25.05.2018/15:20

Pogłoski o śmierci hipermarketów są zdecydowanie przedwczesne [ANALIZA]

Hipermarkety mają w ostatnich latach złą prasę – są za duże, zbyt oddalone, nie dość konkurencyjne i coraz bardziej rozmijają się z oczekiwaniami klientów. Jednak niektóre sieci radzą sobie całkiem nieźle, a nawet kontynuują ekspansję. Dla innych ratunkiem może być konsolidacja – wynika z obserwacji LZ Retailytics.

Liderzy tego kanału sprzedaży wypracowali format ogromnych placówek, w których można kupić niemal wszystko, a do tego bardzo tanich. To były ich najważniejsze przewagi. Jednak dzisiaj nawet najszersza oferta stacjonarna nie dorówna asortymentowi, który można znaleźć w necie. Z kolei przewagę niskiej ceny skradły handlowy olbrzymom dyskonty. E-commerce i sklepy specjalistyczne odebrały największym placówkom – o powierzchni przekraczającej 7 tys. mkw – przewagę w kategoriach non-food.

– Żywność pozostaje mocną stroną oferty hipermarketów, jak jednak pokazują dane LZ Retailytics, dyskonty co prawda nie zadały im w tym obszarze śmiertelnego ciosu, ale wyrwały sobie spory kawał rynku. Placówkom wielkopowierzchniowym zostało sporo wolnego miejsca, które trudno zapełnić ofertą spożywczą, przez co spada wydajność w przeliczeniu na powierzchnię sprzedaży. Największe sklepy są dodatkowo osłabiane przez zmiany demograficzne, a także słabnącą konsumpcję spożywczą – uważa Gildas Aïtamer, Senior Retail Analyst w firmie LZ Retailytics.

O ile sklepy o powierzchni poniżej 5 tys. mkw radzą sobie znacznie lepiej, największe placówki, zlokalizowane często niekorzystnie, a ponadto polegające w znacznej mierze na asortymencie non-food, najsilniej odczuwają presję. Wszystko to prowadzi do zmniejszania się średniej powierzchni hipermarketów, co ma miejsce w całej Europie.

Grzechem wielu operatorów największych sklepów jest próba zadowolenia wszystkich – chcą mieć niskie ceny, szeroki i głęboki asortyment, a do tego dużą paletę usług. Powoduje to dodatkową presję na marże. Lepiej radzą sobie ci, którym udaje się wypracować silną ofertę handlową.

E.Leclerc stale wyprzedzał francuski rynek detaliczny. Kaufland niewzruszenie kontynuuje ekspansję w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Hipermarkety Lenta stały się numerem 3. na rynku rosyjskim. Natomiast na najbardziej nasyconym dyskontami rynku niemieckim sieć hipermarketów Globus notuje lepsze wyniki sprzedaży w przeliczeniu na metr kwadratowy niż Aldi Nord.

– Wielu podupadających operatorów do wdrażania zmian zniechęca ich zakres, złożoność i kosztowność, tym bardziej że efekty podejmowanych wysiłków będą widoczne dopiero w dłuższym terminie. Co więcej, trudno się nie zgodzić z argumentem, że lepsze rezultaty przyniosłyby nakłady inwestycyjne w bardziej produktywne kanały. Stąd piękne wizje są zwykle realizowane w wyszukanych sklepach flagowych, ale rzadko wprowadzane na większą skalę. Co zresztą również mogłoby przynieść więcej szkód niż pożytku – spekuluje Gildas Aïtamer.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.