15.05.2017/15:46

Handel otwiera się na współpracę z bankami żywności

Przyjmuje się, że co roku na świecie marnuje się jedna trzecia wyprodukowanej żywności. Według szacunków Komisji Europejskiej z 2012 roku w krajach Unii jest to średnio 89 mln ton, czyli 179 kg na osobę. Większość jedzenia (42 proc.) trafi a do kosza w gospodarstwach domowych, ale aż 5 proc. żywności jest wyrzucane na etapie dystrybucji, co generuje koszty rzędu 10 mld euro rocznie.

Ustawą w sklepy

W Polsce brakuje aktualnych informacji na temat skali problemu. Bazujemy na danych Eurostatu sprzed 11 lat, według których co roku do kosza trafi a 9 mln ton jedzenia. Taki wynik stawiałby nasz kraj na piątym miejscu w niechlubnym unijnym rankingu.

Choć najwięcej jedzenia marnuje się w domach oraz na etapie produkcji, to procedowany w Senacie projekt ustawy o przeciwdziałaniu marnotrawieniu żywności dotyczy dystrybutorów. Jeśli ustawa wejdzie w życie, handlowcy i hurtownicy prowadzący działalność na powierzchni większej niż 250 mkw., i których minimum 50 proc. sprzedaży przypada na spożywkę, będą mieli obowiązek przygotowywania dwóch raportów – jednego dotyczącego ilości utylizowanej żywności oraz drugiego, informującego o tym, ile produktów przekazano potrzebującym. Za brak ewidencji mają grozić kary finansowe. To dla sieci najważniejsza zmiana.

Nie da się uniknąć odpadów

Projekt budzi wiele wątpliwości. Kontrowersyjny jest punkt nakładający kary na sklepy, które nie będą przekazywać żywności na cele dobroczynne. Przedstawiciele branży, którzy uczestniczą w pracach komisji senackiej, argumentują, że celem sklepów jest ograniczenie wszelkich strat i sprzedaż żywności, za którą przecież zapłaciły. Organizacjom kupieckim nie podoba się też zapis proponujący kary w wysokości 10 gr za każdy kilogram odpadów utylizowanych przez sieci. Zdaniem przedstawicieli sektora, byłyby to w skali roku niebagatelne kwoty.

- Utylizacja to oczywiście ostateczność, ale nie jesteśmy w stanie jej całkowicie wyeliminować z uwagi na bezpieczeństwo żywności. Jeśli zapis się utrzyma, mimo działalności charytatywnej będziemy karani za to, że po prostu robimy, co trzeba – mówi przedstawiciel jednej z sieci handlowych. Handel proponuje, by w ustawie pojawił się próg odpadów wolnych od opłaty. Padła propozycja, by było to 3 -5 proc.

Taki zapis rozwiązałby choćby problem utylizacji świeżego mięsa, które nie ma określonej daty przydatności, a psuje się bardzo szybko. Skoro przekazanie takiej żywności potrzebującym byłoby ryzykowne, trzeba ją utylizować.

Są też wątpliwości dotyczące odbioru żywności ze sklepów przez organizacje pożytku publicznego. W niektórych częściach kraju banki żywności, OPP-sy czy oddziały Caritasu nie działają najsprawniej, np. brakuje im pracowników, kuleje infrastruktura, co utrudnia czy uniemożliwia regularne odbieranie jedzenia ze sklepów. Sieci boją się, że nie będą miały komu przekazywać darowizn. Nie chcą też brać odpowiedzialności za przekazaną żywność. Darowane przez nich pełnowartościowe produkty wskutek niewydolnej redystrybucji lub nieodpowiedniego przechowywania mogą dotrzeć do odbiorców popsute.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.