16.04.2020/09:58

Konieczność noszenia masek paraliżuje komunikację. Będziemy się porozumiewać na piśmie?

Od dziś noszenie maseczek w sklepach jest obowiązkowe – zarówno dla klientów, jak i obsługi. Jak się okazuje, w połączeniu z osłonami z pleksi maski na twarzy bardzo utrudniają komunikację. Czy w sklepach pozostanie nam jedynie język migowy albo pisanie informacji na kartkach?

To problem, którego mało kto się spodziewał. Najpierw w sklepach pojawiły się osłony z pleksi. W przypadku niedużych osiedlowych sklepów, takich jak Żabka, Odido, Groszek, osłaniają one całą przestrzeń nad ladą. Już wtedy wiele sklepów zrezygnowało z muzyki, bo klienci, którzy stoją w pewnej odległości od lady są zza osłon ledwo słyszalni.

Kiedy wczoraj robiłam zakupy w jednym z małych sklepów przede mną próbował się porozumieć z kasjerką mężczyzna z twarzą zasłonięta maseczką. Ani ja, stojąc ok. 2 metry obok, ani dwie obsługujące za ladą sprzedawczynie nie mogły zrozumieć, o co prosi. Po 2-3 próbach komunikacji zakończonych porażką pan zdjął mocowanie maski zza jednego ucha i po prostu ją uchylił, mówiąc już głośniej. Po jego wyjściu sprzedawczynie zastanawiały się, jak będą się porozumiewać z klientami, kiedy jeszcze one będą musiały nosić maseczki.

Może się to wydawać błahym problemem, ale uświadomiłam sobie, że przez maskę, w którą się zaopatrzyłam, naprawdę trudno się rozmawia. Jeśli już teraz sprzedawcy mają problem z usłyszeniem, co mówi do nich klient, kiedy sami będą zmuszeni nosić maski komunikacja może wyglądać mało ciekawie. Co ważne – zakrywać usta i nos można nie tylko maskami, ale np. szalikami, chustami itp. Oczywiście można przez tę osłonę krzyczeć, ale im więcej energii wkładamy w emisję głosu, tym więcej wyziewów, które maski miały zatrzymywać, wydostaje się na zewnątrz. Chyba nie o to chodziło w profilaktycznym noszeniu osłon. A takich sytuacji komunikacyjnych będzie sporo: to wizyta na poczcie, podróż taksówką, wizyta w urzędzie.

Jak więc iść do sklepu, w którym trzeba się komunikować za sprzedawcą, jak kupić papierosy, kawę na wynos, jak skorzystać z tzw. lady tradycyjnej, nadać paczkę, kiedy rozmówców dzielą maski na twarzach i płyta z pleksi? Przekonamy się już niedługo. Może dobrym sposobem jest mały notes i długopis noszone w kieszeni. Na pewno nie warto zdejmować masek, jak pan stojący przede mną wczoraj w kolejce, bo ich stosowanie i nasze poświęcenie dla ogólnego zdrowia pójdą na marne. Może lepiej ograniczyć się do zakupów, które możemy wybrać sami, bez męczenia sprzedawców dodatkowymi prośbami. Ja na wszelki wypadek przygotuję sobie pisemny komunikat: cienkie mentolowe poproszę.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

  • CTX 17.04.2020

    ciekawe jak zareagują systemy face-recognition -:)

  • D. 16.04.2020

    Może pani redaktor nie wierzy w te zapadnieta sluzbe zdrowia. Albo ma autodestrukcyjne zapedy. Albo po prostu lubi palic. Czep sie plota

  • D. 16.04.2020

    Do japrdl: kazdy robi, co chce. Co ci do tego? Zajmij sie soba i swoim trybem zycia. Nie kazdy chcecdozyc 90 lat i byc zalezna od innycg roslina, jak ci pacjenci DPSow dotknietych koronawirusem zaopuekowani 1 osoba na 50 staruszkow

  • japrdl 16.04.2020

    Nie lepiej nie być kretynką i po prostu rzucić palenie, zwłaszcza, że to dodatkowo osłabia płuca? Tak, te płuca, w których koronawirus się gnieździ.

  • poiu 16.04.2020

    Bez masek cichy nosciel, czyli zarazony bez objawow, jest dla sprzedawcy zagrozeniem i to... zagrozeniem zycia. Sprzedawca dlla klientow tez. Nawet najprostsza maseczka zmniesza ryzko o 60-70%. Dobra o 90-95%. Wybor z maseczka czy bez jest prosty.

  • D. 16.04.2020

    Moze na stacjach benzynowych przestana wciskac przekaski i inne bzdety

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.