, miesa. Poza Lidlem, ktory jest dotowany przez EU , iBisdronka z powodu efektu skali i troche rozpedu ,(standardy tez sie obnizaja) wszystkie nasze sieci wygladaja tak zamo. zy to Lewiatan, Delikatesy Centrum, Arhelan, czy nawet Dino ( ktoremu dobrze idzie bo nie ma z kim konkurowac) te wszystkie sie i niczym sie nie wyrozniajaj. Wszedzie to samo, slaba swiez i rak swojej „wlasnej twarzy”.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.