07.01.2019/16:33

W Polsce jest miejsce na 60-65 tys. sklepów. Sprawdź kto przetrwa, a kto zniknie z rynku?!

Zdaniem Bartosza Boleckiego, starszego analityka sektora handlu w firmie PMR w perspektywie 10-12 lat można spodziewać się wyhamowania tempa spadku liczby sklepów na polskim rynku detalicznym, a ostatecznie liczba ogólnospożywczych placówek handlowych ustabilizuje się na poziomie 60-65 tys.

Limit 8 bezpłatnych artykułów został wyczerpany.
Wspieraj profesjonalne dziennikarstwo.
Wykup subskrypcję i uzyskaj nieograniczony dostęp do naszego portalu.

W ramach subskrybcji otrzymasz:
  • Najważniejsze informacje z branży;
  • Archiwum blisko 40 000 profesjonalnych tekstów;
  • Wywiady, opinie i pogłębione analizy pomagające w codziennej pracy
Dodaj komentarz

4 komentarze

  • David 12.01.2019

    Jestem przedstawicielem handlowym oraz właścicielem sklepu monopolowego. Z całym szacunkiem ale Pana teoria jest błędna. Małe sklepy, drogerie są na skraju bankructwa. Przyszłość Polski ? Uk. Brak PSD, tylko dyskonty i hipermarkety. Małe sklepy ? Tylko Żabki. Ale jeden właściciel będzie mial po 15-20 Żabek, ponieważ będzie ich aż tyle, że tylko sieciowe będą mogły się utrzymać.

  • lll 11.01.2019

    "w perspektywie 10-12 lat można spodziewać się wyhamowania tempa spadku liczby sklepów na polskim rynku detalicznym" :)
    W perspektywie następnych 150 lat można się spodziewać, że biedronkom zwiększy się liczba kropek... choć niekoniecznie.

  • Gość 08.01.2019

    P. Bolecki,a słyszał pan o sieci sklepów Społem? mają 150 letnia tradycję/na dziś około 3000 sklepów/ i przetrzymali nawałnicę zachodnich dyskontów i supermarketów! Brakuje Im tylko spójnej polityki zakupowej i reklamy. Polacy powinni wspierać takie sklepy,bo niedługo ,jak polskich sklepów zabraknie, będziemy musieli nabijać biznes tylko zagranicznym sklepom, które podniosą ceny,bo nie będzie konkurencji!! Zresztą ostatnie porównanie cen przedświątecznych pokazało ,że Bedronka jest już jednym z najdroższych sklepów. wnioski nasuwają się same.

  • Łukasz 07.01.2019

    Taaaa...
    Szczególnie dla Żabek, które nie nadążają z operacją vs szybkość ekspansji.
    Łatwiej jest wyprodukować komunikację wizualną niż zapewnić konsekwentny poziom operacji. Nie wspominając juz o pracownikach tych przybytków o których już powstają legendy i memy, (wytapetowana, permanentnie niezadowolona, żująca gumę z kolczykiem w nosie tipsiara która na profilu FB miała chwilę wcześniej: szlachta nie pracuje). Wracając do operacji, np w żabce która mam 100m od domu permanentnie nie ma pieczywa, na cholerę sklep czynny od 6 w którym o godzinie 8 nie ma grama świeżego pieczywa; dziś usłyszałem od znudzonej kasjerki "pewno dziś nie dojedzie". Dramat, dramat dramat.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.