13.05.2026 / 08:43
StoryEditor

Erbacher Food Intelligence odpowiada na potrzeby rynku spożywczego. Innowacja i szybkość działania są kluczowe

Christoph Becker, CEO Erbacher Food Intelligence

Rosnące znaczenie produktów plant-based, żywności wysokobiałkowej i spersonalizowanego żywienia zmienia oczekiwania producentów oraz konsumentów na całym europejskim rynku spożywczym. Erbacher Food Intelligence chce wykorzystać ten trend, rozwijając współpracę z producentami żywności również w Polsce, m.in. w obszarze technologii ekstruzji, TVP i elastycznej produkcji. Christoph Becker, CEO Erbacher Food Intelligence, opowiada o tym, dlaczego innowacje i szybkość działania stają się dziś kluczowe dla branży spożywczej.

Planujecie rozwój na polskim rynku spożywczym. Jak postrzegacie jego potencjał?

Christoph Becker, CEO Erbacher Food Intelligence:

Nasze oczekiwania wynikają z obserwacji dynamicznego rozwoju polskiego rynku. Widzimy, że pojawiają się tu trendy znane już z Europy Zachodniej, takie jak produkty roślinne zastępujące mięso, żywność bezglutenowa czy coraz bardziej spersonalizowane podejście do żywienia. Te zmiany są jeszcze na wczesnym etapie, ale ich potencjał jest duży i będą się w kolejnych latach wyraźnie rozwijać. Dlatego naszym celem jest obecność na tym rynku już teraz, na wczesnym etapie jego transformacji.

Które segmenty rynku w Polsce są dla Państwa szczególnie interesujące w najbliższych latach?

W najbliższych latach będziemy szczególnie zainteresowani branżą czekoladową, a dokładniej czekoladowymi dodatkami, branżą mięsną w obszarze panierów oraz produktów będących zamiennikami mięsa, a także segmentem batonów śniadaniowych i zbożowych w zakresie składników i komponentów funkcjonalnych.

Jakie są dziś główne czynniki wzrostu w branży spożywczej?

Kluczowym motorem wzrostu jest innowacja. Funkcjonujemy na rynku nasyconym. Żywności nie brakuje, więc rozwój jest możliwy przede wszystkim poprzez wyróżnienie się na tle konkurencji. To właśnie innowacyjne produkty i nowe koncepcje żywieniowe pozwalają firmom budować przewagę.

Jakie są kluczowe przewagi Erbacher Food Intelligence względem innych dostawców składników w Europie?

Tworzymy i produkujemy dopasowane do potrzeb klientów rozwiązania składnikowe, łącząc innowacyjność z efektywnością. Umożliwiamy także outsourcing mniejszych linii produktów, co pozwala klientom skupić się na kluczowej działalności i lepiej optymalizować koszty.

Czy polski konsument będzie podążał za tymi wspomnianymi trendami zachodnioeuropejskimi? 

Zdecydowanie tak. Polski rynek stopniowo upodabnia się do rynków Europy Zachodniej i już teraz obserwujemy bardzo podobne kierunki zmian.

Jakie konkretnie zmiany ma Pan na myśli?

To przede wszystkim rosnące zainteresowanie produktami bezglutenowymi, wysokobiałkowymi oraz alternatywami dla mięsa opartymi na białkach roślinnych. Są to trendy, które już teraz zyskują na znaczeniu i będą się dalej umacniać.

Czyli mówimy o rosnącej popularności diet specjalistycznych?

Tak, ale szerzej, o coraz bardziej indywidualnym podejściu do żywienia. Konsumenci chcą produktów dopasowanych do ich potrzeb, stylu życia i przekonań.

Uważam, że popyt na tego typu produkty wyraźnie rośnie. Widać to chociażby na targach branżowych. Pojawiają się już pierwsi wystawcy prezentujący alternatywy dla mięsa, a także rozwiązania wpisujące się w indywidualne podejście do żywienia. To sygnał, że rynek się budzi, a w przyszłości ten trend będzie się tylko umacniał.

Które segmenty tego rynku rozwijają się obecnie najszybciej?

Jednym z najszybciej rosnących segmentów w całej Europie są produkty będące alternatywą dla mięsa. W Polsce ten rynek dopiero się rozwija, więc jesteśmy na bardzo wczesnym etapie, ale właśnie to oznacza duży potencjał wzrostu.

To ciekawe, bo Niemcy są dziś jednym z największych rynków dla produktów roślinnych, podczas gdy w Polsce spożycie mięsa pozostaje bardzo wysokie.

To prawda, ale podobnie było w Niemczech jeszcze około 10 lat temu. To również kraj o wysokim spożyciu mięsa. Na początku trudno było przekonać konsumentów do alternatyw. Zmiana zaczęła się od osób, które świadomie rezygnowały z produktów odzwierzęcych, głównie wegetarian, często młodszych konsumentów. Z czasem, gdy produkty pojawiły się szerzej na rynku i zaczęły oferować odpowiednią jakość, coraz więcej osób zaczęło ich próbować. I właśnie wtedy rynek zaczął dynamicznie rosnąć.

Jak więc można zachęcić konsumentów przyzwyczajonych do wysokiego spożycia mięsa do sięgania po alternatywy?

Kluczowe jest stworzenie produktów, które będą realnie konkurencyjne wobec mięsa. To oznacza przede wszystkim porównywalną cenę oraz bardzo dobrą jakość, a zwłaszcza smak. Jeśli produkt dobrze smakuje i jednocześnie niesie ze sobą dodatkowe wartości, na przykład związane z dobrostanem zwierząt czy zrównoważonym rozwojem, wtedy łatwiej przekonać konsumentów do zmiany nawyków.

Cena odgrywa tu istotną rolę, szczególnie w przypadku masowego odbiorcy. Dla osób już przekonanych, takich jak wegetarianie, nie jest ona najważniejszym czynnikiem. Natomiast jeśli chcemy dotrzeć do szerokiego rynku, cena staje się jednym z kluczowych argumentów.

Jak osiągnąć poziom cenowy zbliżony do produktów mięsnych? Czy jednym z rozwiązań jest współpraca z partnerami, którzy przejmują część procesu produkcyjnego?

image
FOTO: fot. materiał partnera

Cena jest ściśle powiązana z etapem rozwoju rynku. Na początku, gdy rynek jest niewielki, skala produkcji jest ograniczona, a to oznacza wyższe koszty jednostkowe. Wraz ze wzrostem popytu producenci mogą działać efektywniej, zwiększać skalę i tym samym stopniowo obniżać ceny. To proces, który wymaga czasu. Nie da się go przyspieszyć jednym działaniem.

Naszą rolą w tym ekosystemie jest dostarczanie kluczowych komponentów, takich jak TVP (teksturyzowane białka roślinne), które nadają strukturę produktom zastępującym mięso, na przykład burgerom roślinnym czy wegańskim kiełbasom. Dzięki takim rozwiązaniom wspieramy producentów w tworzeniu konkurencyjnych produktów końcowych.

Jakie mechanizmy stoją za dynamicznym wzrostem rynku roślinnych alternatyw mięsa? Wspomniał Pan, że łatwiej trafić do wegetarian, ale jak przekonać szersze grono konsumentów, zwłaszcza w kontekście, gdzie wybory żywieniowe bywają kwestią światopoglądową?

To prawda, na początku decyzje konsumenckie często mają charakter ideologiczny. Z czasem jednak argumentacja przesuwa się w stronę zrównoważonego rozwoju. Produkcja mięsa wiąże się z wyższą emisją CO₂, natomiast białka roślinne mają znacznie mniejszy ślad środowiskowy. Ten aspekt staje się coraz ważniejszy i będzie jednym z kluczowych czynników napędzających dalszy rozwój rynku.

Czy produkty bezglutenowe i żywność wpisująca się w diety specjalistyczne zwiększają swój udział w rynku, czy nadal pozostają niszowe?

Bazując na doświadczeniach z Europy Zachodniej, jestem przekonany, że ich udział w rynku rośnie. Konsumenci coraz częściej sięgają po tego typu produkty, nawet jeśli nie mają ku temu medycznych wskazań, jak np. nietolerancja glutenu. Wynika to z przekonania, że określone style żywienia – jak dieta bezglutenowa – są po prostu zdrowsze. W efekcie ten segment wychodzi poza niszę i będzie się dalej rozwijał.

Jak ważna jest dziś personalizacja produktów dla producentów i sieci handlowych? Czy, jako firma dostarczająca komponenty, również wpisujecie się w ten trend?

Zdecydowanie tak. Personalizacja żywienia będzie w przyszłości coraz ważniejsza, ponieważ konsumenci mają bardzo różne potrzeby i oczekiwania. Jedni zwracają uwagę na zrównoważoną produkcję, inni na dietę bezglutenową, jeszcze inni na wysoką zawartość białka czy inne aspekty zdrowotne.

Wraz z rosnącą świadomością żywieniową konsumenci coraz aktywniej poszukują produktów dopasowanych do własnych preferencji. Można powiedzieć, że każdy szuka swojej „niszy”. Dlatego personalizacja będzie jednym z kluczowych kierunków rozwoju rynku, a firmy takie jak nasza, oferujące elastyczne rozwiązania dla producentów żywności, odgrywają w tym procesie istotną rolę.

Jak ważne są inwestycje w innowacje i elastyczność produkcji w kontekście rosnącej konkurencji na rynku spożywczym?

Dla nas to absolutnie kluczowe. Jako firma specjalizująca się w niszowych rozwiązaniach musimy stale rozwijać innowacje, dostosowywać produkty i zachowywać dużą elastyczność produkcyjną. To fundament naszej konkurencyjności, dlatego konsekwentnie inwestujemy w te obszary.

W jakim stopniu innowacja produktowa przekłada się dziś na realną przewagę konkurencyjną producentów?

Stanowi ona kluczowe źródło przewagi konkurencyjnej. Działamy na rynku nasyconym, konsumenci mają szeroki wybór produktów, ale z czasem wiele z nich zaczyna wydawać się podobnych i mało ekscytujących. To właśnie innowacje wnoszą świeżość, pozwalają się wyróżnić i napędzają zarówno rozwój kategorii produktowych, jak i sprzedaż.

Jak wygląda proces współpracy – od pomysłu na produkt aż po jego wprowadzenie na rynek? W kontekście produktów in-out musi to być przecież bardzo szybki proces.

image
FOTO: fot. materiał partnera

Rzeczywiście obserwujemy, że czas rozwoju produktów znacząco się skraca, a cykle rynkowe są dziś znacznie szybsze niż jeszcze 10 lat temu. Sam proces wygląda jednak dość standardowo. Klient zgłasza się do nas z konkretną potrzebą lub pomysłem, a my wspólnie opracowujemy rozwiązanie, najpierw na poziomie składników.

Ponieważ dostarczamy komponenty, a nie gotowe produkty końcowe, klient następnie rozwija własny produkt na bazie naszych rozwiązań. Jeśli końcowy produkt okazuje się konkurencyjny, trafia na rynek. 

Same prace rozwojowe po naszej stronie mogą trwać bardzo krótko, nawet tygodnie. Jednak ponieważ jesteśmy tylko jednym z elementów całego łańcucha, pełny proces zależy również od naszych klientów. To właśnie po ich stronie, na etapie opracowania finalnego produktu i przygotowania go do rynku, zajmuje to najwięcej czasu i na ten etap mamy ograniczony wpływ.

W kontekście szybko zmieniających się trendów, napędzanych np. przez media społecznościowe. Produkty inspirowane viralami bardzo szybko trafiają na półki. Czy w takich przypadkach możliwe jest skrócenie procesu?

W przypadku współpracy ze startupami rzeczywiście może to być możliwe, wtedy cały proces może zamknąć się nawet w pół roku. Jednocześnie podchodzimy ostrożnie do tzw. szybkich trendów. Nie każda popularność w mediach społecznościowych oznacza trwały trend rynkowy.

Dlatego koncentrujemy się na identyfikowaniu realnych, długofalowych kierunków rozwoju. Współpracując ze startupami, staramy się możliwie wcześnie wychwytywać obiecujące pomysły i rozwijać produkty, które mają potencjał rynkowy. Co istotne, jeśli takie rozwiązanie zostanie już opracowane dla jednego partnera, możemy je wykorzystać także we współpracy z innymi firmami, oczywiście po odpowiednim dopasowaniu. Dzięki temu jesteśmy w stanie zwiększać efektywność i szybkość działania, jednocześnie zachowując strategiczne podejście do innowacji.

Jakie są najczęstsze potrzeby firm, które zwracają się do Was po wsparcie produkcyjne?

W praktyce są to dwa główne obszary. Pierwszy to innowacja. Firmy poszukują nowych, wyróżniających się składników i rozwiązań, które pozwolą im budować przewagę rynkową. Drugi to efektywność. Wspieramy naszych partnerów także poprzez możliwość outsourcingu części produkcji. Co ciekawe, podmioty, które jeszcze kilka lat temu byłyby dla nas wyłącznie konkurencją, dziś mogą stać się klientami. Jeśli firma chce zlecić produkcję mniej strategicznego lub niszowego produktu, możemy przejąć ten proces. Dzięki temu klient może skupić się na swojej kluczowej działalności i zoptymalizować własną produkcję.

Czyli poprawa efektywności przekłada się również na aspekt kosztowy?

Dokładnie tak. Klient może skoncentrować się na swoich głównych liniach produktowych i dzięki temu obniżyć koszty. Oczywiście outsourcing wiąże się z określonym wydatkiem, ale w ujęciu całościowym jest to dla firmy korzystne rozwiązanie, które pozwala lepiej zarządzać zasobami i zwiększać efektywność operacyjną.

Czy większe zainteresowanie współpracą widzicie obecnie ze strony dużych producentów czy raczej startupów foodtech?

Obsługujemy oba segmenty. W ostatnim czasie obserwowaliśmy jednak mniejszą liczbę zapytań ze strony startupów, w porównaniu do wcześniejszych lat. Wynika to najprawdopodobniej z trudniejszej sytuacji gospodarczej, która szczególnie wpływa na młode firmy.

Jednocześnie widzimy, że ten trend zaczyna się odwracać i zainteresowanie ze strony startupów ponownie rośnie. Dlatego aktywnie współpracujemy zarówno z nimi, jak i z dużymi, międzynarodowymi producentami.

Jakiego typu partnerów poszukujecie obecnie, również w Polsce?

Obecnie poszukujemy średnich i dużych producentów żywności, także w Polsce, działających w segmentach takich jak czekolada, produkty śniadaniowe, wyroby mięsne oraz batony zbożowe.

Jak w praktyce wygląda prototypowanie produktów i ile czasu zajmuje ten etap?

Sam proces prototypowania po naszej stronie trwa stosunkowo krótko, około trzech miesięcy. Zaczyna się od zapytania klienta, które wspólnie analizujemy i doprecyzowujemy. Następnie zapraszamy partnera do naszego zakładu, gdzie razem, na linii produkcyjnej, tworzymy pierwszy prototyp produktu.

Na tym etapie nasza rola się kończy, a odpowiedzialność przejmuje klient, który rozwija finalny produkt na bazie przygotowanego rozwiązania i przygotowuje go do wprowadzenia na rynek.

Jak działa proces ekstruzji i dlaczego jest tak szeroko wykorzystywany w produkcji żywności?

Ekstruzję można porównać do połączenia gotowania i formowania pod ciśnieniem. W procesie wykorzystuje się urządzenie, do którego trafiają surowce, na przykład mąka i woda, z których powstaje masa (ciasto).

Następnie jest ona podgrzewana, często do temperatury powyżej 100°C i przeciskana przez specjalną matrycę. W momencie opuszczenia ekstrudera woda zaczyna gwałtownie parować, co nadaje produktowi charakterystyczną, porowatą strukturę.

Co istotne, ta sama technologia może być wykorzystywana do produkcji bardzo różnych produktów, od teksturyzowanych białek roślinnych, przez proszki, aż po emulgatory. Wszystko zależy od ustawień urządzenia i parametrów procesu.

Czy to oznacza, że przy odpowiednim know-how można stosunkowo łatwo uzyskiwać różne formy produktów? Jakie możliwości daje ta technologia w tworzeniu nowych rozwiązań?

Jeśli dysponuje się odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, to możliwości są bardzo szerokie. Nasza filozofia zakłada, że jesteśmy w stanie opracować praktycznie każdy produkt, którego oczekuje klient, o ile jest on możliwy do wytworzenia w procesie ekstruzji, nawet jeśli początkowo nie mamy pełnego know-how.

W przypadku zupełnie nowych koncepcji często pracujemy metodą prób i błędów, co bywa czasochłonne. Oczywiście technologia ma swoje ograniczenia i nie wszystko da się w ten sposób wyprodukować, ale ze względu na ogromną liczbę zmiennych trudno jednoznacznie wskazać te granice w prosty sposób.

Jakie konkretne korzyści daje ekstruzja producentom, na przykład w kontekście różnorodności oferty i zarządzania jedną linią produkcyjną?

To właśnie na tej elastyczności opiera się nasz model biznesowy. Specjalizujemy się w niszowych rozwiązaniach, a technologia ekstruzji pozwala nam bardzo szybko modyfikować produkt.

Zmiana receptury, ustawień maszyny czy matrycy umożliwia niemal natychmiastowe przejście do produkcji innego wariantu. Oczywiście duzi producenci często koncentrują się na maksymalnej efektywności i długich seriach produkcyjnych, ale sama technologia daje dużą swobodę działania.

Dlatego można ją określić jako wyjątkowo elastyczne narzędzie, pozwalające nie tylko rozwijać nowe produkty, ale także szybko dostosowywać się do zmieniających się potrzeb rynku.

Jakie są największe wyzwania w produkcji składników wytwarzanych metodą ekstruzji?

Największym wyzwaniem są nowe, niestandardowe potrzeby klientów. Zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą produktów, których wcześniej nie wytwarzaliśmy. Dobrym przykładem jest moment, gdy kilka lat temu pojawiło się pierwsze zapotrzebowanie na teksturyzowane białko roślinne. Wówczas nie mieliśmy jeszcze doświadczenia w jego produkcji, więc proces opierał się na testach i eksperymentach, aż do osiągnięcia oczekiwanego efektu.

Podobnie jest dziś. Pojawiają się nowe koncepcje, np. produkty niezawierające zbóż, oparte na zupełnie nowych surowcach. W takich przypadkach konieczne jest przeprowadzenie wielu prób. To wciąż w dużej mierze proces prób i błędów.

W jakie obszary produkcji i technologii inwestujecie obecnie, aby odpowiadać na zmieniające się potrzeby rynku?

Jednym z kluczowych kierunków inwestycji jest segment TVP, który dynamicznie się rozwija. Równolegle inwestujemy także w inne obszary, takie jak przemysł czekoladowy, zwłaszcza w zakresie tworzenia niestandardowych kształtów produktów.

Kolejnym przykładem jest segment śniadaniowy, gdzie rozwijamy rozwiązania o wysokiej zawartości błonnika, np. dodatki, które mogą być wykorzystywane np. w musli czy płatkach śniadaniowych.

Jako firma działająca w niszach staramy się dywersyfikować nasze działania i inwestować w różne segmenty rynku spożywczego.

Czy planujecie wejście na rynek detaliczny z produktami opartymi na białkach roślinnych?

Nie, zgodnie z naszą strategią koncentrujemy się wyłącznie na klientach przemysłowych. Nie planujemy działalności w segmencie retail, ponieważ naszym celem jest dostarczanie rozwiązań i składników dla producentów żywności, a nie budowanie własnych marek konsumenckich.

Z iloma klientami współpracujecie obecnie w tym segmencie?

Obecnie mamy około 180 aktywnych klientów zakupowych. Jeśli uwzględnimy także firmy, z którymi nie prowadzimy regularnej współpracy, liczba ta rośnie do około 300.

To stosunkowo niewiele w porównaniu z rynkiem produktów konsumenckich, gdzie liczba odbiorców jest znacznie większa. W naszym przypadku jednak mówimy o klientach przemysłowych, których naturalnie jest mniej, choć zakres współpracy i różnorodność projektów są bardzo szerokie.

Jaką rolę odgrywa zrównoważony rozwój w strategii firmy i rozwoju produktów?

Odpowiedzialny i zrównoważony rozwój od początku stanowił ważny element naszej strategii i rozwoju produktów. Byliśmy zaangażowani w tę ideę na długo przed tym, jak stała się powszechnie znanym pojęciem. Przykładem jest korzystanie z zielonej energii w naszej produkcji od wielu dekad.

13. maj 2026 08:43