07.05.2013/15:43

Wózki sklepowe: druciaki mają konkurencję

Wózki z tworzywa sztucznego to w Polsce wciąż tylko nisza. Choć są pod wieloma względami lepsze od drucianych, za metalowymi przemawia najważniejszy argument – cena niższa o 25­‑30 proc. Czy rosnąca konkurencja na rynku zmieni ten stan rzeczy?

Jedną z najważniejszych zalet wózków z tworzywa sztucznego jest ich atrakcyjny, nowoczesny wygląd. – Klienci kupują oczami, a jeśli czują przyjemność z robienia zakupów, częściej wracają w to samo miejsce. Wózek to jedyny fragment wyposażenia, który jest w fizycznym kontakcie z kupującym podczas jego całej wizyty w sklepie – mówi Piotr Kraśnicki, dyrektor Sprzedaży i Rozwoju marki Rabtrolley w firmie Rabugino. O tym, że wizualna różnica między starymi i nowymi wózkami jest kolosalna, nie trzeba nikogo przekonywać.

Nie interesują złomiarzy

Kolejna sprawa to znikomy odsetek kradzieży. – Jedną z podstawowych przyczyn ginięcia wózków z drutu jest ich kradzież w celu oddania na złom. W związku z tym że tworzywa sztuczne nie są atrakcyjne dla potencjalnych złodziei, takie wózki stanowią ciekawą alternatywę dla lokalizacji szczególnie narażonych na tego typu proceder – uważa Piotr Kraśnicki. Nie bez znaczenia jest także komfort robienia zakupów. Wózki nowej generacji są cichsze od drucianych, a dzięki mniejszemu ciężarowi (model Rabtrolley 80L waży tylko 8,4 kg), dużo wygodniej prowadzą się nawet po całkowitym zapełnieniu towarem. To nie wszystko. – Przy uderzeniach nie niszczą regałów i lad chłodniczych, a ponieważ same też się nie odkształcają, dłużej wyglądają jak nowe – dodaje przedstawiciel Rabugino. Firma postanowiła walczyć ze stereotypem, że plastik to nietrwałe tworzywo. Na filmie z crashtestu, dostępnym w Internecie, widać jak kopane kosze odkształcają się niczym gąbka, ale nie pękają. Dlaczego? Do ich produkcji Rabugino używa tego samego tworzywa, z którego zrobione są przezroczyste bandy chroniące kibiców hokeja przed uderzeniem krążka.

Gotowe na RFID

Wózki z plastikowymi koszami, w przeciwieństwie do drucianych, są kompatybilne z technologią RFID, która pozwala zeskanować wszystkie produkty bez konieczności wykładania ich na ladę czy taśmę kasową. – Plastikowe wózki będą przyszłością handlu i zastąpią druciane, tylko jeśli upowszechni się ta technologia – uważa Magdalena Skowrońska z firmy Wanzl. Ale czy tak się stanie? Trudno powiedzieć, bo choć na rynku od jakiegoś czasu jest już bardzo zaawansowane technologicznie wyposażenie, jak np. elektroniczne cenówki, zobaczyć je w pojedynczym sklepie to jak wygrać w totka. O stosowaniu na masową skalę nie ma nawet co mówić. Wizja upowszechnienia się RFID w Polsce, nawet na poziomie delikatesów, wydaje się bardzo odległa. – Wózki z tworzywa odpowiadają za mniej niż 10 proc. polskiego rynku. Są niszą i nią pozostaną, a na masową skalę dalej będą używane wózki druciane – przekonuje Magdalena Skowrońska.

LCD już mają, czy będą mieć GPS?

Innego zdania jest przedstawiciel marki Rabtrolley: – Wózki druciane po jakimś czasie rdzewieją i wyglądają bardzo źle. W przypadku tworzywa sztucznego nie ma tego problemu. Zresztą jest ono o wiele bardziej odporne na zużywanie się i warunki atmosferyczne. Do tego plastikowe wózki nie są wcale takie drogie. Jeśli tradycyjny druciany wózek 160 l kosztuje od 320 zł wzwyż, nasz można mieć już za niecałe 400 zł.

Piotr Kraśnicki uważa, że – ze względu na potencjał marketingowy – chętnych na wózki z tworzywa sztucznego będzie przybywać. – Delikatesy mogą zamówić u nas modele z wyświetlaczami LCD w rączce, gdzie mogłyby pojawiać się reklamy. Poza tym oferujemy pełną paletę kolorów RAL, dzięki czemu łatwiej dopasować się do wizualnych standardów sieci. Rabugino pracuje już nad modelami z wbudowanym GPS. – To będzie spełnienie marzeń marketingowców i merchandiserów, którzy będą mogli dokładnie poznać trasę zakupów każdego klienta oraz dowiedzieć się, ile czasu kupujący spędzali przy poszczególnych półkach.

Włoska szkoła designu

Rabugino i Wanzl to obecnie dwie najbardziej liczące się firmy wytwarzające wózki z tworzyw sztucznych. Oczywiście są dla siebie konkurencją, ale tylko częściowo, bo ich produkty, różniące się technologią wykonania, trafiają w inne potrzeby klientów. W przypadku Wanzla plastikowy kosz został dla stabilności osadzony na metalowym podwoziu, natomiast w wózkach Rabtrolley z tworzywa sztucznego jest wszystko, z wyjątkiem kółek. Wanzl może pochwalić się najmniejszym wózkiem nowej generacji na rynku (Tango City 75 l dedykowany sklepom convenience) oraz marką utożsamianą z najwyższą jakością. – Wózki Wanzl z tworzywa sztucznego wprowadzone na rynek w 2002 roku mają już za sobą 10-letni test pracy w różnych warunkach, który zniosły znakomicie. 90 proc. używanych wózków, które trafiają do drugiego obiegu, to nasze modele. Robimy tak dobre wózki, że jesteśmy konkurencją sami dla siebie – śmieje się Magdalena Skowrońska. Natomiast za firmą Rabugino przemawia design produktów, za który odpowiada znany włoski projektant Pino Spagnolo. Na razie w Polsce wózki Rabugino można spotkać w kilku placówkach sieci Simply Market oraz Marcpol. Z kolei plastikowy model Tango firmy Wanzl to wizytówka delikatesów Alma.

Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 5 (125) Maj 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.