Prezes Poczty Polskiej, odniósł się do doniesień dotyczących zwolnień grupowych w spółce. Media wskazywały, że te miały objąć ponad 51 tys. pocztowców. – Statystyka nie odzwierciedla rzeczywistości – uważa Sebastian Mikosz.
- Ogromny wzrost liczby zgłoszeń o zwolnieniach grupowych
- Sebastian Mikosz: Poczta Polska „wpadła” w procedurę zwolnień grupowych
- Ile osób straciło pracę w Poczcie Polskiej w ostatnim czasie?
- Kontrowersje wokół kontraktów B2B dla pracowników Poczty Polskiej
- Poczta Polska nie przejmie Orlen Paczki
Ogromny wzrost liczby zgłoszeń o zwolnieniach grupowych
Niedawno w mediach pojawiły się dane z urzędów pracy, które wskazywały na ogromny wzrost liczby zwolnień grupowych w 2025 roku. Jak podawała „Rzeczpospolita” w sumie pracodawcy zgłosili do urzędów zamiar zwolnienia niemal 98 tys. pracowników. Dziennik wskazywał, że za ponad połowę spośród nich odpowiada Poczta Polska. Państwowy gigant, aby zmienić regulamin wynagrodzeń, musiał zgłosić ponad 51 tys. grupowych wypowiedzeń zmieniających.
Politycy i część mediów podchwycili te dane i bez wchodzenia w szczegóły zaczęło podawać, że Poczta Polska przeprowadziła „czystkę” i zwolniła w ramach grupowych ponad 51 tys. pracowników.
Sebastian Mikosz: Poczta Polska „wpadła” w procedurę zwolnień grupowych, ale w rzeczywistości to zmiana warunków pracy
Do tych publikacji odniósł się Sebastian Mikosz, prezes Poczty Polskiej w filmie udostępnionym w swoich mediach społecznościowych.
– Jest to męczące i frustrujące, kiedy trzeba tak merytoryczne bzdury tłumaczyć i pokazywać, jaka jest różnica między statystyką a rzeczywistością – komentuje prezes Poczty Polskiej.
