19.06.2020/09:15

Dzięki przejęciu Tesco sieć Netto radykalnie zwiększy udziały. Wyzwaniem będzie integracja sklepów

Przemysław Dwojak, Senior Director w GfK wskazuje, że przejęcie Tesco przez Netto oznacza przede wszystkim, że Netto radykalnie powiększy liczbę placówek – o prawie 80 proc., a w konsekwencji powiększy swój udział w rynku.

Według danych PMR zsumowane udziały sieci Netto Polska i Tesco Polska w krajowym rynku detaliczny wynosiły za 2019 r. 3,6 proc. Co oznacza, że po ewentualnym połączeniu udziały duńskiego operatora podskoczą o 2,5 proc.

- Moim zdaniem dla Netto to bardzo dobry deal. Okazja na szybki wzrost z dobrymi lokalizacjami, zwłaszcza, że do tej pory Netto nie było u nas sklepem z mocną pozycją. Na pewno oznacza to większą konkurencję na rynku w segmencie dyskontów, co z pewnością będzie korzystne dla klientów – mówi Mikołaj Lipiński, członek zarządu Blackpartners.

Jak podkreśla ekspert GFK procesji integracji sklepów oraz rebrandingu będzie mozolny i kosztowny. Według informacji portalu wiadomoscihandlowe.pl ma on trwać 18 miesięcy i pochłonąć ponad 1 mld zł.

- Znając doświadczenie Netto na pozostałych rynkach jestem przekonany, że rebranding będzie skuteczny i sklepy zaczną wyznaczać nowe trendy, które będą naśladowane przez konkurencję – wskazuje Mikołaj Lipiński. I dodaje: - O ile nie obawiam się sukcesu w rebrandingu o tyle operacyjna integracja obu biznesów może być trudna. Zakładam jednak, że Netto ma dobrych doradców od integracji i mają już przygotowany plan działania. W gruncie rzeczy to integracja jest z perspektywy czasu kluczowa dla powodzenia całej transakcji. Zakładam, że część prac rozpocznie się za kilka tygodni, a na poważnie integracja ruszy po zgodach regulacyjnych.

- Przyśpieszając swoją ekspansję, Netto wejdzie na ścieżkę, która charakterystyczna była dla liderów ekspansji w Polsce takich jak np.: np. Biedronka, Lidl, Żabka, Dino. Co je wyróżnia? Bardzo aktywny marketing i zbudowanie wizerunku marki, która niesie ze sobą takie korzyści dla klientów jak atrakcyjna cena, bliskość sklepu względem domu lub miejsca pracy, dostępność najbardziej potrzebnych produktów, dużo często pojawiających się nowości, dostępność produktów lokalnych. Taki wizerunek wspiera dynamiczną ekspansję (przynajmniej do marca), która wywołuje swego rodzaju euforię w społecznościach lokalnych, w których sklepy tych sieci się pojawiają – tłumaczy Przemysław Dwojak.

I dodaje: - W moim osobistym odczuciu takich emocji marka Tesco obecnie nie wywołuje, więc ciężko jej się przebić z ciekawą ofertą do konsumentów. Duża praca jest do wykonania po stronie marketingu i repozycjonowanie lokalizacji kluczem do zbudowania nowej pozycji na rynku.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.