23.04.2020/20:04

Limity zakupów w Żabce, Rossmannie i osiedlowych sklepach. Czy to zgodne z prawem?

Z powodu koronawirusa w wielu sklepach pojawiły się limity na zakupy. Sklepy ograniczały liczbę towarów, które kupić może jeden klient, jednak wiele osób skarżyło się na takie praktyki. Co na to UOKiK?

Takiej sytuacji w polskich sklepach nie było od dawna. Z powodu koronawirusa i powszechnej izolacji klienci sklepów rzucili się na zakupy najpotrzebniejszych towarów. Papier toaletowy, mydła, żele i płyny dezynfekujące, ręczniki papierowe, ryż, makaron, a nawet drożdże zaczęły znikać ze sklepowych półek w ekspresowym tempie.

Sytuacja przerosła nieco możliwości sklepów i przez pierwsze dwa tygodnie zaczęło tych towarów po prostu brakować, wiele sklepów i drogerii wprowadziło limity na zakupy. Ograniczano liczbę kostek lub opakowań mydeł, które może kupić jednorazowo klient, liczbę opakowań papieru toaletowego, a nawet saszetek czy kostek drożdży. Wielu klientów uznało, że to absurd, a stosowane przez sklepy praktyki ograniczają ich wolność. Np. jeden ze świdnickich sklepów poinformował klientów, że jednorazowo mogą kupić najwyżej trzy opakowania drożdży i to przy zakupach za minimum 25 złotych. Właściciel sklepu tłumaczył, że w ciągu dwóch dni z jego sklepu zniknęło ok. 800 opakowań drożdży, które normalnie wystarczyłyby w sklepie na pół roku. Co więcej, niektórzy przychodzili wyłącznie po drożdże, których brakowało w sklepach i odsprzedawali je później po zawyżonej cenie. Stąd pomysł, aby wprowadzić ograniczenia w ich sprzedaży, aby nie zabrakło produktu dla klientów, którzy naprawdę go potrzebują.

Część klientów nie była zachwycona wprowadzonymi przez sklepy obostrzeniami, poczuli się ograniczani, a sytuacja wydawała się im absurdalna. Dlatego praktykom stosowanym przez sklepy przyjrzał się UOKiK.

Urząd orzekł, że w obecnej sytuacji takie obostrzenia nie są niezgodne z prawem. Powinny być jednak racjonalnie stosowane przez sprzedawców tak, aby nie dyskryminować klientów i nie odmawiać im dostępu do sprzedawanych towarów. „W sytuacji ogłoszonego stanu epidemii i możliwego okresowego zwiększonego popytu lub zmniejszonej podaży na kluczowe produkty np. medyczne, higieniczne lub żywnościowe sprzedawcy wprowadzający reglamentację oferowanych dóbr, w celu zapewnienia jak najszerszej ich dostępności, powinni każdorazowo rozważyć, kierując się obiektywnymi, racjonalnymi przesłankami, czy istnieje taka konieczność” – opiniuje UOKiK.

Czy odmowa sprzedaży większej liczby produktów dostępnych w sklepie jest niezgodna z prawem? Tak, jeśli są one dostępne w sklepie, a postępowanie sprzedawcy nie ma żadnego uzasadnienia. Jednak w okresie pandemii i wzmożonych zakupów zasada „kto pierwszy, ten lepszy” nie powinna obowiązywać. Ważne, aby dostęp do niezbędnych produktów miało jak najwięcej klientów i aby nie powtórzyła się sytuacja z początku epidemii, kiedy to maseczki osłaniające twarz zniknęły z aptek i wylądowały na Allegro i OLX w nawet 100-krotnie wyżej (!) cenie.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Alise 23.04.2020

    Ale to chamskie! Wiadomo, że wykupowanie wszystkiego jest żenujące. Ale np. Moja mama jest chora. I robię dla niej też zakupy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.