19.01.2021/16:52

Północna Izba Gospodarcza apeluje o specjalny program wsparcia dla gastronomii. „Nie będzie czego otwierać”.

 - W Północnej Izbie Gospodarczej zrzeszonych jest kilkanaście lokali gastronomicznych i restauracji. Od każdych słyszymy słowa żalu i krytyki, że obostrzenia dotknęły ich w pierwszej kolejności, a na wsparcie trzeba czekać długimi miesiącami i nie wystarcza ono na pokrycie zobowiązań i planowanie dalszej działalności, kiedy lockdown minie. Apelujemy o dodatkowe wsparcie dla tego sektora gospodarki i mówimy wprost: jeżeli wsparcia dla gastronomii nie będzie większe, to niestety wiosną może nie być czego otwierać – mówi prezes PIG w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Gastronomia jest wymieniana jako jedna z gałęzi gospodarki, która najsilniej odczuwa restrykcje związane z pandemią koronawirusa – straty sięgają 80 proc. Jak mówią sami restauratorzy, dowożenie dań do klientów i sprzedaż na wynos bardzo rzadko jest gwarancją jakiegokolwiek zwrotu, nie mówiąc już o zysku. W ostatnich dniach masowo obserwujemy inicjatywy przedsiębiorców, którzy otwierają swoją działalność pomimo rządowych rozporządzeń.

– To jest desperacja przedsiębiorców. Ich bunt wynika ze zbyt małego wsparcia i braku perspektywy na poprawę sytuacji w najbliższym czasie. Wysłuchałam dziesiątek historii firm, które często długimi latami budowali swoje restauracje, kluby, domy weselne, a od miesięcy nie generują żadnych przychodów i nie mogą liczyć na wsparcie – mówi Hanna Mojsiuk.

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie zbiera opinie przedsiębiorców działających w branży gastronomicznej. Nie brakuje żalu oraz rozczarowania lockdownem i oferowanym wsparciem.

– Aby otrzymać pomoc rządową wymagane jest spełnienie m.in. warunku, polegającego na posiadaniu konkretnego wiodącego PKD na dzień 30.09.2020r. Większość firm pomimo prowadzenia np. restauracji, nie ma tego wpisanego jako główną działalność, co eliminuje ich z otrzymania jakiejkolwiek pomocy – mówi Maciej Szabałkin, właściciel restauracji Piastów 30.

– Jest ciężko, a przyszłość jest niejasna, bo nie wiadomo kiedy nas otworzą. Nasza restauracja bazuje na owocach morza i rybach, czyli rzeczach, których nie da się kupić na zapas i nie zawsze da się przygotować tak, by sprzedawać na wynos. Czy tarcza będzie dla nas pomocą to się okaże, bo jesteśmy na etapie ustalania tego, na co możemy liczyć. Nasze działanie to jest obecnie 15 proc. możliwości. To gigantycznie trudna sytuacja – mówi Michał Kamiński, właściciel restauracji Paprykarz.

Izba wystąpiła do Premiera Mateusza Morawieckiego z szeregiem apeli m.in. o rozszerzenie ilości kodów PKD kwalifikujących do pomocy, otwarcie gospodarki czy wsparcie zachodniopomorskich gmin turystycznych, które ucierpiały na lockdownie.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także