Wpływy (czyli wpłaty minus zwroty) z tytułu podatku od sprzedaży detalicznej w 2025 r. wyniosły 4,636 mld zł. Oznacza to, że wzrosły o ok. 6,4 proc. względem roku wcześniejszego. W roku 2024 r. wpływy kształtowały się bowiem na poziomie 4,357 mld zł.
Przypomnijmy, że pierwotnie planowane dochody z tytułu podatku od sprzedaży detalicznej - czyli zapisane w ustawie budżetowej na 2025 r. - wynosiły ok. 4,946 mld zł. Prognozy rządu rozminęły się zatem z rzeczywistością, a przyczyna była prozaiczna: inflacja w 2025 r. okazała się niższa od zakładanej.
Dodajmy, że latem minionego roku Ministerstwo Finansów urealniło swoją prognozę wpływów z podatku handlowego do ok. 4,66 mld zł.
Największe sieci płacą podatek handlowy
Wpływy z podatku od sprzedaży detalicznej - nazywanego niekiedy handlowym lub, błędnie, podatkiem od super- czy hipermarketów - w 2025 r. wystąpiły w przypadku 263 podmiotów. Rok wcześniej daninę odprowadziło 241 podmiotów.
Suma wpływów od 10 podmiotów, które zapłaciły najwyższą kwotę tego podatku w minionym roku, wyniosła 3,491 mld zł. A zatem zaledwie dziesięć podmiotów odpowiadało za ponad 75 proc. wpływów, podczas gdy na 253 pozostałych płatników przypadło mniej niż 25 proc. odprowadzonej kwoty.
Dla porównania, w 2024 r. czołowych dziesięciu płatników podatku od sprzedaży detalicznej zapłaciło 3,288 mld zł.
Ministerstwo Finansów oczywiście nie może zdradzić, kto konkretnie zapłacił najwięcej podatku handlowego w 2025 r. Jednak konstrukcja daniny (powiązanie wysokości podatku z przychodami ze sprzedaży detalicznej) jest na tyle prosta, że z pełnym przekonaniem można stwierdzić, iż w gronie czołowych płatników znalazły się największe sieci handlowe, takie jak m.in. Biedronka, Lidl czy Dino.
Podatek handlowy 2026 - jakie będą wpływy?
W ustawie budżetowej na 2026 r. założono, że wpływy z podatku w bieżacym roku wyniosą ok. 4,958 mld zł. Plan zakłada zatem wzrost wpływów o ok. 6,9 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Ministerstwo Finansów uszczelni podatek handlowy?
Przypomnijmy, że w minionym roku rząd Donalda Tuska przeprowadził ewaluację ex-post przepisów ustawy, która wprowadziła podatek handlowy (za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości).
Według Ministerstwa Finansów, podatek handlowy co do zasady powinien zostać utrzymany, "głównie z uwagi na fiskalne walory". Zarazem jednak pojawiły się rekomendacje świadczące o chęci "dokręcenia śruby". Daniną potencjalnie miałyby zostać objęte e-commerce i sieci franczyzowe (te ostatnie prowadzą przede wszystkim sprzedaż hurtową do franczyzobiorców, a nie sprzedaż detaliczną).
"Z uwagi na pojawiające się wątpliwości w zakresie stosowania regulacji tej ustawy rekomenduje się podjęcie działań mających na celu doprecyzowanie budzących wątpliwość zapisów. Obszary, które najczęściej są przedmiotem zapytań to: przedmiot opodatkowania - dostawa towarów wraz ze świadczeniem usług, podatnik podatku od sprzedaży detalicznej - zmiana struktury organizacyjnej prowadzonej działalności, sprzedaż sieciowa i franczyzowa, sprzedaż prowadzona na odległość (w związku z sygnalizowanym szybkim rozwojem sprzedaży internetowej należałoby rozważyć uwzględnienie tego rodzaju sprzedaży w przedmiocie podatku)" - napisano w OSR ex-post.
"Rekomenduje się (...) podjęcie pogłębionych prac analitycznych dotyczących zgłaszanych dotychczas zagadnień budzących wątpliwości. Wynikiem tych prac powinno być wyeliminowanie zdiagnozowanych obszarów negatywnie wpływających na stosowanie przepisów wynikających z ustawy o PSD (podatku od sprzedaży detalicznej - red.), w tym wypracowanie równych warunków opodatkowania tym podatkiem w odniesieniu do zróżnicowanych form działalności i podmiotów w celu wyeliminowania działań potencjalnie optymalizacyjnych. Docelowo zakładanym działaniem jest nowelizacja ustawy, tak by jej stosowanie było bardziej efektywne z perspektywy poboru podatku" - dodano.
Co istotne, nawet jeśli rząd Donalda Tuska podejmie próbę uszczelnienia podatku handlowego, to wcale nie jest pewne, że będzie mógł liczyć na wsparcie ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. Głowa państwa zawetowała już ustawy o podwyżkach innych danin, takich jak akcyza na alkohol czy opłata cukrowa. Nawrocki dawniej deklarował, że nie pozwoli na podwyższanie podatków.
Czym jest podatek od sprzedaży detalicznej?
Przypomnijmy, że podatek handlowy obowiązuje w Polsce od 1 stycznia 2021 r. Wprowadzono go po wielu latach sporu rządu Prawa i Sprawiedliwości z Komisją Europejską (zapoczątkowanego jeszcze w czasach premier Beaty Szydło) o to, czy danina jest zgodna z unijnym prawem. Pierwotnie wprowadzenie podatku partia Jarosława Kaczyńskiego obiecała w 2015 r., określając swój ówczesny postulat wyborczy mianem "podatku od hipermarketów".
Ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej uchwalono w lipcu 2016 r. Firmy miały płacić daninę od 1 września 2016 r. Po drodze zainterweniowała jednak Komisja Europejska. W konsekwencji polski rząd zrezygnował z poboru podatku do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Sprawa trafiła najpierw do Sądu UE, który w 2019 r. przyznał Polsce rację, a potem przed Trybunał Sprawiedliwości (drugi z sądów wchodzących w skład TSUE), który oddalił odwołanie KE w 2020 r. Wielka Izba TS uznała, że polska danina (oraz podobna, węgierska) nie narusza prawa UE w dziedzinie pomocy państwa. Otworzyło to drogę do pobierania podatku od 2021 r.
Przewidziana w ustawie o podatku od sprzedaży detalicznej kwota wolna wynosi 17 mln zł miesięcznie; dla kolejnych 170 mln zł przychodów ze sprzedaży detalicznej miesięcznie przewidziano stawkę podatku 0,8 proc., a powyżej tego (efektywnie od 187 mln zł) - 1,4 proc.
źródło: wiadomoscihandlowe.pl


