24.05.2021/12:48

Bartosz Urbaniak, BNP Paribas: W gospodarce kończy się pewna era. Trzeba na nowo zdefiniować modele biznesowe

Obserwujemy trwałą zmianę wzorców konsumpcji. Kończy się era „taniej, szybciej, więcej”. Trzeba na nowo zdefiniować modele biznesowe. Najbliższa przyszłość gospodarki zależy od przebiegu programu szczepień. Po zluzowaniu obostrzeń może o sobie dać odroczony popyt o naprawdę dużej skali. W 2021 r. jest szansa na wzrost PKB rzędu 4 proc. – wyjaśnia Bartosz Urbaniak, szef Bankowości Agro BNP Paribas na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę, w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl.

2020 był rokiem rewolucji. 2021 to rok adaptacji i wychodzenia z kryzysu. Koronawirus pewnie nigdy nas nie opuści tak, jak grypa. Co zatem czeka gospodarkę w następnych latach? Z czym będą musiały się mierzyć firmy, co z nami pozostanie z tego, co przeszliśmy?

Można powiedzieć, że pandemia minie, a strach zostanie. Tak swobodni i beztroscy jak byliśmy już nie będziemy. Z punktu widzenia handlu detalicznego mamy do czynienia z pewnym przełomem – Internet przyciągnął masy i tak już zostanie. Wpłynie to na handel stacjonarny. W najbliższym czasie zacznie dominować prawdziwa omnikanałowość, czyli swobodne korzystanie z dowolnego kanału: „kup online, odbierz w sklepie”, „oglądaj w sklepie, kup online” „zamów w aplikacji, odbierz na miejscu” i tak dalej.

W przypadku Polski jako kraju w ramach Unii Europejskiej będziemy mieli do czynienia z inną ważną zmianą. Instytucje makroekonomiczne i globalne, jak Unia, wygenerowały olbrzymią masę pieniędzy, która weszła w rynek, trzeba te pieniądze skonsumować. Część przeznaczona będzie na skrócenie łańcuchów dostaw. To będzie jednak oznaczało, że w Europie jest drożej. Green Deal też będzie kosztował, bo różne wymogi produkcji proklimatycznej nie pozostaną bez wpływu na koszty produkcji.

Z drugiej strony, w moim przekonaniu, trwale zmieniają się wzorce konsumpcji. W pandemii ludzie zorientowali się, że mogą się obyć bez niektórych produktów i zrozumieli, że natura może nagle dać się nam we znaki, a środowisko trzeba zacząć szanować.

Można prognozować, że era „taniej, szybciej, więcej” kończy się. Wymaga to zbudowania praktycznie nowej gospodarki. Trzeba będzie na nowo zdefiniować paradygmaty, priorytety i modele biznesowe. Dziś nie da się precyzyjnie przewidzieć, w jakim kierunku rozwiną się te procesy. Reasumując, trochę przewrotnie, teraz będzie „bezpieczniej, drożej i wolniej, ale lepiej”.

Mamy za sobą ponad rok pandemii, trwają szczepienia, wydaje się, że do jesieni najgorsze polska gospodarka i konsumenci będą mieć za sobą. Według różnych prognoz „nowa normalność” ma przynieść szybki wzrost gospodarczy. Jak z perspektywy BNP Paribas rysuje się przyszłość polskiej gospodarki na ten rok i w perspektywie kolejnych kilku lat?

Perspektywa 2021 roku oczywiście ściśle zależy od tego, w jakim tempie będziemy szczepić i w jakim szybko będzie następowało znoszenie restrykcji. Rozpatrując sytuację gospodarczą w Polsce, trzeba pamiętać, że skutków pandemii nie odczuliśmy tak mocno, jak bardziej rozwinięte gospodarki zachodnie. Z pewnością ma to związek z tym, że w polskiej gospodarce sektor usług ma mniejsze znaczenie niż w rozwiniętych krajach, dlatego uderzenie pandemii było relatywnie mniej odczuwalne. Spadek PKB był u nas znacząco mniejszy niż na zachodzie Europy, ale też i „odbicie” może być słabsze, z tego samego powodu.

Wiele badań – przeprowadzanych także na zlecenie banku – pokazuje, że prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z efektem odłożonej konsumpcji. Pierwsze reakcje konsumenckie w Izraelu i Wlk Brytanii, są silnym potwierdzeniem tej tezy. Polacy, tak jak konsumenci z większości krajów, będą chcieli wreszcie wybrać się na zakupy dla przyjemności i na taką możliwość czekają. W krótkiej perspektywie może to być silny impuls dla gospodarki.

Efekt odłożonej konsumpcji będziemy widzieć jako wielomiesięczne odreagowanie, czy jeden mocny kilkutygodniowy impuls? Czy znoszenie obostrzeń pozwala nam coś na ten temat powiedzieć?

Trochę za wcześnie, aby o tym mówić. Właśnie wprowadzane stopniowe i bardzo ostrożne znoszenie obostrzeń, nie daje efektu „powrotu do normalności” jaki osiągnięty został w Izraelu i Wlk. Brytanii. Chodzi o efekt psychologiczny, powszechne zezwolenie, najprawdopodobniej za impulsem od rządu, takie ogólnospołeczne uniesienie – jest normalnie, cieszmy się i bawmy. Osobiście uważam, że efekt będzie wielomiesięczny i mocny.

Gdy popatrzymy z innej perspektywy, ten rok nie różni się pod względem założeń wyjściowych od poprzedniego. Szczepienia nie mają na razie pozytywnego wpływu na gospodarkę, bo cały czas są utrzymywane restrykcje. Przedsiębiorcy i konsumenci próbują adaptować się do sytuacji, stąd niewielkie wzrosty sprzedaży FMCG. Dopóki nie nastąpi znaczne poluzowanie restrykcji, nie możemy się spodziewać niczego więcej. Parametry wyjściowe są cały czas takie same: mamy pandemię, restrykcje, ostrzejsze niż te wcześniejsze lockdowny.

Dopiero po poluzowaniu obostrzeń może dać o sobie znać odłożony popyt. Moim zdaniem, jego skala jest naprawdę bardzo duża. Jeżeli – jak pokazują niektóre badania – aż 60 proc. konsumentów czeka w blokach startowych, by ruszyć do sklepów i wydać więcej, to jest to dobra perspektywa dla gospodarki.

Jak według prognoz Banku BNP Paribas będzie się kształtować dynamika PKB w tym roku?

Jest szansa na wzrost o około 4 proc. Od początku roku obserwujemy ożywienie gospodarki, które – choć nierównomierne – nabiera rozpędu. W najbliższych miesiącach głównym motorem wzrostu pozostanie zapewne przemysł i branże z nim ściśle związane, jak transport i logistyka. W drugiej połowie roku, zakładając utrzymanie dotychczasowego tempa szczepień i zmniejszenie ryzyka kolejnych lockdownów, możemy spodziewać się również poprawy koniunktury w sektorach usługowych.

Co będzie napędzało polską gospodarkę w perspektywie kolejnych dwóch, trzech lat i które silnik będą ją najmocniej ciągnęły do przodu: konsumpcja prywatna, inwestycje, eksport?

Zakładam, że w tym roku będzie to głównie konsumpcja i eksport, bo wydaje się, że kurs złotego w stosunku do towarów jest niezwykle zachęcający dla eksporterów. Wydaje się również, że zabiegi Banku Centralnego i naszego rządu są świadomie nakierowane na to, by podtrzymywać walory eksportowe polskiej gospodarki.

W dalszej perspektywie ważna będzie realizacja planu rządowego. Trzeba pamiętać, że jest to plan, który musi być przygotowany przez polski rząd po to, byśmy mieli dostęp do olbrzymich funduszy unijnych. Plan będzie aktualny przez kolejne lata.

 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także