To nie musi być nic wielkiego, rozmiarów – dajmy na to – pandemii. To mogą być drobne rzeczy. Awaria kanalizacji sprawi, że do sklepu trudno będzie wejść. Firma zmienia biuro, więc nagle ubywa klientów w pobliskiej placówce handlowej. Zamyka się szkoła po sąsiedzku albo hurtownia, z której zaopatrywano punkt sprzedaży. Ktoś wjeżdża autem w sklep. Nie ma prądu. Zasłabł pracownik. Napisali o naszym sklepie w gazecie, w dodatku pozytywnie. Lista nie ma końca, bo przecież przypadkowo zdarzyć może się absolutnie wszystko.
Takim przypadkowym zdarzeniem może być nieoczekiwana zmiana pogody. Gdyby w Dino spodziewano się, że w Polsce będą jeszcze kiedyś długie i mroźne zimy, to pewnie przy projektowaniu sklepów ktoś zwróciłby uwagę na konieczność uwzględnienia wiatrołapu, a stanowiska kasowe zostałyby oddalone od drzwi. Władze Dino podeszły jednak do kwestii zimy lekceważąco, choć przecież przygody pewnego cesarza Francuzów czy kanclerza Niemiec powinny uczyć, że nie wolno tego robić. Skutek: przemarznięci pracownicy sieci, interwencje posłów, ministerstwa i policji, zawiadomienie do prokuratury, gigantyczny kryzys wizerunkowy, a nawet czasowe zamykanie sklepów przez inspektorów pracy, czyli utrata potencjalnej sprzedaży.
Na drugim końcu kija o nazwie „pogoda” jest oczywiście lato, które potrafi podbić sprzedaż napojów, piwa czy lodów, jeśli tylko utrzymają się wysokie temperatury. Choć w ubiegłym roku padło w Polsce kilkanaście rekordów ciepła, to jednak maj i pierwsze miesiące lata były na tyle chłodne, że właściciele małych sklepów odnotowali nawet dwucyfrowe spadki liczby transakcji. Tak, pogoda zdecydowanie potrafi zrujnować sprzedaż; wystarczy wspomnieć jeszcze o powodzi z 2024 r., podczas której ucierpiało 1270 placówek oferujących żywność.
Handel przypadkami stoi – to prawda na tyle uniwersalna, że obowiązuje również poza niską orbitą okołoziemską. Podczas jednej z transmisji wideo z misji kosmicznej Artemis II w kadrze przypadkowo pojawił się słoik Nutelli, co zaowocowało gigantyczną darmową reklamą włoskiej marki. Nie była to zaplanowana akcja marketingowa, ale filmik rozszedł się wiralowo po internecie, co bez wątpienia znacząco podbiło sprzedaż produktu Ferrero.
Czasami sytuacja bywa odwrotna: akcja marketingowa jest już zaplanowana, a tu nagle sprawy się komplikują. W marcu w sklepach pojawiły się limitowane edycje chipsów Lay’s, przygotowane na zbliżające się piłkarskie mistrzostwa świata. Warianty smakowe nawiązywały do specjałów z różnych państw – np. włoskiej pizzy margherita czy argentyńskiego grillowanego steka. Wypuszczono też Lay’sy o smaku polskiej kiełbasy. Pech chciał, że kilka dni później reprezentacja Polski przegrała w finale baraży ze Szwecją i tym samym nie awansowała na mistrzostwa. Sklepy zostały więc z tymi chipsami jak Himilsbach z angielskim.
No dobrze, nie przeceniajmy roli przypadku. Akurat braku awansu Polski na mundial można się było spodziewać…
***
Powyższy felieton w pierwszej kolejności opublikowany został w nr 2/2026 magazynu "Wiadomości Handlowe". Zostań naszym prenumeratorem.


