05.02.2020/13:27

Koronawirus podminował chiński łańcuch dostaw. Początki katastrofy?

Z różnych doniesień medialnych można wywnioskować, że w epidemia wywołana przez koronawirusa zaczyna wywoływać w Chinach panikę, która szybko paraliżuje miejscowy łańcuch dostaw żywności, leków i towarów codziennego użytku.

W epicentrum występowania wirusa – mieście Wuhan i prowincji Hubei – życie praktycznie zamarło. Komunikacja w mieście nie działa. Mniejsze czy większe restrykcje obejmują coraz liczniejsze miasta. Nawet w odległych częściach Chin, gdzie wykryto niewiele bądź wcale nie odnotowano zakażeń, władze namawiają mieszkańców, by nie wychodzili z domu bez potrzeby. W niektórych miejscowościach wprowadzono zasadę, że na zakupy może wychodzić tylko jedna osoba z danego gospodarstwa domowego, raz na dwa dni.

To wszystko ma ogromny wpływ na handel. Ludzie próbują gromadzić zapasy, głównie świeżej żywności, opróżniając sklepowe półki. Władze lokalne próbują uspokajać sytuację, informując w mediach, że zaopatrzenie w produkty codziennego użytku, żywność i leki jest wystarczające, jednak niewiele to daje. W wielu sklepach półki są puste, w mediach społecznościowych masowo pojawiają się skargi na drożyznę.

W jednym z miast władze lokalne wysłały dwóch urzędników, których jedynym zadaniem jest stałe monitorowanie cen w sklepach. W innym mieście władze rozesłały do sklepów specjalne tablice do wypisywania cen podstawowych produktów. Sklepy muszą je codziennie fotografować i wysyłać zdjęcia do urzędników. W innym regionie Chin ogłoszono przepis, że podniesienie cen podstawowych produktów o więcej niż 35 proc. jest przestępstwem.

Władze Szanghaju ukarały kilkanaście sklepów, w tym jeden z 22 marketów Carrefour, funkcjonujących w tym mieście, za nieuzasadnione zawyżanie cen m.in. owoców i warzyw. W niektórych przypadkach ceny podskoczyły ośmiokrotnie. Carrefour dostał dwa miliony juanów grzywny (ok. 286 tys. dolarów), choć sieć tłumaczyła się, że była to samowolna decyzja jednego z pracowników (WSJ).

Aplikacja do zamawiania dań restauracyjnych Meituan zmodyfikowała regulamin pracy kurierów w taki sposób, by dostarczali oni przesyłki nie wchodząc w bezpośredni kontakt z odbiorcami. Inne aplikacje tego typu, takie jak Sherpa's, zawieszają bądź znacznie ograniczają działanie. Jako przyczynę podają brak kurierów gotowych pracować w trakcie epidemii oraz zamknięte restauracje współpacujące z serwisem. (South China Morning Post)

Chaos pogłębia fakt, że w wielu miastach te restauracje czy firmy kurierskie, które chciałyby i mogą normalnie pracować, narzekają na brak klientów. Ludzie nie przychodzą do lokali gastronomicznych i nie chcą też zamawiać online w obawie, że złapią wirusa od kuriera.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.