02.04.2021/10:31

Piotr Gąsiorowski, prezes Instytutu Przywództwa: Polski handel przechodzi test na COVID-19

W obecnej sytuacji pewna jest tylko niepewność. Pojawiają się prognozy, analizy, spekulacje. Po roku widzimy, że wirus jest nieprzewidywalny, więc i branża musi zmagać się z brakiem pewności. Jedyne co mogą firmy, to aktywnie odpowiadać na szybkie zmiany zachodzące na rynku – zauważa w rozmowie z serwisem wiadomoscihandlowe.pl Piotr Gąsiorowski, prezes Instytutu Przywództwa.

Mija rok odkąd pandemia Covid-19 zawitała nad Wisłę. Od roku politycy, służby medyczne, zwykli obywatele, ale też i przedsiębiorcy, zmagają się z wirusem. Patrząc na sytuację z perspektywy roku, jak ocenia Pan ten czas? Czy handlowcy zdali test z walki z pandemią?

Od roku przyglądam się temu, jak pandemia wpływa na liderów firm. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, była dla nas wszystkich zaskoczeniem. Nikt chyba nie spodziewał się, że Covid-19 wpłynie aż tak na gospodarkę i naszą codzienność. Jako osoba, która od ponad 30 lat zajmuje się tematem przywództwa, muszę stwierdzić, że nasze krajowe firmy zdają „covidowy test”. Oczywiście był i wciąż jest to ciężki czas, który wymaga wielu nieszablonowych działań i podejmowania decyzji, nie mając pełnego zasobu informacji. Większość szefów charakteryzowała determinacja, wytrwałość, zaangażowanie, poświęcenie. To niezbędne cechy dobrego lidera. Ważna jest też umiejętność rozdzielenia, które sprawy są pilne, a które ważne i dostosowania do tego pracy zespołu.

Przed jakimi wyzwaniami musiała stanąć branża?

Długo można wymieniać wyzwania, które pojawiały się w ostatnim roku. Chociażby zamknięcie lub ograniczenia dla branży HoReCa, wprowadzenie limitów klientów w sklepach wielkopowierzchniowych, zamknięcie galerii handlowych czy godziny dla seniorów. Wszystkie wymienione restrykcje wpływały na nasze zachowania zakupowe, co przekładało się na funkcjonowanie branży spożywczej.

Firmy w bardzo krótkim czasie musiały dostosować swoje działania do panującej sytuacji i obostrzeń sanitarnych. Było to duże wyzwanie dla kadry zarządzającej na które nikt nie był przygotowany. Liderzy firm cały czas powinni podnosić swoje umiejętności. Istnieją specjalistyczne kierunki studiów, kursy czy szkolenia. Ale czy ktoś spotkał się przed 2020 rokiem z ofertą kursu „Zarządzanie firmą w czasie ogólnoświatowej pandemii”? Chyba nikt z nas. Zresztą myślę, że taki kurs nie cieszyłby się zainteresowaniem, a raczej powodowałby uśmiech na twarzy. Wielu wydarzeń można było się spodziewać. Ale pandemia, choć wskazywana jako zagrożenie przez niektórych ekspertów, była raczej na końcu listy przewidywanych przez menadżerów sytuacji kryzysowych.

Nikt nie spodziewał się, że zamknięte lub ograniczone zostanie działanie całych branż i nikt nie był na to przygotowany. O ile w bardzo krótkim czasie można wprowadzić rozporządzenie, które ogranicza działanie jakiejś branży, o tyle rzeczywiste wygaszenie lub zamknięcie działalności nie jest kwestią kilku dni, czy nawet tygodni. Cykle produkcyjne większości firm to złożone plany i powiązania z dostawcami surowców, podwykonawcami, pośrednikami i odbiorcami końcowymi. Plany sprzedażowe, marketingowe i reklamowe przygotowuje się z dużym wyprzedzeniem. Z dnia na dzień nie można zamknąć fabryki, która ma zakontraktowane dostawy. Wyprodukowany towar w magazynach nie zniknie, a zaległe płatności nie będą przecież anulowane.

Kadra zarządzająca stanęła także przed wyzwaniem zapewnienia odpowiednich procedur i środków bezpieczeństwa. Wystarczył jeden chory pracownik, który mógł wstrzymać całą linię produkcyjną. Na szczęście w większości firm szybko i sprawnie wprowadzono odpowiednie procedury, takie jak np. praca w trybie hybrydowym, przeniesienie spotkań z kontrahentami do internetu czy też oddzielenie od siebie poszczególnych zespołów. Ważne było też zapewnienie bezpieczeństwa psychicznego. Każdy pracownik może przecież bać się wirusa lub przeżywać chorobę bliskich osób. Dzięki tym działaniom nie zaobserwowaliśmy przerw w dostawach produktów, ani też półki sklepowe nie były puste. Liderzy wykazali się dużą elastycznością i kreatywnością.

Czy branża spożywcza bardzo ucierpiała z powodu pandemii?

Branża spożywcza nie jest narażona na kryzys w tak dużym stopniu jak inne branże, ale firmy w części na pewno notują spadki sprzedaży. W Piramidzie Maslowa, która opisuje hierarchię naszych potrzeb, branżę spożywczą można umieścić u samej podstawy. Nikt z nas nie przestanie z powodu pandemii jeść czy pić. Oczywiście zmieniają się nasze preferencje i zachowania. Niepewni sytuacji finansowej, zamiast drogiej bombonierki, wybierzemy na przykład tańszą czekoladę. Zamiast świeżych owoców czy warzyw, ograniczając wyjścia do sklepów, częściej będziemy wybierać produkty przetworzone. Jest to więc wyzwanie dla firm z branży, aby badać zachowania konsumentów i wychodzić im naprzeciw. Na pewno można zaobserwować zmiany i spadki sprzedaży w wielu segmentach.

Ograniczenie spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu wpłynęło na spadki sprzedaży producentów lodów impulsowych, zakaz organizowania wesel - na producentów alkoholi, ograniczenie spotkań - na producentów słodyczy i przekąsek. Branża spożywcza skierowana do obszaru fitness ucierpiała najbardziej, ale i w tym obszarze widać starania zarządzających o zmianę podejścia klientów do ich asortymentu. Te artykuły już nie są tylko dla uprawiających sport, ale również próbują zdobywać rynek zdrowej, dietetycznej żywności. To wymaga od liderów olbrzymiego wysiłku, aby zmienić paradygmat społeczny co do ich produktów.

Jakie cechy przywódcze powinni posiadać zarządzający firmami z branży spożywczej w obecnym czasie?

Na pewno w obecnym, niepewnym czasie, liczy się szybkość podejmowania decyzji i umiejętność reagowania na zmieniającą się sytuację. Ważna jest też umiejętność podejmowania ryzyka poczynionych działań w czasie, w którym nie ma wystarczającej ilości informacji. Zbliża się rozpoczęcie sezonu grillowego, do którego szykuje się branża mięsna. Firmy już teraz muszą planować produkcję, logistykę, reklamę, nie wiedząc jak będzie wyglądał obecny sezon i jakie obostrzenia będą wprowadzone, a które wpłyną finalnie na reakcje zakupowe klientów. Jednocześnie dobry lider będzie przede wszystkim dbał o jego najcenniejszy zasób, jakim są ludzie. Gdy liderzy zatroszczą się o pracowników, to jestem przekonany, że po zakończeniu pandemii będą posiadali niezwykle zmotywowane, oddane i zaangażowane zespoły. To również olbrzymia szansa na poprawę kultury firmy i atmosfery wśród pracowników. Trzeba tylko zadbać o budowę wspólnoty, gdy komunikacja w trakcie pracy zdalnej często składa się jedynie z wymiany maili. Konieczna jest też odpowiedź liderów na oczekiwania zespołu. W pracy biurowej ważna była charyzma. Obecnie ważna jest zdolność organizacji pracy zespołu, którego często dzieli wiele kilometrów i różna sytuacja rodzinna, która częściej niż kiedyś wpływa na pracowników. To wszystko co wymieniłem wymaga świadomego, celowego działania.

Czy można stwierdzić, że obecny kryzys może też być szansą?

Jak wspomniałem wcześniej, tak, każdy kryzys jest też szansą. Zauważam, że przyśpieszają działania, które bez kryzysu byłyby podejmowane bardziej ostrożnie albo wcale. Obecna sytuacja wymusza stanowcze kroki biznesowe. Spójrzmy na przyśpieszony rozwój e-commerce. Jeszcze jakiś czas temu nikt nie wyobrażał sobie, że kabanosy bądź nabiał będzie można zamówić przez internet bezpośrednio od producentów. Oczywiście istniały internetowe sklepy spożywcze, ale, jak widać, pandemia weryfikuje kanały sprzedaży, niektóre intensyfikuje bądź wpływa na tworzenie nowych.

E-sklepy spożywcze, w związku z wprowadzanymi ograniczeniami, zaczęły przeżywać prawdziwy boom. Na pewno wielu czytelników spotkało się z sytuacją, że wolny termin dostawy produktów sięgał nawet kilkunastu dni. Przedstawiciele branży szacują, że do 2022 r. udział kanału e-commerce w sprzedaży FMCG może wynieść nawet 5 proc. - podaje Nielsen. Obecnie wynosi 1 proc. Jak widać, jest to spora szansa dla producentów jak i sprzedawców.

Wspomniał Pan o tym, że zmieniają się kanały sprzedaży. Czy można stwierdzić, że na stałe zmienią się nasze przyzwyczajenia?

Widzę, że pandemia zmieniła nasze zachowania, ale myślę, że wrócimy do naszych nawyków sprzed epidemii. Każdy przecież tęskni do spotkań ze znajomymi w dużym gronie, miłośnicy grillowych potraw do wspólnych spotkań na działkach, a narzeczeni czekają, aż otwarte zostaną sale weselne. Na każdym z tych wydarzeń będą produkty spożywcze, przekąski, napoje, co wpłynie na sprzedaż jak i produkcję. Pozostaje tylko pytanie – kiedy to nastąpi? Spożywczym liderom na pewno będzie zależało, aby nastąpiło to jak najszybciej, oczywiście, jak tylko będzie to bezpieczne. Choć pewnie odkryte rozwiązania w czasie pandemii mogą zagościć już na stałe. Wiele z nich ułatwia codzienne funkcjonowanie klientom.

Co czeka branżę spożywczą w najbliższym czasie?

W obecnej sytuacji pewna jest tylko niepewność. Pojawiają się prognozy, analizy, spekulacje. Po roku widzimy, że wirus jest nieprzewidywalny, więc i branża musi zmagać się z brakiem pewności. Jedyne co mogą firmy, to aktywnie odpowiadać na szybkie zmiany zachodzące na rynku. Sprzedawczyni z małego sklepu osiedlowego, z którą rozmawiałem jakiś czas temu, zauważyła, że wraz z kolejnymi obostrzeniami, w jej sklepie zaczęło pojawiać się coraz więcej klientów. Myślę, że czytelnicy, prowadzący swoje sklepy, również widzą ten trend. Jak widać odgórne działania wpływają na zmianę zachowań konsumentów, które natomiast wpływają na odpowiedź ze strony producentów oraz handlowców. Obecnie klient wchodzi do sklepu, dokonuje zakupów i wychodzi. Budżety promocyjne firm albo zostały okrojone, albo idą w stronę internetu, np. social mediów, tam gdzie obecnie można „spotkać się” z klientem. Raport Divante „eCOMMERCE TRENDS REPORT 2021” podaje, że aż 86 proc. konsumentów wskazuje, że przekaz social mediów wpływa na decyzje o zakupach. Nie chodzimy obecnie do sklepów z przyjemności, ale częściej z konieczności.

Ten czas, który poświęcaliśmy na zakupy, spędzamy obecnie w domu, głównie w internecie. Zmieniliśmy też nastawienie do zakupów. Coraz częściej kupujemy to, co niezbędne, gdyż jesteśmy niepewni jutra. Potwierdzają to raporty firm badawczych. Już pół roku temu KPMG wskazywało na trend, który będziemy obserwować tak długo, jak długo będzie trwała pandemia. Aż 70 proc. Polaków wstrzymało się z zakupami, połowa z nas kupuje tylko to, co niezbędne. Zaczęliśmy szanować i doceniać to, co podstawowe. Pandemia pokazała, jak możemy się obejść bez wielu rzeczy, które do niedawna wydawały się nam niezbędne. Życzę nam wszystkim, aby spokojny czas wrócił jak najszybciej.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także