21.08.2018/13:27

Dino, Stokrotka, Delikatesy Centrum – gwiazdy formatu proximity w regionie Europy Środkowo-Wschodniej

Operatorzy krajowych sieci sklepów małoformatowych wychodzą z cienia międzynarodowych gigantów. Szybko opanowują obszary wiejskie, do tej pory słabiej rozwinięte, wdrażając koncepty silnie oparte na specyfice lokalnej. Z rankingu firmy LZ Retailytics dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) wynika, że wśród sieci najszybciej zdobywających udziały w rynku w okresie do 2022 r. będą przede wszystkim operatorzy działający w jednym kraju, dobrze znający specyfikę lokalną.

Sebiastian Rennack, starszy analityk detalu w LZ Retailytics, proponuje definicję nowego kanału – dyskontu sąsiedzkiego. Zauważa, że co prawda w detalu rośnie znaczenie oferty produktów lokalnych, ale cena wciąż pozostaje głównym czynnikiem przewagi konkurencyjnej.

– Według prognoz w regionie CEE kanał dyskontowy powinien zwiększyć udziały w rynku z obecnych 21,5 proc. do 25,4 proc. w 2022 r. Odbędzie się to głównie kosztem sieci sklepów wielkopowierzchniowych oraz sieci małych marketów, działających na zasadzie franczyzy lub zrzeszenia. Jednak to nie Aldi czy Lidl prowadzą w tym rankingu, tylko lokalni operatorzy dyskontowi, prowadzący sklepy o relatywnie mniejszym zasięgu oddziaływania, z asortymentem skoncentrowanym na marce własnej, liczącym od 3 do 6 tys. pozycji asortymentowych. Przykłady takich sieci to rosyjska Pyaterochka, polska Biedronka i ukraińska sieć ATB. Celem ich ekspansji są mniej zamożni klienci, często mieszkańcy wsi – przekonuje Sebastian Rennack.

Zdaniem analityka, tylko tacy operatorzy mogą się wyróżniać w swoim otoczeniu handlowym i będą w stanie przetrwać w dłuższej perspektywie. Przykładem może być rumuńska sieć Profi oraz polskie Dino, które wchodzi na mniejsze rynki, do małych miejscowości, oferując głównie krajowy asortyment, w tym własnej produkcji mięso, wędliny i przetwory. Taka oferta trafia do przekonania bardziej tradycyjnie nastawionym konsumentom.

Sieci międzynarodowe, takie jak Tesco, Auchan czy Grupa Metro w znacznym stopniu zbyt późno zareagowały na ten trend. Wyjątkiem jest Lidl, który po mistrzowsku łączy politykę korzystnej relacji ceny do jakości ze zmasowanym, dopasowanym do krajowej specyfiki marketingiem, wspierającym markę własną.

– Polska może służyć jako przykład rynku, na którym kształtowały się trendy, obecnie rozszerzające się na cały region. W waszym kraju konsument miejski i wiejski bardzo się od siebie różnią, co powoduje, że koncepty handlowe muszą być ściśle dostosowane do poszczególnych obszarów działania. Obecnie na wsi polskiej zachodzi szybka ewolucja oczekiwań konsumenckich, rośnie także zamożność lokalnych społeczności. Świetnie wykorzystują to takie gwiazdy formatu proximity jak Dino, Stokrotka czy Delikatesy Centrum. Sieci miejscowe, często działające głównie w formacie franczyzy, łączą wiedzę i doświadczenie lokalnych właścicieli sklepów z organizacyjnym know-how operatorów. Oferują też duży wybór produktów lokalnych – wyjaśnia Sebastian Rennack i dodaje, że w mniejszych miejscowościach dobrze sobie radzi także Biedronka, która ma średnią powierzchnię sprzedaży znacząco mniejszą od innych dyskonterów.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Marek 12.09.2018

    A gdzie jest Polo market. Czyżby zaraz miał ktoś ich przejąć? Czy podzieli losy PiP?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.