18.12.2018/12:03

Polacy to racjonalni łowcy promocji

97 proc. Polaków przyznaje się do korzystania z promocji. Polowanie na obniżki, sezonowe wyprzedaże, promocje, uczestnictwo w programach lojalnościowych i wszelkie przejawy tzw. smart shoppingu uprawiamy jednak racjonalnie i praktycznie.

Do zakupów promocyjnych podchodzimy z entuzjazmem, ale umiarkowanym. Nie lubimy przepłacać a blisko połowa z nas aktywnie poszukuje korzystnych ofert. Dotyczy to zarówno produktów pierwszej potrzeby i codziennych zakupów jak i odzieży, obuwia czy elektroniki, które kupujemy z mniejszą częstotliwością. Tego typu produkty chętnie nabywamy w sklepach dyskontowych i wyprzedażowych, które w przeciwieństwie do tych markowych, oferują nie tylko sezonowe obniżki, ale także bardzo korzystne ceny regularne.

- Polacy lubią zakupy a promocje czy oferty wyprzedażowe czynią je jeszcze przyjemniejszymi. W centrach outletowych obniżone ceny są codziennością. Projekt Pomerania Outlet jest pod tym względem także o tyle wyjątkowy, że obok oferty wyprzedażowej, która wkrótce się tu pojawi, klienci mają już teraz do dyspozycji także sklepy dyskontowe jak Biedronka, Pepco, czy KiK ze stałymi, bardzo konkurencyjnymi cenami. W takim centrum każdy klient może czuć się „smart shopperem” niezależnie od sezonu czy zasobności portfela – mówi Izabella Wiszniewska – Oraczewska, członek zarządu DNB Asset Holdco.

Fakt, że lubimy zakupy, szczególnie te okazyjne, nie oznacza, że podchodzimy do nich bezkrytycznie i łatwo dajemy się ponieść emocjom. Polak na zakupach zachowuje zdrowy rozsądek. Prawie połowa (47 proc.) ankietowanych rodaków deklaruje, że korzysta z okazji zakupowych tylko wtedy, gdy obejmują one produkty, które zamierzali wcześniej kupić. Jesteśmy ostrożni, sprawdzamy czy promocja na pewno się opłaca i pozwala na realną oszczędność pieniędzy. Jeśli tak jest, na wyprzedażowe zakupy wydajemy średnio 300 zł, a miesięczne oszczędzamy w ten sposób ok 100 zł.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • rozbawiony młody konsument 18.12.2018

    Czy 99,- zł za koszulę wyprodukowaną w Bangladeszu albo spodnie dżinsowe o kroju" jak dla anorektyka" (bo o normalnych nogawkach to trudno dostać) za 140,- zł wyprodukowane w Chinach to korzystne "regularne" ceny? Przy przeciętnych zarobkach w kraju gdzie najczęściej zarabia się 1500 zł na rękę? Więc nic dziwnego, że większość kraju kupuje na wyprzedażach. Zresztą "markowa galeryjna" koszula zamiast 99,- zł jest warta co najwyżej 10,- zł a "markowe" spodnie 20,- zł. Poza stolicą są pensje niższe, tak gwoli ścisłości...

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.