14.01.2021/14:08

Piwo Harnaś po 14 groszy za puszkę w Biedronce. Sieć o krok od powtórki z "promocji stulecia" [TYLKO U NAS]

Biedronka była blisko przeprowadzenia najlepszej piwnej promocji w historii Polski. Jak dowiedział się portal wiadomoscihandlowe.pl, tylko dzięki przytomności pracowników sklepów, którzy w środku nocy ze środy na czwartek zgłosili błąd na cenówce produktu, udało się uniknąć rozdawnictwa klientom piwa Harnaś za półdarmo.

Najnowsze etykiety z cenami wpłynęły do Biedronek w środę wieczorem. Jedna z nich wzbudziła szczególną uwagę pracowników. Okazało się, że 12-pak półlitrowego piwa Harnaś kosztować ma zaledwie... 1,69 zł. Tym samym cena za jedną puszkę tego piwa wyniosłaby jedynie 14 groszy.

To oznaczałoby przecenę o ponad 90 proc. względem ceny regularnej, która wynosi 1,89 zł za sztukę. Promocja miała być dostępna wyłącznie od środy do końca tygodnia i tylko podczas zakupów z wykorzystaniem karty Moja Biedronka. Ponadto klienci nie mogliby kupować piwa na sztuki, musieliby włożyć do koszyka cały 12-pak Harnasia.

Pracownicy Biedronki ze sklepów w różnych miastach Polski zgłosili sprawę przełożonym. Z informacji uzyskanych przez portal wiadomoscihandlowe.pl od sprzedawców-kasjerów wynika, że sieć zainterweniowała stosunkowo szybko. Około godz. 2 w nocy do sklepów rozesłane zostały nowe, poprawione cenówki.

- Cena promocyjna wynosi 1,69 zł za sztukę przy zakupie 12 sztuk z kartą Moja Biedronka, natomiast cena regularna produktu to 1,89 zł za puszkę. Błąd na wydrukowanych etykietach cenowych został natychmiast zgłoszony oraz skorygowany - przekazało w odpowiedzi na pytania portalu wiadomoscihandlowe.pl biuro prasowe sieci Biedronka, dodając, że promocja obowiązuje jedynie w wybranych sklepach sieci.

Biedronka nie odpowiedziała na pytanie, ilu klientów w Polsce zdążyło skorzystać z atrakcyjnej promocji. Nie ulega jednak wątpliwości, że wykorzystanie okazji było utrudnione. Po pierwsze, klient musiałby się dowiedzieć o całej sprawie. Po drugie, miał tylko krótkie okno czasowe, rozpoczęte zaraz po północy. Po trzecie, musiałby odwiedzić jedną z Biedronek czynnych całodobowo.

Błędne etykiety cenowe to w handlu chleb powszedni. Daleko szukać nie trzeba - w sierpniu 2020 r. prezes UOKiK nałożył na właściciela Biedronki, spółkę Jeronimo Martins Polska, 115 mln zł kary za różnice w cenach produktów na półce i przy kasie. Firma tłumaczyła, że takie sytuacje były efektem błędów ludzkich, które przy skali działalności Biedronki (ponad 3 tys. sklepów w kraju) po prostu się zdarzają. Przekonywała też, że nie zawsze różnice w cenach są niekorzystne dla klientów; czasami jest odwrotnie. Najnowszy przykład z Harnasiem dobitnie pokazuje, że rzeczywiście tak bywa.

Przypadkowo zaniżone ceny to dla sklepów poważny problem. W sytuacji, gdy dochodzi do pomyłki i na półce widnieje cena niższa od tej w systemie kasowym, firma zobowiązana jest do sprzedaży klientowi towaru właśnie po korzystniejszej cenie. Gdyby zatem feralne cenówki Harnasia nie zniknęły ze sklepów Biedronki, klienci naprawdę mogliby nabyć piwo w 12-pakach, płacąc średnio 14 groszy za puszkę.

Z informacji portalu wiadomoscihandlowe.pl wynika, że błędowi na etykiecie cenowej tym razem nie towarzyszył błąd w systemie kasowym - tam cena nabijała się prawidłowo. Jednak klient, po dostrzeżeniu różnicy między ceną na półce a ceną wydrukowaną na paragonie, miałby pełne prawo by domagać się zwrotu nadpłaconej kwoty.

W wyniku przytomnej reakcji swoich pracowników oraz dzięki temu, że procedury tym razem zadziałały, Biedronka uniknęła kompromitacji na miarę tej z kwietnia 2020 r. Przypomnijmy, Money.pl opisało wówczas historię dotyczącą "promocji stulecia" w dyskontowej sieci. Okazało się, że pracownicy, ich rodziny oraz klienci w środku nocy wykorzystali błąd polegający na tym, że podczas płacenia za zakupy system naliczał rabat za trzy najdroższe produkty non-food zamiast robić to samo z trzema najtańszymi artykułami.

Zanim o błędzie dowiedziała się nad ranem centrala Biedronki, "klienci" nabywali za darmo elektronikę i inne drogie produkty. Niektórzy wielokrotnie podchodzili do tej samej kasy, by kilka razy skorzystać z promocji. Rekordziści płacili 20 zł za towary warte ponad 1 tys. zł. Pracownicy budzili w środku nocy członków rodziny oraz kolegów z pracy i sugerowali im, by także skorzystali z okazji.

Efekt? Wewnętrzne śledztwo w Biedronce, wizytacje dyrektorów w sklepach i przeglądanie nagrań z kamer, które zakończyło się zwolnieniem niektórych pracowników sklepów. Straty Biedronki z powodu zamieszania mogły sięgnąć nawet wielu milionów złotych, choć sieć nigdy oficjalnie tego nie przyznała.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

  • niepolecambiedronki 19.01.2021

    najgorsze produkty są w biedronce, nie polecam

  • Greg-k 19.01.2021

    Piwa w Biedronce są o wiele gorszej jakości niż te same ich nazwy sprzedawane w innych miejscach.

  • Tytus 16.01.2021

    To jak sądzę napój piwopodobny ze sztucznymi esktraktami a nie "piwo".

  • Rafaello35 15.01.2021

    Noo, ja tych szczyli nie chciałbym za darmo... 🤭🤭🤭🤣😂

  • Czym się ekscytujecie 14.01.2021

    Harnaś to napój piwopodobny dla menelstwa. Nie wziął bym do ust nawet gdyby mi zapłacili.

  • Geno 14.01.2021

    MAM NEGATYWNE NASTAWIENIE DO TYCH PROMOCJI PYTAM SIĘ-GDZIE JEST TO WYCHOWYWANIE NARODU W TRZEŻWOŚCI

  • Geno 14.01.2021

    MAM NEGATYWNE NASTAWIENIE DO TYCH PROMOCJI PYTAM SIĘ-GDZIE JEST TO WYCHOWYWANIE NARODU W TRZEŻWOŚCI

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także