17.08.2016/09:46

Sklep po wakacjach: półka nie znosi próżni

Półka nie lubi pustki, dlatego wolne miejsce po wycofanym asortymencie grillowym i ofercie szkolnej (która powinna się pojawić pod koniec wakacji albo nawet wcześniej) natychmiast się zapełnia. Najpierw zajmuje je asortyment zaduszkowy (głównie znicze), a po Wszystkich Świętych – mikołajkowy i bożonarodzeniowy.

Lodówki mają lżej

Sklep to nie tylko towar, ale także szereg urządzeń, które – w zależności od pory roku – działają na niskich lub wysokich obrotach. Klimatyzatory, które latem pracowały pełną parą, teraz mogą zwolnić. Choć być może nie na długo. Część detalistów używa ich bowiem do dogrzewania pomieszczeń, gdy przyjdą duże mrozy. Jeśli chodzi o lodówki, bywa różnie. Niektórzy wychodzą z założenia, że piwo zimą nie musi być schłodzone, i odłączają sprzęt. To błąd. Na szczęście postępują tak nieliczni detaliści – większość uważa, że zimne piwo powinno być dostępne zawsze, niezależnie od temperatury na zewnątrz.

Co sklep, to inny model przechodzenia z sezonu letniego do jesienno-zimowego. – Jeśli chodzi o wodę, obstawiam pewniaki. W moim przypadku to Piwniczanka, Muszynianka, Cisowianka i Żywiec Zdrój. W innych regionach zapewne będzie inaczej. Z piwem sprawa jest bardziej złożona, bo jestem związany umowami z dystrybutorem, co trochę ogranicza moją swobodę – przyznaje Jan Jurek ze sklepu w Nowej Wsi. I dodaje: – Wrzesień jest miesiącem, kiedy w mojej placówce kumulują się wszystkie opłaty, w tym podatki do gminy i koncesja za alkohol. A paragonów jest mniej, ale przynajmniej można trochę odpocząć.

W miejscowościach typowo turystycznych okres od października do połowy grudnia przynosi większy spadek sprzedaży niż gdzie indziej, dlatego nazywany jest „martwym”. – Zaczynają lepiej rotować produkty do domu: mąka, masło, mleko, natomiast siada sprzedaż mniej standardowego asortymentu, jak wymyślne słodycze, woda mineralna w szklanych butelkach czy szynka parmeńska. Tych wyrobów zamawiam mniej, ale nie wyrzucam ich z oferty – przyznaje Krzysztof Fryźlewicz z Kościeliska koło Zakopanego. Na koniec wskazuje największy – jego zdaniem – problem handlu w martwym sezonie: brak ludzi do pracy. – Latem mamy studentów, ale później trudno znaleźć kogoś, kto będzie nadawał się do tego zawodu – mówi detalista.

Hubert Wójcik

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.