Promocje w handlu detalicznym miały przyciągać klientów, ale w praktyce coraz częściej stają się dla nich wyzwaniem interpretacyjnym. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyjrzał się temu, jak dwie największe sieci dyskontowe w Polsce – Biedronka i Lidl – komunikują rabaty na kasach i paragonach. Efekt? Interwencja i konkretne zmiany w sposobie prezentacji zniżek.
W tym artykule przeczytasz:
- Promocje coraz trudniejsze do odczytania
- "Rabaty jak rebusy” – problem przy kasie
- Kumulacje promocji dodatkowo komplikują sytuację
- Tomasz Chróstny: promocje muszą być czytelne
- Biedronka i Lidl wprowadzają zmiany
- UOKiK zapowiada dalszy monitoring
Promocje coraz trudniejsze do odczytania
Do UOKiK trafiały liczne sygnały od konsumentów, którzy wskazywali na rosnące trudności w weryfikacji naliczanych rabatów. Mechanizmy promocyjne, obejmujące m.in. oferty z gazetek, kupony w aplikacjach czy rabaty za wielosztuki – stają się coraz bardziej złożone, a ich komunikacja nie zawsze nadąża za poziomem skomplikowania.
