Co jakiś czas głośny staje się temat sprowadzania przez sieci handlowe produktu "z końca świata", kiedy taki sam, często lepszy jakościowo, można produkować lokalnie. Przykładem tego jest m.in. szczypiorek z Kenii sprzedawany w Biedronce, który nawet zimą jest dotępny u polskich producentów. Zaczyna się wtedy polowanie na czarownice, stawiane są zarzuty o brak patriotyzmu gospodarczego itp. Jednak odpowiedź na te zarzuty jest o tyle prozaiczna, co skomplikowana, a jest nią skala.
Z podobnymi problemami co producenci szczypiorku, spotykają się inni producenci żywności, w tym jabłek. Oprócz skali produkcji, jedną z najważniejszych cech jaką musi spełnić produkt, żeby trafić na sklepowe półki, jest kryterium jakości. Jak wskazują producenci z Fajsławic to nie jest ich problemem.
– Jabłka Fajsławickie charakteryzują się wyrazistym smakiem na tle innych owoców. Nasz specyficzny klimat sprzyja uprawie jabłek wysokiej jakości. Gleby, na której uprawiane są jabłonie są żyzne, a podkład kamienny wgłębi gleby pozwala na przyswajalność wapna, który jest budulcem twardości jabłek, tzw. jędrność. Jest to odkrycie dzięki któremu wysyłki jabłek do krajów takich jak Indie, Libia, Egipt, Arabia Saudyjska docierają bez problemu – powiedział portalowi wiadomoscihandlowe.pl Damian Palus z Gospodarstwa sadowniczego Bracia Palus.


