30.03.2020/14:54

Koronawirus w UE i USA dobija Azję. To zamknięte koło handlu, podupadają fabryki. Czekają nas pustki na półkach?

Sklepy odzieżowe mają przed sobą ciężki czas. Ludzie, którzy pozostają w domach, są niepewni zatrudnienia, nie myślą o zakupach nowych ubrań, butów i akcesoriów. Nie wiadomo nawet, kiedy mieliby je zaprezentować światu, skoro nie wiedzą, ile czasu będą musieli przebywać w domu. Z tego powodu firmy modowe przeżywają ciężkie czasy. A wraz z nimi – azjatyckie fabryki, które chciały odetchnąć po epidemii koronawirusa.

W przededniu kwietnia sklepy odzieżowe i obuwnicze są już co roku w środku sezonu tzw. SS 2020- sping&summer 2020. Nie w tym roku. Problem w tym, że już teraz powinny zakończyć projektowanie nowych, jesiennych kolekcji i wdrażać ich sprzedaż. Jednak ciężko dziś w Europie znaleźć klientów, którzy myślą teraz o zaopatrywaniu się w modne ubrania, bo koronawirus zamknął ludzi w domach, pozbawił pracy, a myśli o nowych „wdziankach” zeszły na dalszy plan.

Oprócz sklepów, które już w marcu, wprowadzając nowe kolekcje, robią przeceny (np. CCC:- 30 proc. na obuwie, Reserved mid season sale do 50 proc. i prawie jedna czwarta obniżki cen na nowiutką kolekcję) i wyprzedają, co się da, na obecnej sytuacji cierpią także duże, głównie azjatyckie szwalnie i fabryki.

Kiedy Azja miała już nadzieję, że uporała się z koronawirusem i jej gospodarka wróci do normy, okazało się, że Europa i USA, które są głównymi odbiorcami towarów z Azji, absolutnie nie są skore do zakupów. Podziałał efekt naczyń połączonych – dopóki wszyscy nie poradzimy sobie z koronawirusem, dopóty żadna z gospodarek nie wróci do normy.

Ludzie, którzy w Azji zaczynają odbudowywać i wielkie biznesy i swoje małe domowe gospodarstwa, wracają do pracy, nie mają rynku zbytu na swoje dotychczasowe produkty. Ogólnoświatowa gospodarka pozostaje w klinczu i nie wiadomo, jak długo on potrwa. Nawet produkcja leków nie jest w stanie stanąć na nogi w najbliższym czasie. Na ubrania i buty Europa i USA mogą spokojnie poczekać dłużej niż na składniki najpopularniejszych leków.

Jak donosi Bangkokpost.com, jednymi z największych przegranych obecnej sytuacji są ci, którzy ucierpieli w wyniku zamknięcia rynku na Zachodzie - dostawcy światowych gigantów „fast-fashion”, takich jak właściciel H&M, Hennes & Mauritz AB. Ich modele biznesowe zależą od tego, czy w ciągu kilku tygodni będą mogli otrzymywać zamówienia z hali produkcyjnej do punktów sprzedaży detalicznej. Teraz wstrzymują lub anulują zamówienia fabryczne. W podobnej sytuacji są też dostawcy towarów takich jak kosmetyki, smartfony i samochody.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.