06.06.2018/12:12

M. Ptaszyński, PIH: Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele wymaga zmian [KOMENTARZ]

Dobiega końca trzeci miesiąc obowiązywania ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, ciągle jednak trudno ocenić skutki nowych regulacji. Zaburzone przez Święta Wielkanocne wyniki sprzedaży w sklepach nie pozwalają na ocenę tego, czy małe sklepy zyskały, czy też straciły na nowych przepisach. Jednak według Macieja Ptaszyńskiego, dyrektora generalnego Polskiej Izby Handlu, ograniczenie handlu w niedziele wcale nie pomaga drobnym przedsiębiorcom, a za to wygrają na nim najwięksi gracze, mający fundusze na inwestycje w reklamę, która może na stałe zmienić zwyczaje zakupowe polskich konsumentów. Wniosek: ustawa potrzebuje zmian!

MACIEJ PTASZYŃSKI, DYREKTOR GENERALNY POLSKIEJ IZBY HANDLU – KOMENTARZ:

Po wzroście sprzedaży dla małych sklepów (do 300 mkw.) odnotowanym przez Centrum Monitorowania Rynku w marcu vs. luty w wysokości 23  proc. sytuacja odwróciła się i w kwietniu vs. marzec wynik wyniósł już minus 4,7 proc. Warto przyjrzeć się tym danym zarówno przez pryzmat danych historycznych jak i pozostałych czynników. Jest to tym bardziej ważne, że po publikacji danych za marzec przez Polską Izbę Handlu zostały one błędnie zinterpretowane przez niektórych obserwatorów jako dowód na stymulujący dla rynku efekt ograniczenia handlu w niedziele.

Zgodnie ze wspomnianym wcześniej danymi w marcu zawsze obserwujemy wzrost obrotów w stosunku do lutego: w 2016 roku było to 12,5  proc., w 2017 roku 16,6 proc. - wynika to z wielu czynników najważniejszym z których jest długość miesiąca 31 dni wobec 28. Jeżeli dodamy do tego jeszcze fakt, że w tym roku Wielkanoc była pierwszego kwietnia zatem całe zakupy świąteczne zostały zrealizowane w marcu oraz mając w pamięci również wzrost cen w wysokości około 2 proc. okazuje się, że nie ma powodów do entuzjazmu.

W kwietniu obroty spadły mdm o 4,7 proc. to między innymi efekt braku zakupów Wielkanocnych – zatem trudno znaleźć cokolwiek wskazującego ograniczenie handlu w niedziele jako czynnik napędzający wzrost sprzedaży w małych sklepach.

Oczywiście należy podkreślić, że są to dane dopiero za dwa miesiące. Co może martwić to, to że zmniejszającą się dynamikę sprzedaży potwierdzają dane GUS za pierwszy kwartał.

Bardziej jednak niż miesięczne zmiany w sprzedaży z punktu widzenia handlu niezależnego martwi fakt, że ograniczenie handlu w niedziele dało silny bodziec marketingowy dla najpotężniejszych graczy na rynku – dyskontów. Sieci wyposażone w budżety na reklamę rzędu kilkudziesięciu milionów złotych rocznie natychmiast zareagowały, zgodnie z tym o czym Polska Izba Handlu ostrzegała już dużo wcześniej - rozpoczęły się agresywne kampanie promocyjne mające na celu przyciągnięcie konsumentów w piątki i soboty: promocje sięgające nawet 70 proc., dłuższe godziny otwarcia – jedna z sieci zachęca żeby brać ze sobą większe koszyki, druga kusi parkingami. Celem tych kampanii jest przede wszystkim wytworzenie nowych nawyków w konsumentach – w piątek i sobotę zakupy mają kojarzyć się z tymi właśnie sieciami dyskontów. Powtarzane z dużą częstotliwością przekazy mają wychować konsumentów – przygotować ich do kolejnych lat kiedy handlowych niedziel będzie coraz mniej.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.