20.05.2024 / 13:35
StoryEditor

Czy do Chin wciąż mogę sprzedać swój produkt? Komentarz ekspertów z Państwa Środka [TYLKO U NAS]

Czy polskie firmy mogą odnosić sukcesy w Chinach?
Chiny przez dekady nie wibrowały w przestrzeni publicznej. Od czasu COVIDU sytuacja się diametralnie zmieniła. Państwo Środka weszło na pierwsze strony gazet i tam już pozostanie. Poza rolą Chin w geopolityce, dziś chętnie dyskutujemy o chińskich samochodach. Kto miał okazję taki prowadzić lub widział na żywo, wie, że jest co komentować. Stylistyka, jakość wnętrza przykuwa uwagę. Czy z tego można wyciągnąć wnioski w odniesieniu do produktów konsumenckich? Czy widząc, jaki poziom Chińczycy osiągnęli w motoryzacji, można postawić pytanie: "Czy do Chin wciąż mogę sprzedać swój produkt?"

Odpowiedź jest prosta, ale jej rozwinięcie dłuższe. Można i powinno się sprzedawać do Chin. Chiny, podobnie zresztą jak inne duże rynki azjatyckie tj. Indie, Indonezja czy Wietnam, to rosnące w siłę konsumpcyjną populacyjne giganty. Co oczywiście nie oznacza, że sprzedaż jest łatwa, bo nie jest. Kolejka chętnych do sprzedaży Azjatom jest długa. Najwięksi gracze, by działać lepiej i szybciej uruchomili już własne chińskie przedstawicielstwa. I nie ma się co dziwić, mamy przecież do czynienia z inną częścią świata, z inną kulturą i tradycjami, więc to my musimy się dostosować, przygotować i produkt, i sposób działania.

Od czego zacząć?

– Pierwszym i podstawowym krokiem jest rejestracja znaku towarowego w Chinach. Gorzej jest, gdy projekt musimy rozpoczynać od odzyskania praw do znaku ukradzionych przez inną osobę. Na szczęście jest to wykonalne. Ale niestety proces ten zajmuje czas, w trakcie którego można by już sprzedawać, gdyby tylko znak z wyprzedzeniem został zarejestrowany – mówi Michał Bielewicz, ekspert ds. znaków towarowych w Azji, właściciel platformy Trademark Partners.

– Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że bez rejestracji marki produkt nie zostanie dopuszczony do handlu w e-commerce. Mimo że kojarzymy Chiny jako źródło podróbek, chińskie platformy online stosują restrykcyjne zasady dopuszczania brandów do obrotu. Platformy te przyjęły politykę zapewnienia konsumentom zakupu pochodzących z legalnego, sprawdzonego przez platformę źródła. W praktyce oznacza to, że aplikując o przyjęcie produktu do sprzedaży u danego operatora e-handlu, musimy przedłożyć chińskie świadectwo rejestracji znaku. Inaczej produkt nie zostanie wprowadzony do obrotu – uzupełnia.

Po pierwsze produkt!

Sam fakt zarejestrowania marki, to nie wszystko, żeby odnieść sukces w Chinach. Liczy się przede wszystkim sam produkt. – Czasy, kiedy Chińczycy kupowali wszystko co z importu, są już za nami – mówi Zhao Ying, współwłaścicielka Salvane, firmy doradzającej w biznesie polsko-chińskim.

– Dziś chcemy kupować artykuły dobre, w atrakcyjnej cenie, o niekwestionowanej jakości i dopracowaniu. Interesują nas towary będące dopełnieniem lokalnej oferty – podkreśla Zhao Ying. – Polacy muszą wiedzieć, że Chińczycy z etapu zachwytu nad importowanymi produktami przeszli do etapu doceniania swoich marek. W Chinach panuje moda na ofertę Guochao czyli "chińska fala". Jest to trend oznaczania produktów lokalnymi motywami graficznymi i kulturowymi. Dostosowują się do nich nawet zagraniczne firmy. To w sumie nic trudnego, wymaga lokalnego wsparcia marketingowego, dobrego planowania, skupienia się na produkcie i uszanowania preferencji Chińczyków – dodaje.

Dostawca musi zadać sobie trud jej adaptacji do specyfiki rynku – kanałów sprzedaży, formatów, opakowania oraz samego produktu. Oferta HoReCa sprzedaje się inaczej niż produkt przeznaczony do e-handlu czy w handlu detalicznym tradycyjnym. Dla producenta np. makaronów, sosów czy przypraw to fundamentalna różnica.

Nie zapominajmy o rozciągnięciu Chin na mapie klimatu. Innym artykułem będą zainteresowani konsumenci w północnej, syberyjskiej części Chin, gdzie można sobie pozwolić na większe gramatury, wyższą kaloryczność i słodkość produktu. Inny kupią mieszkańcy środkowej części, gdzie klimat jest łaskawszy, latem przypominający tropiki a zimą typową niezbyt chłodną polską zimę. Z kolei w gorących południowych Chinach słodkość i gramatura produktów powinna być dostosowana do niskokalorycznego stylu żywienia mieszkańców Guangdongu. Na Chiny nie można patrzeć przez jeden pryzmat. Ten kraj jest zbyt wielki, żeby móc go opisać jednym szablonem.

– Chiny upowszechniły bardzo ciekawy model handlu elektronicznego jakim jest cross-border – wskazuje Michał Bielewicz. – Cross-border pozwala sprzedawać produkty bez certyfikacji, bez chińskich etykiet, wprost do chińskiego konsumenta. To idealny kanał dla kosmetyków czy suplementów diety – dodaje.

Zhao Ying podkreśla zaletę tego modelu zakupów. – Każdy wielkomiejski Chińczyk doskonale wie, że chcąc kupić artykuł z Polski czy Australii, musi wejść w odpowiednią aplikację i tam znajdzie duży wybór towarów z importu. Sama z tego na co dzień korzystam. Dostawa dociera do mnie najczęściej już dzień później.

Jakakolwiek sprzedaż do Chin stawia producenta przez wieloma wyzwaniami. Najpoważniejszym jest skonfrontowanie produktu z wymaganiami rynku i to nie tylko w zakresie samego produktu ale bardzo często też jego opakowania. To ma dwie główne role – perfekcyjne zabezpieczenie produktu, by w drodze z fabryki do chińskiego Kowalskiego dotarł bez jakiegokolwiek uszczerbku.

Druga rola opakowania odnosi się do jego marketingowo-handlowego aspektu. Chińczycy uwielbiają ładnie dopracowane opakowania. Jakość użytych materiałów, nadruku czy sama gramatura opakowania dla Polaków wydaje się przerostem formy nad treścią. Ale dla Chińczyków piękne opakowanie to naturalny walor produktu.

Realia współpracy polsko-chińskiej z pierwszej ręki

Chiny nie są łatwym celem dla Europejczyków w tym oczywiście i Polaków. Trudnym elementem współpracy jest sposób i tempo pracy. Dobra koncepcja współpracy z Chińczykami to sytuacja, kiedy producent albo ma w Chinach lokalnego reprezentanta albo pracuje z Polski ale w chińskim tempie. To konfiguracja, w której eksporter ramię w ramię pracuje z importerem nad biznesem, uczestniczy w marketingu marki. Zhao Ying z doświadczenia szczerze wskazuje realia.

– Jest duża różnica w stylu pracy pomiędzy Chińczykami i Polakami. My Chińczycy, nie mamy problemu komunikować się w sprawach służbowych w sobotę, niedzielę czy inny dzień wolny od pracy. Wszystko po to, żeby biznes był szybki. Widać bardzo wyraźnie, nawet z perspektywy życia w Chinach, że współpracujący z nami Polacy przedkładają swój czas wolny nad szybkość biznesu. Stanowczo oddzielają czas pracy i czas po pracy. I nawet jeśli my za Wielkim Murem czekamy na jakąś decyzję czy informację niezbędną, by niezakłócenie projekt postępował, nie wygramy z czasem wolnym lub długim urlopem Polaka. Wiem, że to co mówię wywołuje oburzenie w Polsce, ale biznes w Chinach nie lubi czekać. Chińczycy podobnie jak Polacy mają powiedzenie "czas to pieniądz", jednak u nas jest ono jakby bliższe realiom. Chiński partner oczekuje, że producent-eksporter zaangażuje się w projekt w pełni. Poświęci czas, będzie zwinny, aktywny, zadba o marketing własnej marki i dotrzyma tempa. A tymczasem niestety, zbyt często daje się wyczuć oczekiwanie producenta by jak najprędzej wystawić fakturę i otrzymać płatność. Pieniądze to oczywiście kwintesencja biznesu, ale pojawiają się dopiero wtedy, kiedy cały proces sprzedaży został pod dyktando klienta doprowadzony do końca. Innymi słowy pasywna współpraca producenta z rynkiem chińskim, oczekiwanie, że Chińczyk załatwi wszystko, doprowadzi eksportera donikąd.

"Projekt Chiny" stanowi niemałe wyzwanie dla całej struktury producenckiej. Organizacja musi stawić czoła przygotowaniom i skonfrontować swój produkt z rynkiem. Nie wykluczone, że w ramach przygotowań do ekspansji, szczególnie w modelu tradycyjnego eksportu, niezbędne będzie jego certyfikacja, modyfikacje składu, opakowań czy nowy projekt etykiet. Wysiłek włożony z dostosowanie może przynieść firmie znaczne korzyści. Niewykluczone, że dobre przygotowanie do rynku chińskiego zaowocuje w przyszłości w całej Azji. Sąsiedzi Chińczyków codziennie obserwują rynek swojego dużego sąsiada.

Czy przedstawicielstwo w Chinach ma sens?

Ze względu na swoją wielkość i wyjątkowo intensywną konkurencję, Chiny są trudnym rynkiem sprzedażowym. Wymaga on rywalizacji na wysokim poziomie z wieloma konkurentami. Jest to przestrzeń dostępna wyłącznie dla firm średnich i dużych, które najskuteczniej mogą funkcjonować w grupach sektorowych, posiadając lokalne przedstawicielstwa. Dla Chińczyków łatwiej jest spotkać się z jednym, dobrze przygotowanym, znającym ofertę przedstawicielem trzydziestu firm, niż z poszczególnymi przedstawicielami każdej firmy i tłumaczyć im wszystko od początku. Ostatecznie kupującego znajdzie ten, którego produkt okaże się najlepszy.

03.07.2026 / 18:05
StoryEditor
Klub milionerów 2026. Żubrówka na 6. miejscu rankingu i sprzedażą ok. 9,2 mln skrzynek wódki
Polskie marki alkoholowe Grupy Maspex wysoko w rankingu The Millionaires‘ Club 2026 (fot. Shutterstock)

Polskie marki alkoholowe z portfolio CEDC International, należącego do Grupy Maspex, zdobyły wysokie pozycje w globalnym zestawieniu “The Millionaires Club 2026”. Żubrówka zajęła szóste miejsce wśród najpopularniejszych wódek na świecie, a likiery Soplica wygrały w kategorii dynamiki wzrostu. Dane pokazują stabilizację rynku napojów spirytusowych.

W artykule przeczytasz:

  • Drinks International analizuje wyniki Żubrówki
  • CEDC International stawia na dynamiczny rozwój likierów
  • O raporcie The Millionaires‘ Club

Ś...

Dziękujemy, że nas czytasz!
Pozostało jeszcze 95% tekstu

Jeśli widzisz ten tekst, oznacza to, że wykorzystałeś limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu lub próbujesz przeczytać artykuł premium, dostępny wyłącznie dla naszych Subskrybentów. Wspieraj profesjonalne dziennikarstwo. Wykup subskrypcję i uzyskaj nieograniczony dostęp do naszego portalu.

Kliknij i sprawdź wszystkie korzyści z prenumeraty WH Plus

DOSTĘP 30 DNI
34,99 zł - 30 dni
PRENUMERATA ROCZNA WH PLUS
399,99 zł - 365 dni

W RAMACH SUBSKRYBCJI OTRZYMASZ:

  • Dostęp do ekskluzywnych treści publikowanych wyłącznie na naszym portalu
  • Dostęp do wszystkich bieżących artykułów - newsów, analiz, raportów, komentarzy, wywiadów
  • Dostęp do całego archiwum artykułów na portalu wiadomoscihandlowe.pl - ponad 50 tys. materiałów dziennikarskich

W ramach Prenumeraty WH Plus także:

  • 6 wydań magazynu Wiadomości Handlowe w wersji drukowanej i e-wydania
  • Raport:Lista 60 regionalnych i lokalnych spożywczych sieci handlowych – trendy, prognozy wyzwania dla małych sieci
  • Tygodniowy przegląd kluczowych informacji i analiz. W każdy piątek w twojej skrzynce e-mail.
  • Gwarantowane miejsce na webinarach organizowanych przez Wiadomości Handlowe
  • Rabat 30% na wybrane raporty WH MARKET

02.07.2026 / 10:45
StoryEditor
Polska branża drobiarska alarmuje. Domaga się oznaczania kraju pochodzenia mięsa
Polska branża drobiarska apeluje o oznaczanie kraju pochodzenia mięsa

Polska pozostaje największym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej i trzecim eksporterem na świecie, jednak sektor coraz mocniej odczuwa skutki rosnącego importu spoza Wspólnoty, chorób zwierząt oraz nowych regulacji. Przedstawiciele branży apelują do Komisji Europejskiej o wprowadzenie mechanizmów chroniących unijnych producentów, w tym obowiązkowego oznaczania kraju pochodzenia mięsa oraz produktów przetworzonych.

W tym artykule przeczytasz:

  • Polska pozostaje liderem produkcji drobiu w UE
  • Choroby zwierząt i bariery administracyjne obciążają producentów
  • Import spoza UE budzi największe obawy
  • Branża chce oznaczania kraju pochodzenia
  • Potrzebne mechanizmy ochronne przed akcesją Ukrainy

Polska pozostaje liderem produkcji drobiu w UE

Jak podkreśla Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa Izby Gospodarczej, w ciągu ostatnich dwóch dekad polski sektor drobiarski potroił skalę produkcji, a eksport zwiększył dziesięciokrotnie.

Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w 2025 roku produkcja mięsa drobiowego w Polsce wyniosła około 3,23 mln ton. Z kolei dane Komisji Europejskiej pokazują, że w latach 2022–2026 Polska wyprodukowała łącznie 20,1 mln ton drobiu, najwięcej spośród wszystkich państw członkowskich.

Równie istotny pozostaje eksport. Dane Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa wskazują, że w okresie od stycznia do kwietnia 2026 roku wartość eksportu produktów drobiowych osiągnęła 2,179 mld euro, co odpowiadało za 51 proc. całego eksportu produktów mięsnych z Polski. 

Dziękujemy, że nas czytasz!
Pozostało jeszcze 77% tekstu

Jeśli widzisz ten tekst, oznacza to, że wykorzystałeś limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu lub próbujesz przeczytać artykuł premium, dostępny wyłącznie dla naszych Subskrybentów. Wspieraj profesjonalne dziennikarstwo. Wykup subskrypcję i uzyskaj nieograniczony dostęp do naszego portalu.

Kliknij i sprawdź wszystkie korzyści z prenumeraty WH Plus

DOSTĘP 30 DNI
34,99 zł - 30 dni
PRENUMERATA ROCZNA WH PLUS
399,99 zł - 365 dni

W RAMACH SUBSKRYBCJI OTRZYMASZ:

  • Dostęp do ekskluzywnych treści publikowanych wyłącznie na naszym portalu
  • Dostęp do wszystkich bieżących artykułów - newsów, analiz, raportów, komentarzy, wywiadów
  • Dostęp do całego archiwum artykułów na portalu wiadomoscihandlowe.pl - ponad 50 tys. materiałów dziennikarskich

W ramach Prenumeraty WH Plus także:

  • 6 wydań magazynu Wiadomości Handlowe w wersji drukowanej i e-wydania
  • Raport:Lista 60 regionalnych i lokalnych spożywczych sieci handlowych – trendy, prognozy wyzwania dla małych sieci
  • Tygodniowy przegląd kluczowych informacji i analiz. W każdy piątek w twojej skrzynce e-mail.
  • Gwarantowane miejsce na webinarach organizowanych przez Wiadomości Handlowe
  • Rabat 30% na wybrane raporty WH MARKET

12. lipiec 2026 12:41