09.02.2017/13:13

"Podatek handlowy płacę do dziś". Tak wyglądają negocjacje z sieciami handlowymi

Na temat nieuczciwych praktyk handlowych i o tym, jak wyglądają kulisy negocjacji umów z sieciami sklepów i hurtowniami rozmawialiśmy z prezesem średniej wielkości firmy, zlokalizowanej na północy Polski i zajmującej się produkcją żywności.

Zdecydował się pan porozmawiać z nami, ale nie pod nazwiskiem. Dlaczego?

Gdybym wystąpił pod nazwiskiem, to szybko straciłbym większość kontrahentów, zrujnowałbym firmę i przekreśliłbym moją dalszą karierę w branży. A tego, naturalnie, nie chcę.

Relacje między producentami żywności a sieciami handlowymi niektórzy określają mianem „małżeństwa z wyboru i z rozsądku”. W takim małżeństwie pojawiają się spory, ale koniec końców partnerzy zdają sobie sprawę z wzajemnej zależności od siebie. Zgodzi się pan z takim stwierdzeniem?

Rzeczywiście jest to małżeństwo, tyle że takie, w którym jedna ze stron wyraźnie dominuje nad drugą. Sieci mają nad producentami ogromną przewagę, którą wykorzystują na każdym kroku. Producent, podpisując umowę z siecią sklepów czy z hurtownią, tak naprawdę nigdy nie wie, czy na tej umowie zyska, czy też straci.

Jak to?

Bierze się to stąd, że umowy są sprytnie skonstruowane. Sieci wymagają na producentach stałej ceny produktu na cały rok. Tymczasem, jak dobrze wiemy, ceny surowców i komponentów potrzebnych do stworzenia danego produktu zmieniają się nieustannie. Poza tym nigdy nie wiadomo, czy  w trakcie trwania umowy producent nie załapie się na jakieś kary, albo czy na koniec roku sieć nie wymusi na producencie rabatu retro. Zwykle go wymusza. Kto się na niego nie zgodzi, więcej już do danej sieci nic nie sprzeda.

W końcówce minionego roku wymuszono na pana firmie takie upusty?

Oczywiście. Ostatnio prawdziwym hitem jest podatek handlowy. Już w 2015 r. praktycznie wszystkie sieci, z którymi handlujemy, poprosiły nas o 1-2 proc. rabatu na podatek handlowy. To nie była grzeczna propozycja, lecz argument wyjściowy do podjęcia jakichkolwiek rozmów o dalszej współpracy.

Mówi pan o roku 2015, czyli negocjacjach umów na rok 2016? Przecież pod koniec 2015 r. nie było jeszcze nawet projektu ustawy o podatku handlowym.

Owszem, tak było. Już w grudniu 2015 r. było jasne, kto zapłaci ten podatek. Trzeba było go zapłacić, żeby pozostać w sieciach. Jedni poprosili o 1 proc., inni nawet o 2 proc. Trochę się potargowaliśmy, ale niestety wyjścia nie było. Musieliśmy się zgodzić na zapłatę podatku. Zresztą w końcówce 2016 r. mieliśmy do czynienia z tym samym. Ponownie wymuszono na nas zapłatę tego podatku.

Wymuszano na was zapłatę podatku, który jest zawieszony i pozostanie zawieszony jeszcze przynajmniej przez rok?

Tak jest. I w dodatku wprost informowano nas, że chodzi właśnie o rabat na podatek handlowy, a nie na jakiś inny cel. Nie było krycia się z tym.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • RafalO 13.02.2017

    Sprawa wyzysku przez sieci i prostytuowania rynku różnymi opłatami ciągnie się od lat. Jedno słowo: rekiet.To przestępstwo, tylko co z tego. Kto się postawi traci życie. Beneficjentem i zakładnikiem jest oczywiście klient końcowy, który w finale konsumuje podłą jakość i w rezultacie dalej finansuje taką zabawę. Ustawa niczego nie zmieni ani przepisy w tej materii i to najsmutniejszy wniosek. Jest publiczne przyzwolenie. Problem głęboko tkwi w zarządach po obu stronach czyli pazerności na wynik. Inteligentni inaczej.

  • Zbigniew 10.02.2017

    Na szczęście dostępne są już rozwiązania w e-commerce ułatwiające kontakt z kupującymi na rynku hurtowym. Sam korzystam z jednej z platform z której pozyskuje nowych kupujących. Musiałem jedynie poustawiać inaczej logistykę u siebie aby obsługiwać także klientów zainteresowanych zakupami na zgrzewki a nie calopaletowe, ale przy wyższej cenie po jakiej mogę sprzedawać i tak wychodzę na swoje

  • Robert 10.02.2017

    Niestety tak jest. Na rynku polskim jest kilku dominujących graczy (sieci handlowe, wielkie hurtownie) a producentów wielu więc wykorzystują sytuację. Inna strona medalu jest taka że producenci "zdejmują gacie" przed "wielkimi" (ceny, rabaty retro, półkowe i Bóg wie jeszcze co) a odbijają sobie na małych przez co ci mali nie mają nawet odrobiny szansy na konkurencję z większymi. I tu kółko się zamyka tj. na ryku pozostają duże firmy które wyciskają ostatnie soki z producentów a ci jęczą jak jest nie dobrze

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.