28.02.2021/09:51

ZPPHiU chce zwalczać mity dotyczące funkcjonowania centrów handlowych w dobie pandemii

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług twierdzi, że "z niepokojem dostrzega powtarzające się się w dyskusji publicznej wypowiedzi, które w krzywdzący dla branży handlowo usługowej sposób zakrzywiają rzeczywistość". Organizacja reprezentująca najemców opublikowała w związku z tym stanowisko, które w założeniu ma "odkłamać" mity dotyczące centrów handlowych.

- Pojawiają się i powtarzane są bezpodstawne opinie, które nie tylko wpływają na obraz branży, ale mogą mieć ostatecznie znaczący wpływ na jej kondycję. Ponowne obostrzenia doprowadzą bowiem do kolejnych upadłości polskich przedsiębiorstw a tym samym zagrożone są setki tysięcy miejsc pracy zatrudnionych w sektorze. Zarząd ZPPHiU apeluje o przyglądanie się faktom i odrzucanie opinii nie popartych racjonalnymi argumentami - wskazuje ZPPHiU.

Mity, z którymi ZPPHiU chce się rozprawić, dotyczą: tłumów w galeriach, centrów handlowych jako siedliska zarazy, możliwości wytrzymania kolejnych lockdownów przez polski handel, skuteczności pomocy tarczy 6.0, nadrabiania pandemicznych strat sprzedaży przez branżę, oraz skali zastępowania sklepów stacjonarnych przez e-handel. ZPPHiU podkreśla też, że otwarte galerie wcale nie oznaczają automatycznie, że jest tak, jak kiedyś. Wskazuje również, że Polacy wcale nie szturmują sklepów jak w przedpandemicznych czasach.

Tłumy w galeriach

- Powielana powszechnie opinia o tłumach odwiedzjących centra handlowe nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Zdjęcia ilustrujące relacje z pierwszych chwil otwarcia centrów handlowych przyczyniły się do zbudowania i utrwalania nieprawdziwego przekonania, że w galeriach handlowych nieustająco przebywają równocześnie niebezpiecznie duże ilości klientów. Tymczasem odwiedzalność centrów handlowych nawet nie zbliża się do limitów wyznaczonych przez reżim sanitarny wskazany przez ekspertów. Procedury bezpieczeństwa zakładające określoną ilość osób dostosowaną do powierzchni sklepu są rygorystycznie przestrzegane - zapewnia ZPPHiU.

Zdaniem związku, zdjęcia kolejek przed wybranymi punktami "są więc wynikiem dbałości korzystających z przestrzeni handlowych o nieprzekraczanie limitu osób wewnątrz ich placówek. Nieliczne kolejki, które ustawiają się w związku z tym przed sklepami stanowią rzadki obrazek, a właściciele przestrzeni handlowej dokładają wszelkich starań, by ustawiający się w nich klienci przestrzegali dystansu społecznego oraz nosili maseczki".

Centra handlowe to siedliska zarazy

- Bezpieczeństwo klientów oraz pracowników sklepów były i są dla najemców przestrzeni w centrach handlowych kluczowe. Dokładają oni wszelkich starań, by placówki położone w tychże centrach pozostały jednymi z najbezpieczniejszych miejsc publicznych. Nie ma rzetelnych badań jednoznacznie potwierdzających związek pomiędzy wzrostem zachorowań a otwarciem galerii. Wcześniejsze otwarcie handlu w ramach poluzowania obostrzeń w grudniu 2020 r. nie przyniosło wzrostów liczby zachorowań pomimo przedświątecznej gorączki zakupów - uważa organizacja.

Według ZPPHiU, korzystający z przestrzeni w centrach handlowych "od początku pandemii mają poczucie odpowiedzialność związane z utrzymaniem ścisłego reżimu sanitarnego. Prowadzą działania komunikacyjne i edukacyjne wobec odwiedzających klientów. Placówki w centrach są w pełni przygotowane do bezpiecznej obsługi a personel przeszkolony. Zasady DDM są restrykcyjnie przestrzegane".

Lockdownów może być wiele – polski handel wytrzyma kolejne

- Polscy przedsiębiorcy, pracodawcy odpowiedzialni za setki tysięcy miejsc pracy walczą o przetrwanie. 107 dni hibernacji biznesów spowodowało, że luka gotówkowa w tym sektorze wynosi kilkadziesiąt miliardów złotych. Upadłości i sanacje już dziś stały się faktem, kolejne pustostany pojawiają się w centrach handlowych, kolejne obiekty handlowe straszą pustkami. Każdy kolejny dzień pozbawienia firm szansy na powolne odrabianie zaległości zbliża je do upadku, dlatego widmo kolejnych przerw w prowadzeniu działalności handlowej jest przerażające. Troska o bezpieczeństwo zdrowotne klientów i pracowników jest nadrzędnym priorytetem całej branży, jednak handlowcy są głęboko przekonani, że możliwe jest prowadzenie działalności bez konieczności kolejnych obostrzeń i ponownego zamykania handlu w centrach - wskazuje ZPPHiU.

Pomoc Tarczy 6.0 pozwoli przetrwać przedsiębiorcom

Zdaniem organizacji zrzeszającej najemców, pomoc tzw. Tarczy 6.0 okazała się iluzoryczna. - Dziesiątki firm pozbawionych możliwości realizowania swojej działalności na terenie centrów handlowych nie otrzymała pomocy ze względu na „błędne” PKD. Firmy te administracyjnym nakazem zostały zamknięte na 107 dni ze względu na swoją lokalizację w galeriach. Tymczasem pomoc rządowa przyznawana jest wg systemu Polskiej Klasyfikacji Działalności mającej czysto statystyczne znaczenie dla większości firm i ekosystemu gospodarczego - argumentuje ZPPHiU.

I dodaje: - Równocześnie narasta konflikt pomiędzy korzystającymi a udostępniającymi powierzchnię handlową w centrach handlowych. Nieprecyzyjna interpretacja przepisu 15 ze powoduje, że galerie oczekują od najemców czynszów naliczanych nie tylko od dni wynikających z ilości dni lockdownów, ale dodatkowo po 6 miesięcy za każdy okres lockdownu osobno. Absurdalna interpretacja przepisu, na która nie godzą się przedstawiciele ZPPHiU powinna natychmiastowo zostać uregulowana, by uporządkować sytuację między stronami i wspierać proces rekonwalescencji biznesu.

Ciąg dalszy - na drugiej stronie.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także