22.05.2018/10:42

Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex: Handlu nie interesują nasze taśmy produkcyjne, ale zamówiony towar [WYWIAD]

Innowacje to nie tylko nowinki technologiczne. W handlu i przemyśle bardzo ważne są również innowacje procesowe, logistyczne, czy kosztowe. Łańcuch dystrybucji wcale nie musi być długi. Poprawa tylko jednego z jego ogniw może przynieść ogromne zmiany w wydajności całego procesu na linii producent-detalista, szczególnie jeżeli innowacja dotyczy obszaru logistyki – mówi portalowi wiadomoscihandlowe.pl Krzysztof Pawiński, Prezes Zarządu, Grupa Maspex.

[WYWIAD ZOSTAŁ AUTORYZOWANY W MARCU 2018 R.]

Wielu polityków i przedsiębiorców uważa, że polski biznes jest dyskryminowany na rynkach zagranicznych, szczególnie w Europie Zachodniej. Czy rzeczywiście cały świat boi się niezwykle konkurencyjnych polskich firm i rzuca im kłody pod nogi, aby nie mógł efektywnie prowadzić ekspansji zagranicznej? Maspex bardzo sprawnie prowadzi rozwój za granicą, firma przejmuje, inwestuje i dystrybuuje swoje produkty w ponad 50 krajach na świecie.

Krzysztof Pawiński: Byłoby nadużyciem, gdybym wypowiadał się za cały polski biznes. Mogę mówić wyłącznie o naszej, środkowoeuropejskiej perspektywie i branży spożywczej. Jesteśmy za granicą od 1993 roku. Rozpoczynaliśmy od prostej sprzedaży, potem już bardziej zorganizowanej pod kątem dystrybucji, marketingu itd., a następnie naszą obecność za granicą wzmocniliśmy przejęciami firm m.in. na rynku rumuńskim, czeskim, słowackim, węgierskim, czy bułgarskim.

Z naszej perspektywy biznes w regionie Europy Środkowej jest w miarę otwarty, ma swoją specyfikę, ale nie są to problemy na poziomie zakazów działalności. Mamy w tych krajach podobne nawyki konsumenckie i podobną przestrzeń do rozwoju. Nie mamy poważnego biznesu w Zachodniej Europie, nie znam więc w pełni tych rynków. Decydujemy się na nasz region, bo widzimy tu dla nas lepsze perspektywy rozwoju.

Depczecie po piętach największym koncernom, ale w Europie Środkowej jest jeszcze wielu lokalnych graczy.

Nie zgodzę się z takim stwierdzeniem. Jak popatrzymy na branżę spożywczą, to znalezienie silnego lokalnego konkurenta, który nie ma zaplecza finansowego od wielkich funduszy, jest bardzo trudne. Mogę powiedzieć, że na każdym rynku zderzamy się z dużymi koncernami, które działają poprzez sprzedaż lokalnych marek.

Czy widzi pan bariery, które przeszkadzają w szybszym rozwoju biznesu?

Z punktu widzenia naszego biznesu, uważam, że branża spożywcza w krajach dawnej CEFTY-y ma perspektywy rozwoju i zachęca do inwestycji. Widzimy natarcie zarówno produktów markowych, jak i private labels. Polskie artykuły są powszechnie dostępne. Przywołam przykład mojego wspólnika, który prowadzi nasz biznes w Rumunii. Jakiś czas temu przestał tam wozić swoją ulubioną polską kiełbasę, bo może ją już kupić w lokalnym sklepie. Ta kiełbasa za nim dotarła… aczkolwiek dopiero po 20 latach, ale dotarła [śmiech].

Polskie firmy w branży spożywczej, patrząc na dynamikę wzrostu eksportu, który nawet w czasach trudnych był istotny, utrzymują solidny poziom. Wchodząc do Unii Europejskiej eksport produktów rolnych wynosił 3,5 mld euro. Teraz to 25 mld, więc mówienie o branży spożywczej jako dotkniętej szczególnymi utrudnieniami w dostępie do rynków zewnętrznych nie jest do końca zgodne z prawdą. Oczywiście nie można naszego punktu widzenia przekładać na inne sektory.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Marek 26.05.2018

    Siła w e-commerce w relacji producent - końcowy dystrybutor

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.