10.01.2019/08:21

Franczyzobiorczyni Piotra i Pawła z Pabianic: Nie zostawię sprawy samej sobie! [TYLKO U NAS]

- Jesteśmy zaskoczeni tym, co zrobił Piotr i Paweł - mówi w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl Katarzyna Miller-Maciaszczyk, franczyzobiorczyni sieci z Pabianic. Jak deklaruje, opis zdarzenia podawany przez prezesa firmy jest nieprawdziwy.

Przypomnijmy, 9 stycznia do sklepu w Pabianicach przyjechali przedstawiciele centrali Piotra i Pawła w celu zabrania towaru i zamknięcia sklepu. Wcześniej, bo 7 stycznia, franczyzobiorczyni odebrała z poczty informację o wypowiedzeniu przez sieć umowę najmu lokalu, w którym działał sklep.

Jak tłumaczy w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl, jest całkowicie zaskoczona sytuacją. - Otrzymałam pismo 7 stycznia, a już po dwóch dniach zjawili się ludzie, którzy chcieli zabrać nasz towar - mówi Katarzyna Miller-Maciaszczyk.

Franczyzobiorczyni tłumaczy, że nie zgodziła się na wydanie towaru, bo ten w zdecydowanej większości nie został zakupiony z magazynu centralnego Piotra i Pawła, ale bezpośrednio od dostawców. - Tylko około 10 proc. naszego towaru pochodzi od Piotra i Pawła. Pracownicy centrali chcieli jednak zabrać wszystko - tłumaczy.

Jednocześnie Katarzyna Miller-Maciaszczyk odnosi się do komentarza, którego udzielił nam Marek Miętka, prezes Piotra i Pawła. - Nie jestem winna Piotrowi i Pawłowi milionów za towar. Rzeczywiście, mam pewne zadłużenie, ale to normalne dla każdej działalności handlowej - to kredyt kupiecki, który spłacam w terminach. Miliony o których mówi prezes Miętka to zapewne kredyt na sklep, który mają także inni franczyzobiorcy - mówi.

Ponadto Katarzyna Miller-Maciaszczyk twierdzi, że wbrew słowom Marka Miętki nikt nie przedstawił propozycji związanych z przyszłością sklepu. - Z prezesem nigdy się nie spotkałam. Sama wyszłam z dwiema propozycjami do osób z kierownictwa, z którymi się kontaktowałam. W czerwcu 2018 roku proponowałam zakończenie współpracy, bo już wtedy widziałam, że postrzeganie marki Piotr i Paweł jest coraz gorsze, co przekłada się na nasze wyniki. W październiku zaproponowałam odkupienie przez sieć sklepu za złotówkę, co było deklarowane w wypowiedziach medialnych przez zarząd. Obie propozycje nie zostały zaakceptowane - tłumaczy.

Zdaniem franczyzobiorczyni, wypowiedzenie umowy najmu, które złożyła sieć, nie jest wiążące. - Konsultowałam to z prawnikiem. Pismo, które otrzymałam, było wystawione przez prezesa Piotra i Pawła, a nie zarządcę sądowego. Zdaniem prawnika to przekroczenie czynności zwykłych zarządu w postępowaniu sanacyjnym - deklaruje.

Mimo to Katarzyna Miller-Maciaszczyk zamknęła sklep 9 stycznia i nie zamierza go ponownie otwierać. - Nie jestem w stanie, Piotr i Paweł wyłączył mi system informatyczny, więc nie mogłabym uruchomić kas. Teraz muszę wypełniać wypowiedzenia umów pracy osobom, z którymi pracuję od 10 lat - mówi.

Dodaj komentarz

10 komentarzy

  • Mias 15.01.2019

    Polska sieć handlowa?... Pozostawiam do porównania w stosunku do “zagranicznych wyzyskiwaczy”

  • Szef 11.01.2019

    W końcu ktoś odważył się powiedzieć w mediach jak to się odbywa, Powodzenia Pani Kasiu!

  • Aaa 10.01.2019

    A myślałam że to tylko Grupa Muszkieterów jest piramidą finansową. A tu proszę bardzo Piotr I Paweł też będzie miał swoich franczyzobiorców na sumieniu.
    Piotr I Paweł to jedna wielka banda z Grupą Muszkieterów.
    Przecież razem się w tym złodziejstwie szkolili.
    Grupa Muszkieterów też zamknie w tym roku kolejnych 40 sklepów, chyba że wcześniej kupi ich Lidl czy Biedronka.
    Złodzieje I MAFIA DO WYCIAGANIA KASY OD SPÓŁEK SKLEPOWYCH.

  • Były kierownik sklepu 10.01.2019

    Kasia trzymaj się i nie daj się!

  • Bob 10.01.2019

    Chcą ich uciszyć i tyle

  • Sekretarka 10.01.2019

    Pan Marek nie rozmawia z franczyzobiorcami Pan Marek ma za zadanie doprowadzić ich do sytuacji jak w Pabianicach bandyckimi metodami i przejąć aktywa które pozwolą mu jeszcze utrzymać swoje nierentowne spółki może dwa miesiące.Tej firmy nie stać na spłatę nawet 1% zobowiązań z układu do dostawców czy najemców Tu pozdrawiam Banki Pan MM ma dar , dar przekonywania dostawców jak kiedys taki dar miał inny Pan Prezes tez na M i prowadził działalność w Gdańsku

  • Bakbar 10.01.2019

    hmmm pytanie zatem czy faktycznie twierdzą, że rozmawiają z frankami, równolegle wykorzystując sanacje do ochrony przed zbańczeniem a czas wykorzystują na wydarcie możliwie szybko możliwe największej liczby placówek (nawet bandyckimi metodami) z rąk franków równolegle upłynniając sklep po sklepie jeden po drugim realizując "restrukturyzację", a po sanacji zwyczajnie upadną ogłaszając, że winni są frankowie z którymi nie był w stanie się porozumieć? i wtedy frankowie będą mogli sądzić się o kasę włożoną w biznes z masą upadłościową PiP??
    jeżeli faktycznie prowadzą restrukturyzację to kto im zaufa?

  • Gwp 10.01.2019

    Oni nie szanują swoich pracowników a co dopiro franszczyzne. Na magazynie pustki i wyzysk ludzi!!!!

  • Kibic 10.01.2019

    Brawo Pani Kasiu

  • Kałowiak 10.01.2019

    Masarka co tam się wyprawia, może wreszcie zacznie ten syf wychodzić na jaw i ta firm popłynie. Czekam aż wreszcie osoby które to zgotowały ten los wylecą na rynek pracy. Ale proszę niech (XY) (fragment tekstu usunięty przez moderatora) mówi że jest dobrze itp. To czemu nikt Was nie chce? Bo jesteście piramidą finansową. To co teraz tam się dzieje to jest okradanie dostawców.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.