18.06.2020/13:36

W trzy miesiące w Polsce mogło zniknąć nawet 600 tys. miejsc pracy

Według aktualnych danych przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyło się w maju o ok. 85 tys. etatów. Łączny spadek od początku kryzysu to już 272 tysiące, jest już prawie dwukrotnie większy niż podczas globalnego kryzysu finansowego w 2008 roku. Co ważne, sektor przedsiębiorstw, którego dotyczą dane, obejmuje tylko 6,2 mln z 16 mln wszystkich pracujących.

W czasie globalnego kryzysu finansowego z 2008 r. zatrudnienie spadło o ok. 140 tysięcy pracowników i było rozłożone w czasie. Teraz spadki są bardzo gwałtowne. Wystarczyły trzy miesiące, aby ubyło ponad ćwierć miliona etatów tylko w sektorze przedsiębiorstw – bez małych firm!

Jak zwraca uwagę dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, łącznie od początku kryzysu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyło się już o ponad 272 tys., tj. 4,2 proc. Sektor przedsiębiorstw nie obejmuje jednak mikro firm, niektórych sektorów oraz pracujących na umowach cywilnoprawnych, obejmując ok. 6,2 milionów zatrudnionych z 16 milionów wszystkich pracujących. Nie znamy więc pełnego obrazu rynku pracy. Zwolnienia w nieobjętych szybkim monitoringiem firmach mogą być większe i dołożyć co najmniej drugie tyle zwolnionych. Czyli łącznie może to być ponad pół miliona, nawet do 600 tysięcy. Jeżeli chodzi o poziom zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw cofnęliśmy się więc do 2017 r.

– Potwierdziły się tym samym oczekiwania firm wyrażone w majowej ankiecie Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej. Jak informowaliśmy w tamtym badaniu ok. 37 proc. spodziewało się w maju zmniejszenia zatrudnienia. Trzeba jednak podkreślić bardzo niepokojący fakt: badanie GUS nie obejmuje mikro przedsiębiorstw, a zgodnie z ankietą CMSG to właśnie te firmy deklarowały w maju największe zmniejszenie zatrudnienia – alarmuje dr Sławomir Dudek.

Firmy ograniczają też wynagrodzenia, średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw jest już tylko o 1,2 proc. większe niż przed rokiem, a na początku roku było to prawie 8 proc. To oznacza, że płaca minimalna 2600 zł w tym roku przekroczy relację 50 proc. do średniej pensji, a w relacji do mediany to już jest grubo ponad 55 proc.

– To może stanowić silną presję do zwolnień, szczególnie w mikro firmach. Ubytek zatrudnienia w maju był mniejszy niż w kwietniu, ale perspektywa kolejnych wzrostów minimalnego wynagrodzenia może wywrzeć presję na głębsze zwolnienia. To rodzi niepewność dla firm, czy warto utrzymywać zatrudnienie, jeżeli rząd nagle zaskoczy nas „przedwyborczym” wzrostem tego parametru. Dlatego konieczna jest szybka deklaracja władz o zrozumieniu sytuacji firm – apeluje dr Sławomir Dudek.

Źródło: Pracodawcy RP

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.