20.08.2020/09:31

Glovo, Uber Eats i Wolt mogą skorzystać na drugiej fali pandemii

Eksperci przewidują, że na jesieni czeka nas druga fala zachorowań na COVID-19. Jak zauważa "Rzeczpospolita", oznacza to, że po raz kolejny lawinowo wzrośnie liczba internetowych zamówień z restauracji.

Firmy z obszaru food delivery przyznają, że zapotrzebowanie na ich usługi mocno wzrosło z powodu lockdownu gospodarki i nic nie wskazuje na to, aby po zniesieniu obostrzeń liczba klientów miała spaść. Choć rząd zapowiada, że na jesieni nie wprowadzi restrykcji tak ostrych, jak na wiosnę, to jednak pokaźny wzrost liczby zachorowań może skłonić kolejnych Polaków do pozostawania w domach i testowania usług takich operatorów, jak Glovo, Uber Eats czy Wolt.

Drugi lockdown zresztą niekoniecznie byłby korzystny dla tego rodzaju firm. Wiele restauracji ledwo przetrwało wiosnę. Gdyby jesienią okazało się, że znowu mogą serwować dania wyłącznie w dowozie lub z odbiorem osobistym, a na rządową pomoc tym razem nie ma co liczyć, to spora grupa firm prawdopodobnie upadnie.

Dostawcy jedzenia zbroją się przed gorącym okresem. Wolt wszedł z usługami do Krakowa, Glovo jest już obecne w 32 miastach, a Stava w ostatnich tygodniach otworzyła oddziały w Głogowie i Lubinie (ma ich już 28 w 25 miastach).

Z cytowanego przez "Rzeczpospolitą" badania SW Research dla Glovo wynika, że aż 37,8 proc. Polaków zamawia jedzenie do domu co najmniej raz na miesiąc, a 34,8 proc. - co najmniej raz w tygodniu. Nigdy nie zrobiło tego jedynie 11,7 proc. naszych rodaków. Jednocześnie ponad 70 proc. Polaków jest przekonanych, że zamówienia z dostawą to przyszłość rynku.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także